A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

czyli malarstwo, literatura, muzyka, szanty i... dowcip morski

Moderatorzy: Marmik, crolick

Marek T
Posty: 3252
Rejestracja: 2004-01-04, 20:03
Lokalizacja: Gdynia

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: Marek T »

Co do dokumentacji z Schichaua - ważne, że jest zabezpieczona.
A poziom niekompetencji jest równy średniej krajowej.
Awatar użytkownika
AvM
Posty: 5696
Rejestracja: 2004-08-03, 01:56

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: AvM »

Marek T pisze:Co do dokumentacji z Schichaua - ważne, że jest zabezpieczona.
A poziom niekompetencji jest równy średniej krajowej.
Wedlug informacjui, archiwum z Schichaua dotyczace statkow,
(plany od Nr.1 do knoca) bylo w bunkrze na terenie Stoczni Gdanskiej

A podobno zostalo spalone na dziedzincu Archiwum Panstwowego w Gdansku.

Natomias plany i dokumentacje ze Stoczni Gdanskiej (Danziger Wertf)
znalazly sie na Politechnice i byly uzywane jako podkladki
Rysowano po prostu studenckie projekty na druugiej stronie.

Zamieszczona przez AJM fragmenty ksiazki Pana H-J. Aberta
tez nie byly sporzedzone przez zadne muzeum morskie w Niemczech
TYlko na wlasny koszt i osobiscie przez Pana Aberta z Lubeki.
Marek T
Posty: 3252
Rejestracja: 2004-01-04, 20:03
Lokalizacja: Gdynia

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: Marek T »

AvM pisze:Wedlug informacji, archiwum z Schichaua dotyczace statkow, (plany od Nr.1 do konca) bylo w bunkrze na terenie Stoczni Gdanskiej

A podobno zostalo spalone na dziedzincu Archiwum Panstwowego w Gdansku.

Natomias plany i dokumentacje ze Stoczni Gdanskiej (Danziger Wertf) znalazly sie na Politechnice i byly uzywane jako podkladki. Rysowano po prostu studenckie projekty na druugiej stronie.

Zamieszczona przez AJM fragmenty ksiazki Pana H-J. Aberta tez nie byly sporzedzone przez zadne muzeum morskie w Niemczech tylko na wlasny koszt i osobiscie przez Pana Aberta z Lubeki.
O spaleniu dokumentacji słyszałem i sam o tym pisałem (jeszcze na TwójNecie), ale dziś nie wiem, ile w tym prawdy.
Podobnie, jak w opowieści o rysunkach na kalkach batystowych, które jakoby miały być zabierane przez sprzątaczki i po wypraniu przerabiane na bluzki.
Pamiętajmy, że jeszcze w 1945 teren stoczni zajęli Rosjanie i wówczas wywozili, co mogli.
Myślę, że większość ważnej dokumentacji oni właśnie zabrali, a brali wszystko. Nawet dokumentację z początku XX wieku. Wystarczy popatrzeć, co jest wystawione na Dreadnoughtproject.

Bunkier na terenie Stoczni.
Słyszałem, że w latach 70tych został zalany i wszystko w środku uległo zniszczeniu. Podobno były tam negatywy z wizyty Hitlera w Gdańsku.
Awatar użytkownika
pothkan
Posty: 4415
Rejestracja: 2006-04-26, 23:59
Lokalizacja: Gdynia - morska stolica Polski
Kontakt:

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: pothkan »

AvM pisze:Wedlug informacjui, archiwum z Schichaua dotyczace statkow,
A nie chodzi po prostu o dwa archiwa? Tzn. że oddzielne było ze stoczni w Gdańsku, a oddzielne z Elbląga?
Awatar użytkownika
AvM
Posty: 5696
Rejestracja: 2004-08-03, 01:56

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: AvM »

pothkan pisze:
AvM pisze:Wedlug informacjui, archiwum z Schichaua dotyczace statkow,
A nie chodzi po prostu o dwa archiwa? Tzn. że oddzielne było ze stoczni w Gdańsku, a oddzielne z Elbląga?
Oczywiscie chodzi o dwa,

W rozmowie jedynej jaka mialam nieüprzyjemnosc odbyc z Dr. Litwinem okazal sie
anty-niemiecki , nic wiec dziwnego ze nie wzial archiwum Schichaua.
Bylo tez (co prawada za komuny) CMM obiecalao odkupic bedace w mojim posiadaniu,
materialy dotyczace handlowej floty niemieckiej w XIX/XX w opracowane przez R.S
Niestyty jak sie okazalo Antykwariat, ktory misla byc posrednikiem, nic o tym nie wiedzial.
Kupiono jakies albumy malarskie w zamian (nic morskiego, bo w antykwariacie znajomy mi pokazywal).
Materialy odkupil Jerzy Micinski, i chyba CMM ma je teraz u siebie.
To jest brak zrozumienia jednosci europejskiej i wspolnego dziedzictwa kulturowego.
A CMM z pewnoscia bralo kase z kasy EU.
Mi sie wydaje ze CMM prowdzi bardzo nacjonalistyczna polityke,
bo nie sa prowadzene zadne badania okresow "niemieckich". (Moze sie myle)
Moja rodzina pochodzi z Gdanska, ale jek chodzilo o sprawy okresu przedwojennego
to Muzeum Historii Gdanska bylo bardziej kompetentne niz CMM.
Awatar użytkownika
Boruta
Posty: 652
Rejestracja: 2004-06-13, 22:09
Lokalizacja: Cosmopolis Sopot, Sarmatia
Kontakt:

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: Boruta »

Andrzej Jaskuła pisze:dokładniej na Zamku w Malborku pod opieką p. Arkadiusza Wełniaka.
Arek (mój kolega z roku) już tam nie pracuje.
"Dobro i zło nie istnieją, tak jak życie i śmierć. Jest tylko działanie. Walka"
- baron von Ungern-Sternberg, d-ca Azjatyckiej Dywizji Konnej
Awatar użytkownika
AvM
Posty: 5696
Rejestracja: 2004-08-03, 01:56

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: AvM »

Boruta pisze:
Andrzej Jaskuła pisze:dokładniej na Zamku w Malborku pod opieką p. Arkadiusza Wełniaka.
Arek (mój kolega z roku) już tam nie pracuje.
Czyli juz przepadlo,
bo byly plany skatakalogizowania zbiorow.

O ile pamietam to i Klawitter i Schichau sa nazwiskami autochtonow.
a nie Noiemcow przywiezionych z Reichu.
W Gdansku i okolicach mieszka wielu Klawitterow.

Pamietam zdanie Dr.Litwina "Zajowanie sie tym, to byloby gloryfikacja nimczyzny (czy niemieckosci)!"
Awatar użytkownika
pothkan
Posty: 4415
Rejestracja: 2006-04-26, 23:59
Lokalizacja: Gdynia - morska stolica Polski
Kontakt:

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: pothkan »

AvM pisze:Czyli juz przepadlo, bo byly plany skatakalogizowania zbiorow.
Czemu przepadło? Co dostało kat. A w archiwum, to już tam będzie leżeć. Czy zostanie opracowane, to już inna sprawa.
Awatar użytkownika
AvM
Posty: 5696
Rejestracja: 2004-08-03, 01:56

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: AvM »

pothkan pisze:
AvM pisze:Czyli juz przepadlo, bo byly plany skatakalogizowania zbiorow.
Czemu przepadło? Co dostało kat. A w archiwum, to już tam będzie leżeć. Czy zostanie opracowane, to już inna sprawa.
Zbiory nieskatalogowane, to jak ksaizki nie wpisane do rejestru.

NIE MA ICH!
Andrzej Jaskuła
Posty: 82
Rejestracja: 2013-08-08, 11:17

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: Andrzej Jaskuła »

Sprawa Olzy rozwija się zachęcająco

Próba analizy porównawczej planiku Olzy z KSP-2-248, sylwetki Inguła z Pawłowa t.II s.232 oraz fotografii z Internetu zamieszczonej w innym wątku przez Adama (dziękuję) patrz http://fow.az.pl/forum/viewtopic.php?f= ... 8&start=80.

0 - zachowany ogólny układ gładkopokładowca z wyspą śródokręcia (można było dobudować dziobówkę i rufówkę, były ku temu możliwości) i trzema ładowniami - dwiema na dziobie i jedną na rufie.
00- podobne wymiary dł. całkowita 68,2 [AJ: może to na l.w. lub m.p.?] wg KSP-2-249, Inguł wg Pawłowa 73,2 m (ale odpowiednie szerokości 10,7 versus 10,72 m, wysokości kadłuba do pokładu głównego 6,6 versus 6,56 m ) podobnie Rej. ZSRR 1965
000 - inne cechy wspólne Olzy i Inguła KSP-2 oraz Pawłow t.II: 800/800 KM, podobny numer stoczniowy B-11/S-11, 1080/1100 BRT (ale Rej.ZSRR 1965: 1570 BRT, 714 NRT, 1207 BRT)

1. podwyższenie dziobu poprzez zabudowę nowej dziobówki (AJ jakby skrócony I luk by pomieścić na pokładzie nie taką małą dziobówkę), być może nieco zmieniła ona długość całkowitą statku (ale nie o 5 m!)
2. dłuższe nadburcie dziobowe obejmujące po przebudowie także II ładownię
4. podwyższenie nadbudówki śródokręcia o jeden poziom, poprzez poszerzenie długiej pokładówki ku burtom (sterówka została na poprzednim poziomie, łodzie podniesiono), zabudowano podcienia dobrze widoczne na fotografii Inguła
5. identyczna skrzyniowata struktura o nie znanym mi przeznaczeniu na samym końcu nadbudówki śródokręcia (między schodniami), widoczna na obu rysunkach (nie widać jej na fotografii Adama)
6. nowy II maszt za kominem
7. zabudowa nadbudówki rufowej (rufówki) - na Olzie była tam pokładówka na poziomie pokładu głównego
8. cztery iluminatory kadłuba na samej rufie (vide sylwetka Pawłowa, nie widać ich na zdjęciu Adama)
9. likwidacja masztu na rufie
10. maszt dziobowy jakby podwyższony na Ingulu
11. dodanie nadburcia po bokach luku III ładowni


A oto najważniejsze pytania i prośby o sprawdzenie w Miramarze i LR:
pytanie - gdzie był Inguł złomowany i czy są znane fotografie tego?
pytanie - która stocznia z Leningradu dokonała przebudowy zakończonej w 1958?
pytanie - Inguł jaka maszyna w latach 1958-1962, tj. przed dieslem?
pytanie - czy Olza była w II połowie wojny zatopiona czy nie? Prawda to czy fałsz? Gdzie i kto ją ewtl. podnosił?

Potrzebny opis Olzy, Inguła i starego Westpreussena z Miramaru (nie mam dostępu)

Potrzebny opis Inguła z „ponad dziesięcioksięgu” Petera Tschurscha (pisownia nazwiska może, ale nie musi, być lekko przekręcona) - „Die sowjetische Handelsflotte von 1945 bis 1991” patrz http://fow.az.pl/forum/viewtopic.php?f=23&t=6878 http://www.y5aa.de/Kultur/Literatur/Liste/liste_47.htm
http://www.y5aa.de/Kultur/Literatur/Liste/liste_48.htm
oczywiście pod warunkiem że dzieło obejmuje tak małe chłodniowce

Skoro więc Westpreussen/Kaupo miałby rzeczywiście maszynę przeznaczoną dla Olzy, to fakt ten powinien być uwidoczniony w LR 1946-1952
Sugestia że część podwodna by musiała być wg AvM identyczna na przestrzeni ponad 30 lat

Miałby ktoś jakieś inne spostrzeżenia, pytania lub sugestie?
Andrzej Jaskuła
PS.: Planik Olzy autorstwa Norberta Weisnera z KSP t.2, s.248.
Załączniki
skanuj0005.jpg
skanuj0005.jpg (216.36 KiB) Przejrzano 8948 razy
Ostatnio zmieniony 2014-10-08, 13:22 przez Andrzej Jaskuła, łącznie zmieniany 4 razy.
Awatar użytkownika
AvM
Posty: 5696
Rejestracja: 2004-08-03, 01:56

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: AvM »

Ja bym wyjal problem OLZY z CMM
Jeden i drugi jest ciekawy, i warto traktowac osobno.
Andrzej Jaskuła
Posty: 82
Rejestracja: 2013-08-08, 11:17

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: Andrzej Jaskuła »

To prośba do crolicka lub Marmika, by to chirurgicznie i bez strat tekstu zrobili, np. połączyli z Małą encyklopedią statków polskich.
AJ
Awatar użytkownika
AvM
Posty: 5696
Rejestracja: 2004-08-03, 01:56

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: AvM »

Юрий Трифонов pisze:
Ллойдов послевоенных у меня нет, Где разбирали судно и фото тоже нет. Достраивали его не в Ленинграде, а в Калини нграде и Клайпеде. Какая ПМ стояла не знаю. Судно не затапливалось, а было просто брошено. Кстати забыл сказать, что два фото мне дал Джордж Таллах.
Andrzej Jaskuła
Posty: 82
Rejestracja: 2013-08-08, 11:17

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: Andrzej Jaskuła »

Z badań Lastadii na badaniami NMM (cz. 2)
Wraki badane przez CMM

Na http://www.nmm.pl/archeologia-podwodna/ ... oleon-w-20 znajdujemy informację o wraku nazwanym roboczo Napoleon (W-20), a znajdującym się mniej więcej na środku Zatoki Gdańskiej:

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że ten żaglowiec z drewnianym poszyciem obitym blachą, został zbudowany około XIX wieku. Okręt w służbie marynarki francuskiej prawdopodobnie zatonął w wyniku potyczki morskiej na wodach Zatoki Puckiej w trakcie starcia z pruską korwetą Nymphe (nie potwierdzona data zatonięcia to 21/22 sierpnia 1870 r.).


Przeszukałem cały tom “Conway’s All The World Fighting Ships 1860-1905” i nie znalazłem żadnego francuskiego okrętu wojennego, który zatonąłby na Zatoce Gdańskiej w czasie wojny prusko-francuskiej 1870-1871.

Stawiam więc tezę, że NMM się myli co do rozpoznania wraku.


Przejrzałem internet i kilka książek - Pawła Wieczorkiewicza, Jana Gozdawy-Gołebiowskiego, Piotra Olendra i H. Hildebranda (10-tomowiec, paperbook).

1. http://forums.civfanatics.com/showthread.php?t=158523
The war in the North Sea

But not only the German navy was not prepared, also the French had difficulties. Instead of 14 armoured ships the French North Squadron under Vice Admiral Bouët-Willaumez left with only 7 armoured ships Cherbourg to search the Germans, who were already at Wilhelmshaven. These seven ships were Surveillante, Gauloise, Guyenne, Flandre, Océan, armoured corvettes Thetis, Jeanne d’Arc and aviso Cassard. These ships had also problems like the German ships. Additionally they seem to have over estimated the fighting power of SMS König Wilhelm. They acted very cautious by driving through Channel and North Sea. So they were never insight of the German coast. Instead of making a blockade and wait for the Mediterranean squadron, Bouët-Willaumez decided to go to Denmark. On July 28th they passed Skagen. Two days later Thetis brought bad news. Denmark refused to declare war on Germany. In the mean time the French were unable to catch the SMS Arminius, which was on her way to Wilhelmshaven, where she finally arrived without problems.
A few days later, Jachmann was reported two enemy armoured ships were on the way to Denmark. This was wrong. So the sortie of the German squadron on August 5th up to the Limfjord in Northern Jütland was in vain. Two days later the squadron reached Wilhelmshaven.
On August 11th the situation changed dramatically. Near Helgoland the armed merchant freighter Helgoland spotted a second French fleet, the “Escadre de la Méditerranée”, now “Escadre de la mer du norde”, lead by Vice Admiral Fourichon. He had the following ships: Armoured frigates Magnanime, Provence, Héroine, Couronne, Invincible, Valeureuse, Revenche, the armoured corvette Atalante, the wooden corvettes Chateau Rénaud, Cosmao and the avisos Renard and Décrès. One division was sent to the Jade and Weser, the other to the Elbe. On the very next day he declared the blockade of the German coast. He could use the then British Helgoland as a base for supply with coal and food. The British colonel Marxen, commander of Helgoland, thereby did not leave the border of the neutrality laws, but was nevertheless sometime near to it.
The blockade was not very successful for the French as in the official reports, the “Moniteur universelles” not a single capture of a German ship was made public. However Jachmann ordered for the 12th an attack on the enemy ships. But the three battleship commanders, Kapitäne zur See Henk (SMS König Wilhelm), Klatt (SMS Friedrich Carl) and Werner (SMS Kronprinz) intervened. They did not fear the enemy, but feared that severe damages could mean the end of the ability to be in service as there were no real docks in Germany to repair the ships. And the presence of the ships alone was the best answer to cope with enemy attacks on the German harbours. Some historians even said they were cowards, but since SMS König Wilhelm and SMS Friedrich Carl were not operational and Kapitän Werner, who harassed the enemy fleet many times, wanted to get the permission even to attack Cherbourg (!), this is wrong to say so. So the strike was abandoned. Nevertheless SMS Kronprinz, Arminius and armed auxiliary cruiser harassed the enemy ships ever and ever again.
These harassments, the fact of the difficult waters to navigate and the fear of the SMS König Wilhelm lead Fourichon not to obey his order of August 28th to attack Wilhelmshaven at any costs. Instead bad weather in September lead to some damages on the French ships, so that on 10th of September Fourichon went back to Cherbourg for repairs. On the way he met the aviso Hirondelle which brought the news he was the new Republican Minister of the navy. So he went to Paris once he reached Cherbourg.
A day after the French retreated, Jachmann made another sortie to attack the French ships he supposed to be scattered due to a storm. He found nothing. On September 25th the French Baltic sea squadron arrived at Helgoland on the way back home. The Republican government wanted to use the crews in the land fights. Jachmann now did not attack. Therefore he was critized, as the odds were now better.
Bouët-Willaumez and Rear Admiral de Geuydon got the order to form squadrons with the rest of the crews. Indeed Fourichon ordered 30.000 navy soldiers to fight on the land. Even one Admiral, Rear Admiral Kellermans, was cought at Straßburg. So now the situation changed dramatically, as now the French had to worry about German strikes. So they did their best to avoid that by making several sorties with their ships into the German Bay.
That’s why the German crews had to be still in full alert. Which was not very comfortable when it became frosty. In December finally the docks were ready to repair and overhaul the battleships. It was a difficulty to get the big ships into the dock and even more to repair them as the German personnel had not much knowledge of doing so. Also the danger of a French attack was still imminent. Nevertheless the ships returned into service in January. Now finally SMS Kronprinz was allowed to attack Cherbourg while SMS Elisabeth got the order to fight a cruiser war on the French coast. These orders were spoilage when the news of the cease fire arrived.
However before that SMS Augusta under Korvettenkapitän Johannes Weickhmann left Kiel on December 12th. The order was to take any enemy merchant ship. The German government did give up all scrupolosities when the French Republican government got arms by US and British sources, so the German self effacement was given up. So SMS Augusta was sent to interrupt this trade at the French Atlantic coast. On January 4th two French barques, St. Marc and Pierre Adolphe with grain for the army, were captured at the mouth of the Gironde and taken as prize. Both were sent to Germany, but Pierre Adolphe sunk in a storm off the Norwegian coast. The crew was rescued. St. Marc arrived Kiel where the ship was given back to the owner, since war was over.
On January 4th SMS Augusta also met and sunk the French steamer Mars full with arms. Then she looked for other enemy ships but did not find any and so went to Vigo in Spain. There Héroine appeared. Three other French warships entered a few days later the harbour, so that also SMS Augusta was caught until the cease fire of February 7th. She left Vigo and entered Kiel two weeks later. Weickhmann was one of the few sailors to get the Iron Cross 2nd class.
Ostatnio zmieniony 2014-10-11, 12:59 przez Andrzej Jaskuła, łącznie zmieniany 1 raz.
Andrzej Jaskuła
Posty: 82
Rejestracja: 2013-08-08, 11:17

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: Andrzej Jaskuła »

2. P. P. Wieczorkiewicz „Wiek pary” s.215-216

Flota francuska pomimo wszystko, po wykonaniu podstawowego zadania, jakim było przetransportowanie wojsk z Algierii, przystąpiła do blokady niemieckich portów. Wiceadm. Bouet-Willaumez z kontradm. Alexandrem Dieudonne (5 pancerników, 2 krążowniki) [Przeznaczony pierwotnie do ekspedycji bałtyckiej dywizjon kontradm. Jerome'a Penhoata nie był gotów do akcji.] miał działać na Bałtyku, aby zneutralizować stacjonującą w Kilonii słabą eskadrę kontradm. Eduarda Heldta.
Wiceadm. Fourichon, kontradmirałowie Jean-Bernard Jaureguiberry i Louis Devoulx z 6 pancernikami i krążownikiem, przerzuconymi z Morza Śródziemnego, otrzymali z kolei rozkaz patrolowania ujścia Jade, aby uniemożliwić wyjście w morze sił głównych floty nieprzyjacielskiej (wiceadm. von Jachmann). Francuzi dotarli na miejsce dopiero 11 sierpnia, Prusacy mieli więc czas, aby opuścić Wilhelmshaven. Eskadra jednak nie została w ogóle przygotowana do działań: okręty były latami nie dokowane, w chwili zaś ogłoszenia wojny posiadano jedynie naboje ćwiczebne wypełnione grochem! Baza floty nie nadawała się jeszcze do swej roli, a jednostki, aby wejść do wewnętrznych, bezpiecznych basenów portowych, musiały zdejmować uzbrojenie. Co prawda Jade zagrodzono minami, dzięki czemu bezpośredni atak był wątpliwy, ale były one tak złej jakości, że zrywając się z kotwic przyczyniły w rezultacie wielkich kłopotów patrolującym wody przybrzeżne jednostkom niemieckim. Okręty Jachmanna miały wejść do akcji jedynie w razie napaści na Hamburg lub inny z portów północnych. Ponieważ do tego nie doszło, eskadra wychodziła w morze dwukrotnie bez żadnych jednak rezultatów. Przed zaatakowaniem okrętów francuskich powstrzymywała Prusaków świadomość, iż "wobec niemożliwości napraw należało się liczyć z utratą całego ich stanu posiadania, bez istotnych korzyści"4.
Eskadra Bouet-Willaumeza weszła na Bałtyk 2 sierpnia, a więc wcześniej niż Fourichon dotarł pod Wilhemshaven. Tu okazało się, że plan wciągnięcia do wojny Danii jest całkowicie nierealny.
Rząd tego kraju zezwolił co prawda na wykorzystanie zatoki Köge, ale nie kwapił się wcale do podejmowania ryzyka, tym bardziej iż wynik konfliktu prusko-francuskiego pozostawał na razie niewiadomy. Do sparaliżowania działalności Francuzów przyczyniły się w pewnej mierze także kroki obronne podjęte przez Prusaków: wycofanie pilotów, wygaszenie latarń i zdjęcie znaków nawigacyjnych. Mając znaczne zanurzenie, okręty francuskie obawiały się zapuszczać na nie znane, a zdradzieckie akweny, na których trwała bez zakłóceń żegluga kabotażowa. Przecięto ją dopiero wprowadzając do działań mniejsze jednostki. Wykorzystując brak zdecydowania Bouet-Willaumeza, przeciwnicy pozwalali sobie nawet na opuszczanie portów. Dnia 17 sierpnia dywizjon składający się z parowego awiza "Grille" i 3 kanonierek (kmdr por. hr. Franz von Waldersee) wykonał rozpoznawczy rekonesans pod Arkoną; na płycizny w pobliżu Hiddensee .spędziły go dopiero francuskie pancerniki. W pięć dni później korweta "Nymphe" (kmdr ppor. Johannes Weickhmann) dokonała wypadu z Gdańska, atakując zakotwiczone na wysokości Kępy Oksywskiej 2 krążowniki i awizo. Rajd zakończył się pełnym sukcesem, pruski okręt bezpiecznie powrócił bowiem do portu, uszkadzając przy tym "Thetis".
Tymczasem Willaumez rozważał szanse dalszych działań. Możliwości desantu w Zatoce Gdańskiej przekreślał brak odpowiednich, płaskodennych jednostek. Gdy z kolei zdecydował się zbombardować Kołobrzeg, eskadra dostała się w ciężki sztorm, co zmusiło ją do powrotu do zatoki K0ge. Tragiczna wiadomość o klęsce poniesionej przez armię cesarską pod Sedanem spowodowała, iż admirał poczuł się rozgrzeszony i 22 września opuścił definitywnie Bałtyk, pomimo rozkazów prowizorycznego rządu, aby pozostał na posterunku i kontynuował blokadę. Trzeba przyznać, iż obecność okrętów francuskich nie miała tam już większego znaczenia.

3. Jan Gozdawa-Gołębiowski Od wojny krymskiej do bałkańskiej s. ok.225

We Francji poza wielkim entuzjazmem i buńczucznymi wypowiedziami stan przygotowań do wojny, szczególnie w porównaniu do konkretnych poczynań militarnych Prus, był zły. Mimo wieloletnich rozważań, dyskusji, polemik, istniały poważne zaniedbania na każdym odcinku. Dotyczyło to również planowanego desantu na wybrzeżu niemieckim. Nic nie zrobiono, aby taką operację przeprowadzić. Nie przygotowano odpowiednich sił lądowych, nie było też środków transportowych, by je przerzucić morzem, ani płaskodennych okrętów niezbędnych do działań na płytkich akwenach przybrzeżnych Morza Północnego i Bałtyku. Nawet istniejących baterii pływających nie przystosowano do warunków panujących na tamtejszych wodach. Ambitne -plany pozostały zatem jedynie w sferze nie zrealizowanych pomysłów.

Działania na Bałtyku

Dnia 24 lipca 1870 r., a więc w 6 dni od chwili wypowiedzenia przez cesarza Francji wojny Niemcom, opuściła Cherbourg, żegnana owacyjnie przez ludność miasta, eskadra, którą dowodził wiceadm. Bouet-Willaumez.
W jej skład wchodziło 5 fregat pancernych ("Surveillante" okręt flagowy wiceadm. Bouet-Willaumeza, "Gauloise" - okręt flagowy kontradm.
Dieudonne, ,,;Flandre", "Guyenne" i "Ocean"), 2 korwety pancerne (" Thetis" oraz "J eanne d' Arc") i awizo "Renard". Zgodnie z przyjętym planem, udała się• ona na Morze Północne, by pozosta.ć tam do czasu przybycia pospiesznie organizowanej eskadry wiceadm. Fourichona, składającej się z 6 fregat pancernych {"Magnanime" okręt flagowy wiceadm. Fourichona, "Heroine" - okręt flagowy kontradm. J. B. Jaureguiberry'ęgo, "Provence" - okręt flagowy kontradm. Voulxa, "Valeureuse", •"Revanche" oraz "Invincible" i z pancernej korwety "Atalante". Dopiero wtedy wiceadm. Bouet-Willaumez miał podążyć na Bałtyk i tu czekać na francuski korpus ekspedycyjny, który na razie istniał jedynie na papierze.
Wiceadm. Bouet-Willaumez starał się przede wszystkim odszukać niemieckie fregaty pancerne ks. Adalberta. Gdy wysiłki te spełzły na niczym, ruszył w kierunku przylądka Skagen (Grenen). Tam otrzymał 28 lipca polecenie, przekazane przez posła francuskiego, aby natychmiast pośpieszyć na Bałtyk. Po drodze miał zatrzymać się w Kopenhadze i poprzeć poczynania dyplomacji francuskiej w nakłanianiu Danii do czynnego opowiedzenia się po stronie Francji. W dniu następnym, to jest 29 lipca, jego okręty dotarły do stolicy Danii. Jednak zabiegi frarrt:uskie okazały się daremne. Król Christian IX uważnie śledził tok wydarzeń i przystąpienie do wojny uzależniał od przybycia na wyspy duńskie silnego korpusu ekspedycyjnego. Jak wiadomo, Francja nie dysponowała takim korpusem. Rząd duński .,,;achował więc neutralność. Nie przeszkodziło mu to w udzieleniu flocie francuskiej daleko idącej pomocy, umożliwił jej bowiem uzupełnienie zapasów węgla oraz zezwolił na korzystanie z zatoki K0ge jako podstawy operacyjnej na Bałtyku.
Dnia 30 lipca wiceadm. Bouet- Willaumez otrzymał rozkaz przystąpienia do ścisłej blokady portów niemieckich na Bałtyku. Nim jednak doszło do jej oficjalnego ogłoszenia, co nastąpiło 15 sierpnia, dowódca francuski przeprowadził w okresie 6-8 tegoż miesiąca wnikliwe rozpoznanie wybrzeża od Kilonii po Kołobrzeg.
Brak odpowiedniej liczby okrętów spowodował, że wiceadm. Bouet-Willaumez mógł zastosować jedynie daleką blokadę, a więc mniej skuteczną niż bliska. Ponadto jego okręty były zbyt ciężkie na płytkie, przybrzeżne wody Bałtyku, a konieczność uzupełnienia zapasów węgla zmuszała je do częstych powrotów na wody zatoki K0ge. Mściły się teraz - i to bardzo - zaniedbania w przygotowaniu kampanii. Na początku drugiej połowy sierpnia dotarła do eskadry wiadomość z Paryża, że korpus ekspedycyjny - wobec klęsk ponoszonych na lądzie - nie będzie wysłany, a zatem plan ataku na wybrzeże niemieckie został ostatecznie pogrzebany. Wiceadm. Bouet-Willaumez nie mógł więc uczynić nic innego, jak nadal kontynuować daleką blokadę lub ostrzelać któryś z portów, czego zreSztą nie zrobił. Eskadra została podzielona na dwie części. Pierwsza, pod dowództwem samego wiceadmirała, miała działać na wschód od Rugii, druga - którą dowodził kontradm. Dieudonne na zachód od tej wyspy.
Niemcy tymczasem prowadzili dość ożywioną działalność rozpoznawczą, wskutek czego 17 lipca doszło do potyczki w rejonie Hiddensee. W trakcie akcji rozpoznawczej wód wokół Rugii, złożony z jachtu "Grille" i 3 kanonierek zespół, którym dowodził kmdr por. Alfred von Waldersee, dojrzał awizo francuskie. Gdy jednak "Grille" otworzył ogień, ukazały się 4 francuskie fregaty pancerne. Granaty ich ciężkich dział zmusiły jacht do szybkiego odwrotu: Zespół niemiecki schronił się na płytkie wody pomiędzy Rugią a Hiddensee. Okręty francuskie nie mogły tam dojść ze względu na swe' duże zanurzenie. W 4 dni później, to jest nocą z 21 na 22 sierpnia, doszło na wodach Zatoki Puckiej do następnej potyczki między zespołem francuskim złożonym z korwet pancernych "Thetis" i "Jeanne d'Arc" oraz awiza "Renard" a drewnianą korwetą niemiecką "Nymphe".
Okręty francuskie stanęły wieczorem na kotwicy pomiędzy Helem a Kępą Oksywską. Sytuację tę postanowił wykorzystać km dr por. Johannes ~eickhmann, dowódca stojącej w Nowym Porcie "Nymphe". Idąc w nocy wzdłuż wybrzeża, doszedł skrycie na odległość około 2000 m od zespołu francuskiego. Na nie spodziewających się takiego obrotu sprawy Francuzów, dobrze widocznych w poświacie księżyca, "Nymphe" o godz. 1.30 otworzyła ogień ze swych 17 dział. Na "Thetis", bo ona właśnie stała się obiektem ataku, wybuchł pożar. Zginęło 18 marynarzy.
Skoro tylko napadnięte fregaty odpowiedziały ogniem ze swych dział, "Nymphe" natychmiast zawróciła. O godz. 3.00 zawinęła do Nowego Portu. Francuzi pozostawali w Zatoce Gdańskiej jeszcze przez 2 dni, do walk jednak już nie doszło.

W pierwszych dniach września wiceadm. Bouet- Willaumez został powiadomiony o klęsce pod Sedanem (2 września). Była to wiadomość tak szokująca, że wiceadmirał - w oczekiwaniu na dalsze dyrektywy zarządził koncentrację eskadry w Wielkim Bełcie. Rozkazy, które w parę dni później nadeszły, nakazywały podjąć znów działania przeciw nieprzyjacielowi. Dnia 13 września eskadra wyszła więc w morze. Tym razem miała ona ostrzelać port w Kołobrzegu. W wykonaniu zadania przeszkodził silny sztorm, okręty powróciły więc na wody zatoki K0ge.
Była to już ostatnia akcja floty francuskiej na Bałtyku. W połowie miesiąca rozkazy wezwały ją do Cherbourga.
Ostatnio zmieniony 2014-10-11, 13:01 przez Andrzej Jaskuła, łącznie zmieniany 2 razy.
Andrzej Jaskuła
Posty: 82
Rejestracja: 2013-08-08, 11:17

Re: A jakie Wy macie zdanie na temat CMM...?

Post autor: Andrzej Jaskuła »

4. Piotr Olender WOJNY MORSKIE 1860 -1883

Pierwszym zadaniem zespołu francuskiego stało się przechwycenie i zniszczenie pruskiej eskadry ks. Adalberta, którą wzrost napięcia w stosunkach francusko-pruskich zastał w Plymouth. 10 lipca okręty pruskie (j(onig Wilhelm, Friedrich Carl, Kronprinz i Prinz Adalbert) opuściły wody brytyjskie biorąc kurs na Azory, w trzy dni później powróciły jednak z powrotem do Plymouth i po uzyskaniu najnowszych wiadomości o rozwoju sytuacji, jak najszybciej zawróciły do kraju zawijając szczęśliwie do Wilhelmshaven 16 lipca. Wiceadm. Bouet-Willaumez o tym jednak nie wiedział i dlatego po krótkim poszukiwaniu nieprzyjaciela w kanale La Manche i na Morzu Północnym, skierował się w rejon ujścia Elby i Wezery, gdzie dotarł 26 lipca.
Pojawienie się francuskiej eskadry zaskoczyło Prusaków, którzy nie zdążyli jeszcze nawet usunąć oznakowań torów wodnych ani też ustawić planowanych zagród minowych.
Wykorzystać tego faktu jednak Francuzi nie byli w stanie ze względu na brak okrętów pancernych o małym zanurzeniu. Poza tym eskadra wiceadm. Bouet-Willaumeza zaczęła dotkliwie odczuwać problemy związane z brakiem węgla, a ponieważ Brytyjczycy odmówili jej możliwość skorzystania z Helgolandu jako bazy, udała się do Kopenhagi, gdzie zawinęła 28 lipca.
Wizyta francuskiej eskadry w stolicy Danii miała również określony cel polityczny - skłonić króla Chrystiana IX do przystąpienia do wojny przeciw Prusom. Duńczycy przyjęli Francuzów bardzo serdecznie, pozwalając im nawet na wykorzystanie w charakterze tymczasowej bazy (kotwicowiska) zatoki Koge, do wojny jednak przezornie wciągnąć się nie dali. Nie pomogła tu nawet wizyta posła rządu francuskiego de Cadore, który przybył do stolicy Danii 1 sierpnia na pokładzie bocznokołowej korwety Coligny.
W Kopenhadze wiceadm. Bouet-Willaumez otrzymał dalsze rozkazy z Ministerstwa Marynarki, nakazujące mu podjąć aktywną blokadę wybrzeża Prus, zarówno na Bałtyku jak i Morzu Północnym. Wobec sił jakimi dysponował, było to zadanie zupełnie niewykonalne, dlatego też, po wymianie depesz, ostateczne rozkazy nadesłane 2 sierpnia nakazywały już tylko francuskiemu dowódcy blokadę bałtyckiego wybrzeża Prus.
Nie mając bliżej sprecyzowanych planów działania, wiceadm. Bouet-Willaumez przeprowadził w dniach od 6 do 8 sierpnia rekonesans nieprzyjacielskiego wybrzeża, lustrując Neustadt, Wismar, Rostock, Świnoujście, Kołobrzeg i Gdańsk, w celu wybrania miejsca pod ewentualny desant a także cele do zbombardowania. Ponieważ Prusacy zdążyli już usunąć wszelkie znaki nawigacyjne, Francuzi nie mieli łatwego zadania. Ostatecznie jednak zebrane informacje przeanalizowała specjalnie do tego powołana komisja, która 13 sierpnia zasugerowała atak na Kołobrzeg lub Gdańsk. Ponieważ spodziewane siły desantowe jednak nie nadchodziły, Francuzi mogli co najwyżej zbombardować wybrane punkty, w wykonaniu tego zamiaru przeszkodziła im jednak wieść o opuszczeniu przez flotę pruską zatoki Jade, co stwarzało szansę na wydanie nieprzyjacielowi bitwy morskiej. Po przybyciu do zatoki Koge okazało się jednak, że otrzymane informacje były fałszywe. Wiceadm.
Bouet-Willaumez nakazał wobec tego tylko uzupełnić zapasy i korzystając z okazji 16 sierpnia oficjalnie ogłosił blokadę całego wybrzeża niemieckiego Aby uczynić ją bardziej skuteczną, podzielił wówczas swą eskadrę na dwa zespoły.
Pierwszy z nich, złożony z pancerników Gaulois, Flandre i Thetis oraz korwet Jerome
Napoleon i L'Hermitte (ta ostatnia niedawno dołączyła do eskadry), pod dowództwem kontradm. Dieudonne'a, miała podjąć blokadę odcinka wybrzeża od Kilonii do wyspy Rugii, pozostałe okręty zaś od Świnoujścia po Gdańsk.
Blokada ta okazała się stosunkowo skuteczna, choć nie do końca szczelna - poza kontrolą francuska w dużym stopniu pozostawała żegluga przybrzeżna. Również okręty pruskie, pomimo miażdżącej przewagi nieprzyjaciela, były w stanie podejmować wypady w celu rozpoznania sytuacji lub nawet ataku na jednostki francuskie.
Do pierwszego takiego spotkania doszło 16 sierpnia, gdy prowadzące rozpoznanie pruskie awizo Prussischer Adler napotkało na swej drodze korwetę Jerome Napoleon. Pomimo dołączenia się do pościgu dwóch dalszych okrętów francuskich - pancernej korwety Thetis i korwety L'Hermitte - okręt pruski zdołał szczęśliwie schronić się na płytkie wody zatoki Hiddensee. Wkrótce potem podobnie zakończyło się spotkanie z awizem Grille i 3 kanonierkami napotkanymi u wybrzeży Rugii.
Zupełnie inny charakter miała natomiast potyczka, do której doszło w nocy 22/23 sierpnia w Zatoce Gdańskiej. Jeszcze za dnia, do zatoki wpłynęła eskadra francuska wiceadm. Bouet-Willaumeza i rzuciła kotwice na zachód od ujścia Wisły, mniej więcej na wysokości Kępy Oksywskiej. Sytuację tę postanowił wykorzystać dowódca bazującej w Gdańsku korwety Nymphe, kmdr ppor. Wickhmann, który około północy opuścił port i po pokonaniu 15-milowego dystansu dzielącego go od kotwicowiska zespołu francuskiego, niespodziewanie ostrzelał skrajną korwetę pancerną Thetis. Korzystając z całkowitego zaskoczenia nieprzyjaciela, Nymphe prowadziła ostrzał z odległości 3 kabli (540 m) przez 5 minut (oddała w tym czasie dwie pełne salwy burtowe) kilkakrotnie trafiając francuski okręt (straty na nim wyniosły 18 zabitych i rannych), po czym szybko wycofała się do Gdańska zawijając do portu około godziny 03.00. Francuzi, ochłonąwszy z zaskoczenia, próbowali ścigać nieprzyjacielską korwetę, w panujących ciemnościach jednak ich wysiłki z góry skazane były na niepowodzenie.
O dalszych losach blokady zadecydowały jednak nie najbardziej nawet efektowne wypady pruskich okrętów, lecz wydarzenia na froncie lądowym. 5 września wiceadm.
Bouet-Willaumez otrzymał wiadomość o klęsce armii francuskiej pod Sedanem. Jej rozmiar i następstwa skłoniły go do zaprzestania dalszych działań i skoncentrowania wszystkich swych sił na wodach Wielkiego Bełtu w oczekiwaniu na nowe rozkazy". Nadeszły one 9 września nakazując kontynuować blokadę. Wobec tego francuski admirał postanowił zrealizować 13 września stary plan zbombardowania Kołobrzegu, przeszkodził mu w tym jednak silny sztorm, który wówczas rozszalał się na Bałtyku, 16 września zaś otrzymał rozkaz powrotu do kraju. W tydzień później ostatni okręt francuski przepłynął cieśniny duńskie i po krótkim postoju 25 września przy ujściu Wezery w celu zaoferowania bitwy eskadrze wice adm. Jachmanna (oczywiście Prusacy nie wypłynęli z portu), 29 września eskadra wice adm. Bouet-Willaumeza zawinęła do Cherbourga.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Nigdzie nie ma tam wzmianki jakoby jakiś francuski okręt wojenny zatonął na Zatoce Gdańskiej.
Moim zdaniem interpretacja wraku W-20 przez Dział Badań Podwodnych NMM jako francuskiego okrętu wojennego z wojny 1870-1871 jest nieprawdziwa.
Ciekawy jestem jakie przesłanki powodowały, że pracownicy NMM stwierdzili iż wrak W-20 to francuski okręt wojenny?
Pozdrowienia dla wszystkich
Andrzej Jaskuła
PS.: Przepraszam, że to takie długie, ale chciałem użyć pełnej dokumentacji.
Ostatnio zmieniony 2014-10-11, 13:01 przez Andrzej Jaskuła, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ