Strona 3 z 3

PostNapisane: 2008-06-02, 13:01
przez Tzaw1
No więc tak...
Wg dwóch Ji?ích: Fiedlera i Rajlicha (Soumrak král? vzduchu. ?eskoslovenské vojenské letectvo 1945-1950) w latach 1946-1947 w praskiej Avii skompletowano 21 jednomiejscowych C-10 (później S-99) i 29 dwumiejscowych C- 110 (CS-99).
Wszystkie na bazie Bf 109G-10, produkowanych w podziemnej fabryce Diana Werke w Ti?novsku koło Brna.
Ponieważ silniki DB 605A/D były bardzo awaryjne to postanowiono produkować własny myśliwiec na bazie Bf 109.
A pod ręką było dużo silników Jumo 211F.
Stąd czeska wersja Avia S-199.
W latach 1947-1951 wyprodukowano 450 sztuk S-199 i 82 dwumiejscowe CS-199.
Pod koniec lat czterdziestych większość S-99/CS-99 została przebudowana na S-199/CS-199.
Nic o spaleniu zapasów. Co oczywiście nic nie oznacza.

Do Izraela w ramach ściśle tajnej akcji DI (D?vĕrné - Izrael) sprzedano 25 S-199 pod eksportowym oznaczeniem C-210.
Od maja 1948 do kwietnia 1950 dostarczono 24 sztuki.
Ponadto do Izraela dostarczono 59 sprawnych i 2 niezdolne do lotu S-89, czyli Spitfire LF MK.IXE.
Poza tym dostarczono 212 800 sztuk bomb różnego wagomiaru, zapasowe uzbrojenie i silniki.
Część samolotów dostarczono lotem z międzylądowaniem w Podgoricy w Jugosławii (akcje Velveta i Velveta 2).
Część, rozmontowane na pokładzie transportowych C-54, C-46 i DC-4 z lotniska ?atce do Ekron i Hatzor w Izraelu.

Ciekawe też, że przez Czechosłowację zakupiono trzy B-17G Flying Fortress. 15 lipca 1948 poleciały z lotniska ?atce do Izraela, bombardując po drodze Kair.

PostNapisane: 2008-06-02, 14:12
przez Darth Stalin
?atce


A nie był to przypadkiem ?atec?

PostNapisane: 2008-06-02, 14:28
przez Botras
Tzaw1 napisał(a):No więc tak...
Wg dwóch Ji?ích: Fiedlera i Rajlicha ([i]Soumrak král? vzduchu.
(...)
Wszystkie na bazie Bf 109G-10, produkowanych w podziemnej fabryce Diana Werke w Ti?novsku koło Brna.
Ponieważ silniki DB 605A/D były bardzo awaryjne to postanowiono produkować własny myśliwiec na bazie Bf 109.


Hmm... Bf109G-10 z DB605A, znaczy AM, ASM? Jak Bf109G-10 to DB605DM lub DB/DC (zamiana jednego w drugi wymagała jeno regulacji), jak sądzę.

Tzaw1 napisał(a):A pod ręką było dużo silników Jumo 211F.


Które miały taką drobną wadę, że były 500 KM słabsze lekko licząc ;)

Tzaw1 napisał(a):Nic o spaleniu zapasów. Co oczywiście nic nie oznacza.


Wydaje mi się, że o podpaleniu magazynu z DB605 czytałem w nTW, czy w Lotnictwie, w każdym razie po polsku.

PostNapisane: 2008-06-02, 14:55
przez Jacek Bernacki
Botras napisał(a):Wydaje mi się, że o podpaleniu magazynu z DB605 czytałem w nTW, czy w Lotnictwie, w każdym razie po polsku.

To było w Lotnictwie Wojskowym, numer chyba czwarty (w każdym razie coś z początku istnienia pisma).

PostNapisane: 2008-06-02, 15:32
przez Tzaw1
Darth Stalin napisał(a):A nie był to przypadkiem ?atec?

A może i ?atec. Średnio znam odmianę czeską. Nawet bardzo średnio :D

Botras napisał(a):Które miały taką drobną wadę, że były 500 KM słabsze lekko licząc ;)

Stąd też pewnie i przydomek "Muł". ;)

PS Zlazłem do piwnicy.
Artykuł w "Lotnictwie Wojskowym" nr 1(4)/1999.
Autor - a jakże - Ji?í Rajlich.
I rzeczywiście pisze o pożarze magazynu w Krásném B?ezn? koło Usti nad Łabą.
W lipcu 1945 miało tam spłonąć kilkaset silników DB 605A/D.
Tyle że w książce o rok późniejszej ta informacja jest wycięta z tekstu niemal identycznego, co w artykule.
Co samo w sobie - znowu - o niczym nie świadczy.

PostNapisane: 2008-07-02, 21:24
przez Gangut
Jeśli chodzi o "Muły" jak i Latające Fortece (o ile pamiętam niektóre z nich miały do instalacji tlenowej prowizorycznie podłączone butle z tlenem "technicznym" :o ) , a także Mustangi i Spitfire czyli o początku Izraelskiego lotnictwa wojskowego pisała ciekawie przed wielu laty ś.p. AERO - Technika lotnicza - "Konflikty: Haganah" nr 6 i 7 /1990 .

Pozdrawiam

A latały tam i Nasze RWD 8) - nawet de facto uzbrojone :o
http://www.samoloty.ow.pl/str356.htm

PostNapisane: 2008-09-29, 21:47
przez G. Cz.
Tzaw1 napisał(a):O ile dobrze pamiętam, to i swoje Spitfire Czesi sprzedali do Izraela.

Zbieranina izraelskich Spitfire'ów jest zaiste fascynująca. Jest taki kapitalny artykuł w "Aeroplane Monthly" pióra Petera M. Arnolda na temat akcji ratowania Spitfire'ów zainicjowanej w Izraelu w roku 1972. To znaczy wszystkiego, co z nich zostało, bo prawie nic nie zostało poza tym najsłynniejszym czarnym Ezera Weizmana.

Ale w ramach ratowania Spitfire'ów ściągnięto jeszcze z cokołu idiotycznie zapacykowanego (włącznie z osłoną kabiny!) jakiegoś Spitfire'a, o którym nic nie wiedziano, zanim nie zaczęto jego restauracji. Okazało się wtedy, że to jest F Mk IX, EN145. A wtedy odtworzono jego żywot i się okazało, co to za ptica i gdzie toto przebywało przez lata. Naprawdę dobre. Był ten Spitfire w siłach powietrznych Wielkiej Brytanii, Południowej Afryki, Włoch i w końcu Izraela. Latał od Europy Zachodniej, poprzez Jugosławię aż po Afrykę a także popływał sobie na statku. Dziś jest już przepięknie odrestaurowany i pomalowany w swoje oryginalne wojenne barwy z czasu służby w Izraelu.