Z życia flot.

Okręty Wojenne po 1945 roku

Moderatorzy: crolick, Marmik

Re: Z życia flot.

Postprzez AdrianM » 2018-12-06, 13:06

I o to chodzi. Oby im sie udalo. Przynajmniej jedna stocznia ma szanse na zwiekszenie portfela zamowien dzieki PMT. M+C byly szansa dla SW i Nauty.
AdrianM
 
Posty: 603
Dołączył(a): 2018-03-14, 19:34

Re: Z życia flot.

Postprzez de Villars » 2018-12-06, 13:43

No właśnie, że nie jest tak jak piszesz. Klasyfikacja to kwestia umowna

No ale przecież to właśnie napisałem. Że to kwestia umowna. Nie ma jednej ogólnie obowiązującej klasyfikacji (a szkoda). Ewentualnie można próbować sobie taką stworzyć na własne potrzeby tylko że to tylko pogłębi chaos - bo nie zlikwiduje dotychczasowych, a jedynie doda do nich jeszcze jedną, nową.
A zatem czy Steregushchiy

Przez dłuższą chwilę nie wiedziałem, o jakim okręcie mowa :P Jak dla mnie Stierieguszczij to okręt na pograniczu dużej korwety i małej fregaty, może raczej małą fregata, gdyż dla mnie osobiście najbardziej naturalną granica między tymi klasami jest ok 1500 ton wyporności. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to tylko mój pogląd, z którym rozmija się większość klasyfikacji oficjalnych czy też powszechnie funkcjonujących. Tak samo dla mnie Zumwalt to krążownik, a Izumo to co najmniej śmigłowcowiec a niedługo pewnie lotniskowiec, a nie żaden tam niszczyciel...
Si vis pacem, para bellum
http://springsharp.blogspot.com/
Avatar użytkownika
de Villars
 
Posty: 1806
Dołączył(a): 2005-10-19, 16:04
Lokalizacja: Kraków

Re: Z życia flot.

Postprzez Peperon » 2018-12-06, 17:28

Jeśli chodzi o Japończyków to należy mieć na uwadze ograniczenia zapisane w konstytucji pisanej przez MacArthura. Zabrania ona posiadania lotniskowców, więc klasyfikują te okręty jako niszczyciele śmigłowcowe. I jakoś im ani Amerykanom nie przeszkadza, że nowa Kaga jest szersza od pierwszej o 2 metry przy tej samej długości, ale mniejszej wyporności. ;)
Co do DDG 1000 to też myślę, że bliżej mu do dużych krążowników niż do niszczycieli. Tym bardziej, że pod względem wyporności to chyba jest ze dwa razy większy niż atomowa California...
Natomiast granicę między korwetami i fregatami ze względów praktycznych ustawiłbym na poziomie 2 000 ton. Ot taka ładna okrągła liczba. :diabel:
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Peperon
 
Posty: 4082
Dołączył(a): 2010-11-05, 15:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Z życia flot.

Postprzez Marmik » 2018-12-06, 20:16

de Villars napisał(a):
No właśnie, że nie jest tak jak piszesz. Klasyfikacja to kwestia umowna

No ale przecież to właśnie napisałem. Że to kwestia umowna. Nie ma jednej ogólnie obowiązującej klasyfikacji (a szkoda). Ewentualnie można próbować sobie taką stworzyć na własne potrzeby tylko że to tylko pogłębi chaos - bo nie zlikwiduje dotychczasowych, a jedynie doda do nich jeszcze jedną, nową.
Na czyje własne potrzeby? W Polsce już jest obowiązujący system klasyfikacyjny. Nawet dwa (quasi-system natowski). Po co tworzyć trzeci???
de Villars napisał(a): Jak dla mnie Stierieguszczij to okręt na pograniczu dużej korwety i małej fregaty, może raczej małą fregata, gdyż dla mnie osobiście najbardziej naturalną granica między tymi klasami jest ok 1500 ton wyporności. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to tylko mój pogląd, z którym rozmija się większość klasyfikacji oficjalnych czy też powszechnie funkcjonujących.
Oczywiście. Niemal nikt obecnie nie klasyfikuje jako fregat okrętów o takiej wielkości. Absolutne minimum to 2500 ton (choć realnie większość nawet tych mniejszych - Freedom, Vasco Da Gamma, Formidable - wyraźnie przekracza 3000 t). W systemie NATO jest pewna furtka desygnatorów, bo stawia się w jednym rzędzie FS i FFL - więc teoretycznie róbta co chceta, choć logika podpowiada, że bezdyskusyjnie jest to korweta.
Niemniej dla Rosjan to dozorowiec, więc per analogia, jeśli do Horizon ma być fregatą, Zumwalt niszczycielem, Goteborg korwetą, Kuzniecow krążownikiem lotniczym, Freedom okrętem walki przybrzeżnej, a Izumo niszczycielem lotniczym to i tu trzeba być konsekwentnym i trwać przy dozorowcu :wink: .
de Villars napisał(a):Tak samo dla mnie Zumwalt to krążownik, a Izumo to co najmniej śmigłowcowiec a niedługo pewnie lotniskowiec, a nie żaden tam niszczyciel...
Eufemizmy lub względy tradycji raczej nie powinny przesłaniać realiów. Zwłaszcza branżowym dziennikarzom.
To co dla innych jest brzegiem morza, dla marynarza jest brzegiem lądu.
Avatar użytkownika
Marmik
 
Posty: 3592
Dołączył(a): 2006-04-30, 23:49
Lokalizacja: Puck

Re: Z życia flot.

Postprzez de Villars » 2018-12-06, 21:03

Na czyje własne potrzeby?

Moje własne :D Nikomu swoich poglądów nie narzucam, nie upowszechniam, właśnie dlatego, żeby nie pogłębiać istniejącego już chaosu w tej kwestii. Ot po prostu na swoje potrzeby tak a nie inaczej sobie uważam.
Si vis pacem, para bellum
http://springsharp.blogspot.com/
Avatar użytkownika
de Villars
 
Posty: 1806
Dołączył(a): 2005-10-19, 16:04
Lokalizacja: Kraków

Re: Z życia flot.

Postprzez AdrianM » 2018-12-06, 21:44

Potrzeba matką wynalazków. Ja tam wolę robić kapuste kiszoną, taką deptaną mniam - na swoje potrzeby heh ;). Co do nazewnictwa to proszę Panowie jest to wesoła twórczość. Czy chodzi o to jak się zwie, czy też co faktycznie okrent ;) potrafi lub nie, w całej swej użyteczności? Bo to czy Iver jest frygatą czy patrolowcem nie ma najmniejszego znaczenia wgruntcierzeczy, bardziej boli że "łoni cuś" mają a my dyskutujemy :lol: . Własne czy właśnie? Właśnie potrzeby się nie realizują, a własne wymysły robią dobrze na rzecz nie robienia tego owego czemu to właśnie się czasami ktuś sprzeciwi lub nawet zgodzi. Stoczniowe językowo-historyczne za i przeciw jest jednoznaczne z polityczną wizją jakby tu budować aby nie zbudować lub realizować modernizacje po przez kapitulacje. Wedle własnego wywłaśniowania właściwych własności odnośnie widzimisie w właściwościach nazw własnych klas lub nazw wystandaryzowanych w natowskich wymysłach nazw.
AdrianM
 
Posty: 603
Dołączył(a): 2018-03-14, 19:34

Re: Z życia flot.

Postprzez Marmik » 2018-12-07, 02:37

Klasyfikacja nie jest wyłącznie emanacją literackiego piękna. Z grubsza opisuje rzeczywistość. Pozwala szybko połapać się o co mniej więcej chodzi z danym okrętem. Specjalistom niepotrzebna, bo ci operują wyłącznie typami i podtypami, ale nieco mniej obeznanym się przydaje.
To co dla innych jest brzegiem morza, dla marynarza jest brzegiem lądu.
Avatar użytkownika
Marmik
 
Posty: 3592
Dołączył(a): 2006-04-30, 23:49
Lokalizacja: Puck

Re: Z życia flot.

Postprzez AdrianM » 2018-12-07, 08:29

Formalnie to tak Marmiku. Ale u nas w kraju to na razie tylko slowa, slowa, slowa i dosc denna literatura na bazie papierow produkowanych podczas FAK, RFI itd. itd... Poprawne nazewnictwo dla Czapli, Miecznika czy Orki moim skromnym zdaniem na niewiele sie przydaje. Inna sprawna, ze tu nawet niepoprawne nazewnictwo niewiele zdziala, bo to przeciez jest jeszcze sporo innych kruczkow slownikowych, ktore mozna w nieskonczonosc analizowac.
AdrianM
 
Posty: 603
Dołączył(a): 2018-03-14, 19:34

Re: Z życia flot.

Postprzez Edward Teach » 2018-12-08, 21:55

https://www.defence24.pl/norwegowie-uja ... ej-fregaty

Wracamy do tematu zatopienia Norweskiej fregaty. (nawiasem mówiąc co za obciach). U góry plan jej wyciągnięcia na powierzchnie. :-D
Edward Teach www.pdf-model.pl
Avatar użytkownika
Edward Teach
 
Posty: 406
Dołączył(a): 2006-09-22, 23:13
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Z życia flot.

Postprzez oskarm » 2018-12-15, 18:57

oskarm
 
Posty: 1322
Dołączył(a): 2012-08-30, 18:23

Poprzednia strona

Powrót do Współczesność

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron