KFK w polskich rękach

forum to dedykowane jest wszystkim jednostkom pływającym budowanym w celach cywilnych...

Moderatorzy: Marmik, crolick

Awatar użytkownika
Chemik
Posty: 1371
Rejestracja: 2007-08-10, 20:11
Lokalizacja: Milton Keynes (UK)

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: Chemik »

Po lekturze artykułu (który dotarł do mnie wczoraj), podpisuję się pod tym co napisałeś obu rękoma.
Marek T
Posty: 3252
Rejestracja: 2004-01-04, 20:03
Lokalizacja: Gdynia

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: Marek T »

Panie Jacku - nie prościej machnąć notkę ze sprostowaniem błędnych informacji?
Jacek Pytkowski
Posty: 200
Rejestracja: 2011-12-17, 21:14

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: Jacek Pytkowski »

Pewnie, że można napisać, ale ów "redaktor naczelny" ani nikt inny z "Modelarstwa okrętowego" jeszcze się do mnie nie odezwał. Może poszukują usilnie tekstu Prawa prasowego :czytaj:

A może szybciej zareagują, kiedy Wy także wyślecie do nich maile, jako współautorzy tego wątku? Wiem, że ciężko jest przyznawać się do błędu, ale albo "Mo" chce uchodzić za czasopismo fachowe i wiarygodne, albo... czytelnicy sami ocenią...
syjek
Posty: 91
Rejestracja: 2010-07-05, 14:49

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: syjek »

Szanowny Panie Pytkowski

Biorąc pod uwagę Pańskie złośliwości z ostatniego wpisu wybaczy Pan, ale nie podejmę z Panem bezpośredniej dyskusji w podobnym tonie i na podobnym poziomie.

Co do sprostowań w MO.
Doskonale znam prawo prasowe i Pańskie żądania sprostowania informacji w MO o rzekomym wg Pana "mijaniu się" z prawdą na temat kutrów KFK jest bezpodstawne.
Zgodnie z prawem prasowym jestem zobowiązany do sprostowań jeżeli to co było napisane w moim czasopiśmie naruszyło w jakikolwiek sposób dobra osobiste jakiejś osoby fizycznej lub informacje na JEJ temat są nieprawdziwe i godzą w jej dobre imię. Ponieważ trudno nazwać kuter SWI-50 "osobą fizyczną", żądanie ode mnie jakichś sprostowań jest nadużyciem z Pańskiej strony. Żądać Pan może co Pan chce, żyjemy w wolnym kraju, ale żądania owe druga strona w tej sytuacji spełniać nie musi i nie zamierza. Jeżeli uznam za zasadne i celowe publikowanie jakichkolwiek uwag dotyczących tego tematu, to uczynię to z własnej, nieprzymuszonej woli, a nie na skutek Pańskich żądań czy prostackich zagrywek w stylu "... czytelnicy ocenią...".

Co do merytoryki Pańskich "zarzutów", to wypowie się na ich temat autor Pan Mirosław Golik. Proszę cierpliwie poczekać na jego odpowiedź, bowiem minął jeden dzień od Pana wpisu, a Pan kolejny raz "żąda", aby autor (i ja) rzucił swoje obowiązki zawodowo-prywatne i odpowiadał na Pana zarzuty. Z całym szacunkiem do Pana osoby i do Pana nadmiernego ego, świat nie kręci się dookoła Pańskiej osoby, kutrów KFK, żółtej farby itp. Od szybkości naszej odpowiedzi nie zależy obniżenie długu publicznego naszego kraju, bezpieczeństwo naszych żołnierzy w Afganistanie, ani powtórne wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej. Pan Golik odpowie na Pana zarzuty w stosownym dla niego czasie.

A w nawiązaniu do wpisu Marka T. Panie Marku, pewnie że łatwiej, prościej, kulturalniej i przede wszystkim grzeczniej by było, aby Pan Pytkowski napisał normalne uwagi do planów i artykułu (co ciekawe, MO jest pismem scripte modelarskim i to plany SWI-50 są jego sednem rzeczy, a nie dlaczego pomalowano go żółtą farbą,czy gdzie go zbudowano). Wypowiedzieli by się inni znawcy tematu, autor planów i mielibyśmy normalną dyskusję, która w sposób "ludzki" pewnie wyjaśniłaby takie czy inne rzeczy, a ja chętnie bym taką dyskusję śledził, a wnioski z niej płynące być może opublikował w MO. Takich recenzji artykułów na FOW jest mnóstwo, są bardzo ciekawe i choć czasami adwersarze potrafią skoczyć sobie "do oczu", nikt tam nie żąda sprostowań, nie pisze pism itp rzeczy. Ale niestety żyjemy w kraju "roszczeniowym", pełnym awanturników, pieniaczy i wszystko wiedzących na każdy temat mądrali i stąd wpis Pana Pytkowskiego miał charakter taki, a nie inny.

Nie znam się zupełnie na kutrach rybackich, kutrach KFK oraz żółtej farbie użytej do ich malowania więc pozwolicie Państwo, że nie będę więcej zabierał głosu w tym temacie.

Z wyrazami szacunku
Sylwester Grabarczyk
red. nacz. MO
mjg
Posty: 17
Rejestracja: 2012-04-12, 13:09

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: mjg »

Witam!
Skoro zostałem wezwany do tablicy to chciałbym poinformować, że plany kuta SWI-50 są tylko i wyłącznie moja próbą rekonstrukcji opracowaną dla „Modelarstwa Okrętowego” z dwóch powodów: - w celu spopularyzowania dorobku polskich stoczniowców oraz
- w celu pobudzenia do dyskusji na forum fow. (wiedziałem, że ta publikacja nie przejdzie bez echa). Liczyłem jednak na konstruktywną analizę i krytykę.
Z powodu śladowych materiałów dostępnych w kraju opracowanie oparłem głównie na zdjęciach i rysunkach jednostek rybackich pływających poza granicami Polski. Z dyskusji na 28 stronach forum, jako ciekawostkę, wykorzystałem jedynie informacje o żądaniu WOP dot. malowania. Swoją drogą to pytanie czy i kiedy osiągnięto jednolitość malowania. Znając realia tamtych czasów musiało to trochę potrwać.
Mój tok rozumowania przedstawiał się mniej więcej tak: skoro kutry budowano z części jednostek KFK to kadłub i nadbudówka musiała przypominać te z kutrów KFK (co można stwierdzić na podstawie fotografii jednostek rybackich pływających po wojnie na zachodzie. Zresztą podobną (choć nie identyczną posiadał SWI-49, którego zdjęcie jest w tym wątku. A tak na marginesie to dlaczego nie ma kreski nad S). Do kadłuba i nadbudówki dodałem kozły trałowe, windę i maszty (też w oparciu o zdjęcia kutrów rybackich budowanych na bazie KFK i zdjęć modelu RFK zbudowanego przez Klausa Bergesa). W kwestii malowania i wyposażenia pokładowego posiłkowałem się też polskimi publikacjami dot. kutrów rybackich w miesięczniku Morze i Modelarz. Wyszło to co mamy na rysunkach.
Co do motywów zamieszczenia adresu fow w opisie to zrobiłem to z dwóch powodów. Historykiem nie jest i nie uzurpuje sobie prawa do wyłączności do prawdy. Na forum jest kilku naprawdę dobrych fachowców, że choćby wspomnę o Marku T. czy JB i dlatego odesłałem zainteresowanych historią polskich kutrów KFK na forum fow, a po drugie to ostatnio na tym wątku niewiele się dzieje i chciałem rozszerzyć grono zainteresowanych. Modelarstwo Okrętowe ma całkiem spory nakład i rozprowadzany jest również poza granicami Polski. Może tą drogą znajdą się osoby, które mogą coś wnieść do tego tematu. Jeżeli przy tym uraziłem dumę pana J.Pytkowskiego to najmocniej przepraszam.
Tak na marginesie to dopóki materiał ten nie ukaże się drukiem to ma jedynie wartość dyskusji akademickiej (nic nie ujmując ani fachowości, ani kompetencji osób wypowiadających się na tym forum). Na niemieckim forum poświęconym KFK: http://www.fky.org/forum-neu/read.php?1,1066 udziela się Dr. Herwig Danner autor Kriegsfischkutter – KFK, może warto nawiązać współpracę?
I to by było na tyle.
Pozdrawiam
Mirosław J.Golik
PS
Jeżeli znajdą się materiały pozwalające na wiarygodną rekonstrukcję polskiej KFKi to chętnie naniosę stosowne poprawki, a Modelarstwo Okrętowe nie będzie robiło problemów z opublikowaniem tych materiałów.
Mirosław J. Golik
Jacek Pytkowski
Posty: 200
Rejestracja: 2011-12-17, 21:14

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: Jacek Pytkowski »

Znaczy... pan nie wiedział, ale pan napisał. (trawestując klasyka polskiej marynistyki)

Żeby istotnie "spopularyzować dorobek polskich stoczniowców" - to proponowałbym panu zacząć od opublikowania planów statku typu SKS-240. Te plany zachowały się i to w kilku ozalidowych odbitkach. Natomiast o "odbudowywanych" wcześniej KFKach wiemy na razie tyle, że każdy z tych kutrów był przystosowywany do połowów w innej stoczni czy warsztacie szkutniczym, przez inną ekipę, dla innego armatora i w efekcie każdy z nich wyglądał inaczej, w szczególności różniły się wyglądem sterówki. Co zresztą widać na zdjęciach, które wkleił kol. Chemik.

Pobudzeniem dyskusji na fow byłoby zaprezentowanie nowych informacji źródłowych weryfikujących nasze dotychczasowe ustalenia opisane w tym wątku. Zresztą bardzo dziwacznie w moich oczach wygląda rzekomy zamysł pobudzenia dyskusji na internetowym fow poprzez opublikowanie notki w niszowym czasopiśmie wydawanym drukiem. Wystarczyło zabrać głos tu, na forum, lub zwrócić się bezpośrednio wiadomością do którejś z osób tu piszących.

Analizę i krytykę pan otrzymał. Tylko czy było warto w ten sposób obniżyć tak reputację swoją i czasopisma? Nie odniósł się pan jednak do tej krytyki, że wspomnę tylko o:
- umieszczeniu na rysunku rzekomego polskiego statku SWI-50 polskiej flagi (lub flagi jednostki pilotowej?) w miejsce bandery morskiej z orłem (patrz powyżej zdjęcia GDY-180 i WŁA-117, wyraźnie widoczne bandery),
- oplecenie na tym rysunku całego nadburcia linowym sztormrelingiem w sposób wielce utrudniający, o ile nie uniemożliwiający, wydawanie i wybieranie sieci,
- nazwanie bomów rejami,
- pisanie o sześciu kutrach typu SKG240A podczas, gdy zbudowano tylko jeden.
To są błędy tak zasadnicze, że wręcz dyskwalifikujące "fachowość" wiedzy autora.
Teraz wypada panu zachować się jak mężczyźnie przystało i napisać: pomyliłem się, bardzo przepraszam.

Za mało było panu zdjęć, które zamieścił Chemik, żeby musiał się pan opierać na na zdjęciach i rysunkach jednostek rybackich pływających poza granicami Polski? A na jakiej podstawie sądzi pan, że rybackie wersje KFK użytkowane w Polsce wyglądały tak samo, jak te pływające za granicą? Te w Polsce były w przeważającej większości przerabianymi niedokończonymi kadłubami, natomiast te zagraniczne były w większości przerabiane z pływających jednostek bojowych.

Odpowiedź na swoje pytanie czy i kiedy osiągnięto jednolitość malowania może pan odnaleźć w materiałach po ministerstwie żeglugi zgromadzonych w AAN w Warszawie. A nastąpiło to dość szybko, albowiem, kto sobie kutra czy łodzi rybackiej nie przemalował, tego WOP po prostu nie wypuszczał z portu. Proste i skuteczne. Takie właśnie były realia tamtych czasów . Prawdopodobnie jedynie GDY-180 (H.RUTKOWSKI) i GDY-2 (J.KRASICKI), a w późniejszym okresie może i DAR-60 (F.ZUBRZYCKI), jako statki szkolne, dla ich odróżnienia od zwykłych jednostek rybackich, miały kadłuby pomalowane na biało.

Pana rozumowanie co do rzekomo podobnego wyglądu sterówki czy też pokładówki (bo nadbudówką to nie jest!) jest całkowicie błędne, wystarczy właśnie porównać te zdjęcia wklejone w naszym wątku i zdjęcia publikowane w źródłach zachodnich. W procesie produkcji stoczni Burmestera w Świnoujściu mostek sterowy KFK zabudowywany był dopiero po zwodowaniu kadłuba a większość z tych około 6-8 KFK przystosowanych w Polsce do połowów przed rozpoczęciem seryjnych produkcji (SKS-240, B-12, B-25 - które zresztą miały całkiem odmienny kształt sterówki niż bojowe KFK, w szczególności poprzez brak charakterystycznych dla KFK odkrytych skrzydeł mostka), powstała z niedokończonych, niezwodowanych kadłubów. I kształty ich sterówek odzwierciedlały po prostu pomysły ich właścicieli.

I nie miałbym, ani jak mniemam kol. Chemik, do pana pretensji, gdyby pan wyraźnie napisał w swojej notce, iż jest to tylko hipotetyczny wygląd polskiego rybackiego KFK, wedle pańskich domysłów. I gdyby pan użył oznaki ŚWI-52, to miałoby to pewne, lekkie cechy prawdopodobieństwa. Najwyraźniej niedokładnie czytał pan ten wątek, pomimo zamieszczenia przez Chemika na poprzedniej stronie podsumowania odszukanych przez nas informacji nt. losów tych statków, w tym informacji JB sugerującej, że zanim ŚWI-50 zaczął łowić, już miał na nadburciu oznakę WŁA-74.

Ponadto informuję pana uprzejmie, iż z dr. Herwigiem Dannerem prowadzę od kilku lat korespondencję dotyczącą właśnie "polskich KFK". Niestety, to różne, podobne do pańskiej publikacje zawierające niesprawdzone informacje i przekłamania wprowadzające w błąd czytelników bardzo utrudniają nasze prace. Wiele czasu potrzeba bowiem na analizowanie i weryfikowanie fałszywych tropów, które potem okazują się li tylko fantazją autora publikacji.


Na zakończenie uświadamiam pana o aktualnym brzmieniu przepisów ustawy Prawo prasowe: Art. 31a.
1. Na wniosek zainteresowanej osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niebędącej osobą prawną, redaktor naczelny właściwego dziennika lub czasopisma jest obowiązany opublikować bezpłatnie rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym.
(...)
Art. 33.
1. Redaktor naczelny odmawia opublikowania sprostowania, jeżeli sprostowanie:
1) jest nierzeczowe lub nie odnosi się do faktów,
2) zostało nadane lub złożone po upływie terminu, o którym mowa w art. 31a ust. 3, lub nie zostało podpisane,
3) nie odpowiada wymaganiom określonym w art. 31a ust. 4–7,
4) zawiera treść karalną,
5) podważa fakty stwierdzone prawomocnym orzeczeniem dotyczącym osoby dochodzącej publikacji sprostowania.
2. Redaktor naczelny może odmówić opublikowania sprostowania, jeżeli sprostowanie:
1) odnosi się do wiadomości poprzednio sprostowanej,
2) jest wystosowane przez osobę, której nie dotyczą fakty przytoczone w prostowanym materiale, za wyjątkiem sytuacji określonych w art. 31a ust. 2,
3) zawiera sformułowania powszechnie uznawane za wulgarne lub obelżywe.
(...)


Odnośnie przepisu art.33 ust.2 pkt 2, to jak najbardziej spełniam ten warunek, i już to w piśmie do was wyjaśniałem: pana notka odsyła czytelników w sprawie "losów polskich kutrów rybackich na bazie KFK" wprost do niniejszego wątku na fow (fakt), w którym ja jestem jednym z autorów pisząc pod swoim imieniem i nazwiskiem. To sugeruje, iż przedmiotowa notka została napisana z wykorzystaniem informacji zawartych w tym wątku, a więc także opublikowanych tam przeze mnie. Ja natomiast zgodzić się nie mogę, aby w jakikolwiek sposób moje nazwisko łączono z tymi nieprawdziwymi informacjami, jakie zawarł pan w swojej notce. Czy to jest wystarczająco jasne dla obu panów "redaktorów"?

Jak się to (czyli rzeczywisty stan prawny) ma do:
syjek pisze:Co do sprostowań w MO.
Doskonale znam prawo prasowe i Pańskie żądania sprostowania informacji w MO o rzekomym wg Pana "mijaniu się" z prawdą na temat kutrów KFK jest bezpodstawne.
Zgodnie z prawem prasowym jestem zobowiązany do sprostowań jeżeli to co było napisane w moim czasopiśmie naruszyło w jakikolwiek sposób dobra osobiste jakiejś osoby fizycznej lub informacje na JEJ temat są nieprawdziwe i godzą w jej dobre imię. Ponieważ trudno nazwać kuter SWI-50 "osobą fizyczną", żądanie ode mnie jakichś sprostowań jest nadużyciem z Pańskiej strony. Żądać Pan może co Pan chce, żyjemy w wolnym kraju, ale żądania owe druga strona w tej sytuacji spełniać nie musi i nie zamierza. Jeżeli uznam za zasadne i celowe publikowanie jakichkolwiek uwag dotyczących tego tematu, to uczynię to z własnej, nieprzymuszonej woli, a nie na skutek Pańskich żądań czy prostackich zagrywek w stylu "... czytelnicy ocenią...".
- to właśnie czytelnicy ocenią. Ocenią, czy warto wydawać pieniądze na modele statków, które nigdy nie pływały, których kształty są jedynie domysłem osoby je rysującej, która o tym czytelników nie uprzedza. Czy warto wydawać pieniądze na czasopismo z planami modelarskimi okrętów wydawane przez osoby, które ani poprawnego nazewnictwa elementów budowy statku nie używają, ani na historii budowy polskich (a pewnie i zagranicznych) statków zbyt dobrze się nie znają. I nie znają też treści obowiązującego ich Prawa prasowego.

Na temat zaś mojej, pańskim zdaniem, urażonej dumy - odpowiem w ten sposób:
Ja i moi koledzy publikujemy wyniki swoich dociekań na fow bezpłatnie. Dbając, o rzetelne sprawdzenie publikowanych informacji oraz wskazując oddzielnie te sprawy, które są naszymi domysłami, ponieważ nie odnaleźliśmy jeszcze potwierdzającej je dokumentacji.
Natomiast pan i pana redaktor naczelny publikujecie informacje błędne, nierzetelne i za wcale niemałe pieniądze, wyciągane od osób, które oczekiwały od waszego czasopisma fachowej wiedzy. Jest to więc zasadnicza różnica pomiędzy nami.

Niemniej jednak, w imię wyższych celów jakimi jest dążenie do poznania prawdziwej historii polskich KFK, skłonny jestem pomóc obu panom (bezpłatnie) sformułować treść stosownego sprostowania, które obowiązani jesteście (również bezpłatnie) opublikować. I proszę w tym celu o kontakt na mój (znany panom) adres mailowy.

Wstępnie zaproponować mógłbym coś takiego:

Sprostowanie:
Uprzejmie informujemy czytelników, że opublikowana w numerze specjalnym 15 (1/2013) notka dotycząca polskich statków rybackich przebudowanych z niemieckich KFK, w sposób niezamierzony przez redakcję zawiera informacje, które mogą wprowadzać w błąd. Wybudowano tylko jeden szkolny statek rybacki typu SKG240A, a nie sześć, i jest nim pływający do dzisiaj pod polską banderą KAPITAN GŁOWACKI (ex HENRYK RUTKOWSKI). Powodem wydania nakazu przemalowania kadłubów polskich jednostek rybackich na kolor cytrynowy było przekonanie dowództwa Wojsk Ochrony Pogranicza o tym, iż ułatwi to dostrzeganie i rozpoznawanie tych jednostek przez pilnujących granicy morskiej żołnierzy, i pozwoli tym samym na upilnowanie polskich rybaków przed ucieczkami do krajów zachodnich. Wydrukowany w numerze specjalnym 15 (1/2013) rysunek statku rybackiego SWI-50 z braku zapisów archiwalnych oparty jest na własnych wyobrażeniach autora i nie musi odpowiadać prawdzie historycznej, nie ma też całkowitej pewności, czy statek rybacki typu KFK z taką oznaką rybacką był używany do połowów zanim jego oznaka rybacka nie została zmieniona. Na rysunku pomyłkowo umieszczono polską flagę państwową zamiast polskiej bandery. W opisie kolorów użytych na rysunku statku SWI-50 omyłkowo nazwano bomy rejami. Czytelników oraz zainteresowane osoby serdecznie przepraszamy.
Colonel
Posty: 509
Rejestracja: 2010-03-31, 08:29
Kontakt:

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: Colonel »

I takie sprostowanie byłoby na miejscu! Co na to redakcja?
Jacek Pytkowski
Posty: 200
Rejestracja: 2011-12-17, 21:14

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: Jacek Pytkowski »

Ano nic... w ogóle się nie odzywają.
Albo obu panom zabrakło "cojones", żeby przeprosić czytelników za swoje błędy, albo pokazują nam arogancję "czwartej władzy".

Swoją drogą, to działania "Modelarstwa okrętowego" wpisują się w jakąś obecną modę na zakłamywanie historii. Pół biedy, jeśli to jest robione z głupoty, jak użycie w parodii przygód kpt.Klossa pt. "Stawka większa niż śmierć" do scen wywozu bursztynowej komnaty z Królewca... polskiego kutra ZOP 172 z Kołobrzegu (proj.918M, NATO:"Pilica", produkowane 30 lat po wojnie!) jako miernej imitacji niemieckiego Schnellboota - podobne, to u nich były chyba ze dwie rzeczy: to, że oba miały kadłub utrzymujacy się na wodzie i, że strzelały torpedami. A trzeba było użyć w tym filmie właśnie Kriegsfischkuttera. Trudno byłoby w tym celu wykorzystać KPT.GŁOWACKIEGO, bo to KFK mocno już "ztuningowany", ale ten z Władysławowa (JASTRZĄB D), to jak najbardziej nadałby się do tej roli. Pomimo powojennej już sterówki widać byłoby, że to jest prawdziwy KFK, a współczesne pokładówki można byłoby zasłonić deskami udającymi boki skrzyń ze skarbami z Królewca. Zresztą... będąc w zgodzie z realiami tamtego czasu mogli użyć do filmu jakikolwiek drewniany kuter rybacki - Niemcy uciekali z Prus Wschodnich a potem z Trójmiasta i kolejnych portów na czym się tylko dało, zabierając także cywilne kutry rybackie. Po wojnie specjalna polska komisja jeździła po niemieckich portach poszukując kutrów należących przed wojną do Polaków, część z nich udało się odnaleźć i rewindykować. Ale, żeby to poprawnie przedstawić w filmie, to trzeba mieć wiedzę i chęci. A w tak głupi sposób twórcy tego filmu zniszczyli cały wysiłek włożony w to, aby wiernie odtworzyć realia epoki poprzez zatrudnienie setek statystów z grup rekonstrukcji historycznej.

Podobnie ośmieszyli się "twórcy" niemieckiego miniserialu pt. "Nasze matki, nasi ojcowie": połowa drugiego odcinka, sceny walk bitwy pod Kurskiem (a więc okres lipca i sierpnia 1943 roku) - z tego, że czerwonoarmiści ostrzeliwują Niemców z... panzerfaustów, które właśnie wtedy zaczynały wchodzić do użytku, to się można tylko pośmiać. Widocznie scenażysta wymyślił sobie, że krasnoarmiejcy przechwycili Niemcom którąś z pierwszych dostaw tej broni, przetłumaczyli instrukcje jej użycia i wyszkolili strzelców. Ale następne sceny to już nie jest głupota tylko jawna prowokacja: wrak rozbitego czołgu T-34 z umierającym czołgistą w środku nie ma na wieży czerwonej gwiazdy tylko... białego orła i numer 102(sic!). Czy w tak bardzo głupi i prymitywny, wręcz chamski sposób odegrać chcieli się teraz za nasz serial o "czterech pancernych"?, bo czołgi z białymi orłami w ZSRR zostały po raz pierwszy użyte dopiero w bitwie pod Lenino (1 pułk czołgów), dwa miesiące później i z 500 km dalej na płn.-zach. niż miejsce akcji tej sceny filmowej. A następnie pojawiły się dopiero w walkach pod Studziankami (w rok po bitwie pod Kurskiem), co było pokazane w polskim serialu i, czego nie mówić by o propagandowych jego aspektach, to przyznać należy, że scenariusz płk. Przymanowskiego jako tako trzymał się historii walk brygady pancernej. Nie chcę tu już pisać, jak w tym niemieckim filmie przedstawiono leśny oddział Armii Krajowej, bo to nie to forum, ale... mam wrażenie, że "wraca stare". Jeśli nie będziemy reagować na fałszowanie historii to niedługo obejrzymy w jakimś nowym filmie ucieczkę ORP ORZEŁ z Tallina wedle "relacji historycznych" III Rzeszy (zamordowanie wartowników estońskich) i ZSRR (ostrzelanie radzieckich statków).
Marek T
Posty: 3252
Rejestracja: 2004-01-04, 20:03
Lokalizacja: Gdynia

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: Marek T »

Jacek Pytkowski pisze:Ano nic... w ogóle się nie odzywają.
Albo obu panom zabrakło "cojones", żeby przeprosić czytelników za swoje błędy, albo pokazują nam arogancję "czwartej władzy".
Panie Jacku, naprawdę myślę, że lepiej było machnąć sprostowanie.

To jest niszowe czasopismo dla hobbystów - a nie żadna "czwarta władza". Chyba, że modelarze okrętowi zakładają partię i chcą mieć swój organ. Ale mamienie społeczeństwa kolorem kutrów rybackich w 1950 r. jest ryzykownym sposobem zdobycia władzy i jestem dziwnie spokojny, że taka partia miałaby nikłe poparcie.

W mojej opinii nie ma też żadnej "arogancji" ze strony wydawnictwa. Autor artykułu odniósł się do Pana zarzutów, w sposób, który - gdyby to mnie dotyczyło - byłby wystarczający. Czy się z nim zgadzam, to inna sprawa. Ale nie można powiedzieć, że Pana zignorował.

Zaś co do żądania pisemnego sprostowania: czyje dobra zostały tu naruszone? Kutrów KFK? Można co najwyżej mówić o niewłaściwej analizie źródeł i, ewentualnie, mieć się na baczności przy przyszłych tekstach autora.
Jacek Pytkowski
Posty: 200
Rejestracja: 2011-12-17, 21:14

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: Jacek Pytkowski »

Ależ ja już im napisałem sprostowanie, trzy wpisy powyżej/\. Wyważone i pozwalające im wyjść z honorem z tej sytuacji. To jego dotyczyło pytanie Colonela o reakcję redakcji. Cóż, reakcją jest nadal milczenie.
Panie Marku, cytowałem prawo prasowe - tu chodzi o odnoszące się do faktów sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym, a nie o "naruszenie dobra". Przecież sam Pan wie, jak trudno obecnie ustalać losy tych kutrów, gdy poginęły urzędowe dokumenty MUR, UM, PRS a zamiast nich krążą różnorakie legendy, które próbujemy weryfikować. A oni stworzyli nowe legendy, bo się im nawet nie chciało rzetelnie streścić tego, co Chemik zebrał na poprzedniej stronie. Teraz ktoś nawet w dobrej wierze może podpierać się ich czasopismem i powielać te bzdury o 6 kutrach SKG240A i t.p.
jkrzew
Posty: 164
Rejestracja: 2004-01-07, 20:50
Lokalizacja: Gdańsk

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: jkrzew »

Szanowny Panie Jacku!
Pozwolę sobie na takie zagajenie, z tego powodu, że również noszę to samo imię. Do napisania tego postu skloniło mnie Pana stwierdzenie o "głupocie" twórców filmu "Hans Kloss, Stawka większa niż śmierć". Tak się składa, że to właśnie moją (pełniłem rolę konsultanta filmu) "głupotą" - według Pana stwierdzenia - było doprowadzenie do "zagrania" w filmie kutra "Czerwony Szkwał". Nie mam w tym momencie czasu na dokładne wyjaśnianie wszystkich dróg prowadzacych do "wystapienia" tej jednostki w filmie. Ale trudno mi się pogodzić z tak krzywdzącą dla mnie Pańską opinią. Oczywiście, każdy może mieć własne zdanie o filmie, jego wadach i zaletach. Ja też chciałbym, żeby w filmie "wystąpił" okręt podwodny, jak to było pierwotnie planowane, ale - cóż - proza życia wzięła górę. Tym niemniej uważam, ze pokazanie - w taki czy inny sposób, jakiegokolwiek okrętu "na ekranie" zasługuje na "wsparcie" a nie na "deptanie" takiej inicjatywy. A drugim powodem jest równiez Pana bardzo "zjadliwa" i ogólnikowa, negatywna opinia o magazynie "Modelarstwo Okrętowe", które według Pana słów publikuje plany złe, zmyślone, czyli nic nie warte. I to mnie bodaj najbardziej "ubodło", ponieważ od lat jestem współpracownikiem pisma "M.O.", gdzie publikuję plany okrętów MW RP. Czuję się osobiscie urażony Pana opinią o planach mojego autorstwa publikowanych na łamach "Modelarstwa Okrętowego". Ale.............
Otóz to, co dalej? Przecież to właściwie nie ma sensu. Absolutnie zgadzam się z opinią kolegi Marka Twardowskiego. Panowie, nie przesadzajmy! Jeśli poczujemy, że ktoś "depcze nam po odciskach", to miejmy na uwadze, ze nasza reakcja, pewnie nawet nieświadomie, może spowodować "nadepnięcie wrażliwego miejsca" kogoś zupełnie innego.
Czyli jak mówi stare przysłowie - tylko spokój może nas uratować.
Z poważaniem
Jacek Krzewiński
konsultant filmu "Hans Kloss, stawka większa niż śmierć" i współpracownik dwumiesięcznika "Modelarstwo Okrętowe".
Jacek Pytkowski
Posty: 200
Rejestracja: 2011-12-17, 21:14

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: Jacek Pytkowski »

Szanowny Imienniku! Nie było moją intencją atakować Pana osobiście, gdyż nie wiedziałem kto przyczynił się do wykorzystania w filmie kołobrzeskiego kutra ZOP Obrazek, jeśli wierzyć http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/articl ... /452474907, w roli Obrazek
Różnice wyglądu są oczywiste, a data produkcji tego pierwszego - 30 lat później niż rozgrywa się akcja filmu budzi właśnie, nazwijmy to, mieszane uczucia u osób obeznanych z tematem.

O ile pojawienie się pod Koenigsbergiem czołgu typu Sherman z czerwoną gwiazdą na wieżyczce (zamiast T-34) można tłumaczyć dostawami do Murmańska, to dla użycia CZSZ172 nawet przy wielkich chęciach nie potrafiłbym znaleźć uzasadnienia w sytuacji, gdy zatrudniano setki statystów z grup rekonstrukcji historycznej. Przy dbaniu o szczegóły techniczno-historyczne w innych scenach takie faux pas z okrętem bardzo razi.

Na pocieszenie: przynajmniej nie było w Waszym filmie takich wpadek, jak w "Tajemnicach Westerplatte", gdzie na bluzie polskiego marynarza-obrońcy polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej widać ślady po... odprutej "gapie"! - zdobył ubranie na wrogu, czy co? To nie są drobiazgi - takie szczegóły po prostu rozwalają kompletnie odbiór filmu.

Ja nie krytykuję realizatorów za brak na planie filmowym okrętu podwodnego, tylko za to, że chcąc być w zgodzie z realiami czasu, w którym rozgrywa się akcja filmu można było użyć dostępnego w Polsce oryginalnego KFK, bądź kutra rybackiego ucharakteryzowanego na KFK, bądź nawet kutra rybackiego bez takiej charakteryzacji. Nie przypuszczam, aby koszty były większe niż przy ciąganiu "172" z Kołobrzegu na Hel i z powrotem. I byłoby to zgodne z prawdą historyczną - bo Niemcy uciekali przez Armią Czerwoną na czym się tylko dało, właśnie na KFK-ach (ponoć mieściło się na nich nawet po 200 osób! - część pod pokładem, część na pokładzie, a było to przecież zimą! - i to jest materiał na film) i na zwykłych kuterkach rybackich, a nie tylko na tych wielkich, ztorpedowanych transportowcach (GOYA, WILHELM GUSTLOFF, STEUBEN). Wykorzystanie w filmie kutra rybackiego lub KFK dawałoby też możliwość ciekawszego zakończenia: skoro w "wysadzonej w powietrze" latarni morskiej były tylko skrzynie z Mein Kampf, to można byłoby zasugerować widzom, że ta cenniejsza reszta ładunku nadal pozostaje np. zacementowana w zęzie jako balast na tym kutrze, pływającym już pod polską banderą. (tylko, żeby po takim zakończeniu filmu ktoś na serio nie wpadł na pomysł rozpruwania palnikiem skrzyni balastowej podczepionej pod stępką KPT.GŁOWACKIEGO :diabel: ).

Każdemu mogą przydarzyć się błędy i pomyłki, ale czy lepiej jest je sprostować i przeprosić tak, aby nie wprowadzały w błąd innych, czy też udawać, że nic się nie stało? Wydrukujcie w "MO" stosowne sprostowanie i będzie po sprawie.
jkrzew
Posty: 164
Rejestracja: 2004-01-07, 20:50
Lokalizacja: Gdańsk

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: jkrzew »

Witam ponownie!
No cóż, wydaje mi się, że "przesłanie" mojej wypowiedzi nie do końca zostało zrozumiane. Trudno. Może nieco bardziej dobitnie powiem, że mniej należy patrzeć na czubek własnego nosa, a bardziej na to co dzieje się nieco dalej. Formułuje Pan różne opinie, nie zdając sobie sprawy z ich implikacji. Oczywiście rozumiem, że opinia o "głupocie" realizatorów filmu nie była skierowana do mnie "ad persona", ale padła! A różnica jest taka, że ja nie oczekuję publicznego przeproszenia na jakimś bilboardzie w centrum stolicy :) Do kwestii Modelarstwa Okrętowego i "nic nie wartych planów tam publikowanych" Pan się nie ustosunkował :) I może dobrze, ponieważ uważam, że to "bicie piany" nie ma sensu. Zajmijmy się naszymi sprawami, zróbmy coś konstruktywnego, a nie obrażajmy się na siebie, i nawzajem :)
Z pozdrowieniami
Jacek Krzewiński
Awatar użytkownika
SZKUTNIK
Posty: 38
Rejestracja: 2009-02-17, 19:47
Lokalizacja: Olsztyn

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: SZKUTNIK »

Ahoj!
jkrzew pisze: Do kwestii Modelarstwa Okrętowego i "nic nie wartych planów tam publikowanych" Pan się nie ustosunkował :) I może dobrze, ponieważ uważam, że to "bicie piany" nie ma sensu. Zajmijmy się naszymi sprawami, zróbmy coś konstruktywnego, a nie obrażajmy się na siebie, i nawzajem :)
Z pozdrowieniami
Jacek Krzewiński
Bardzo dobry pomysł. Mam nadzieję że od teraz wszystkie plany modelarskie, które ukażą się w Modelarstwie Okrętowym będą oparte na dobrej dokumentacji będą konsultowane z ekspertami (do tej pory różnie z tym bywało).

Co do...... Zajmijmy się naszymi sprawami, zróbmy coś konstruktywnego... Czekam na zapowiadane przez Modelarstwo Okrętowe plany modelarskie kutra B-25 :-)
Pozdrawiam SZKUTNIK
Awatar użytkownika
Chemik
Posty: 1371
Rejestracja: 2007-08-10, 20:11
Lokalizacja: Milton Keynes (UK)

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: Chemik »

SZKUTNIK pisze:Czekam na zapowiadane przez Modelarstwo Okrętowe plany modelarskie kutra B-25 :-)
Były kiedyś w Modelarzu :)
wojtarak
Posty: 7
Rejestracja: 2006-07-22, 21:34
Lokalizacja: 3 miasto

Re: KFK w polskich rękach

Post autor: wojtarak »

Pozwolę sobie zaprezentować fragment rachunku ze stoczni w Pucku za odbudowę kutra K.F.K Franciszka Piechockiego [SWI-49] (Rachunek szczegółowy nr 394 z 1948-12-31).

Interesujące są punkty 9 i 10

Czyli kuter został z całą pewnością przecięty i wydłużony.

pozdrawiam

Wojtek
Załączniki
dok-1.jpg
dok-1.jpg (153.76 KiB) Przejrzano 8276 razy
trzymajmy sie razem bo zawisniemy osobno
ODPOWIEDZ