Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Dokumenty, książki, artykuły prasowe, internetowe, ikonografia, filmy...

Moderatorzy: Marmik, crolick

Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5210
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Peperon »

wpk pisze: 2021-04-04, 21:08 Piotrusiu, za młody jesteś na Heroda - językiem dotyka się klamki.
A co to da, jak i tak plastikowa ?
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Awatar użytkownika
wpk
Posty: 421
Rejestracja: 2004-02-23, 20:58
Lokalizacja: Nad Wigołąbką
Kontakt:

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: wpk »

No właśnie - za młody.
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5210
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Peperon »

wpk pisze: 2021-04-04, 21:19 No właśnie - za młody.
No nie mów, że jeszcze masz Silesię albo wczesnego Mińska :diabel:
No chyba, że gadacie o chłodniach przemysłowych.
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Awatar użytkownika
wpk
Posty: 421
Rejestracja: 2004-02-23, 20:58
Lokalizacja: Nad Wigołąbką
Kontakt:

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: wpk »

Jesteś za młody i się ciesz. :)
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5210
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Peperon »

Niech Ci będzie...
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Awatar użytkownika
Gregski
Posty: 323
Rejestracja: 2006-01-27, 21:47
Lokalizacja: Na Kociewiu albo na morzu

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Gregski »

Maciej3 pisze: 2021-03-06, 22:51 Gregski uważa ( i ja mu tu wierze ), że jakby czternastocalówka detonowała wewnątrz kotłowni, to w ciągu iluś minut by tego nie uruchomili.
Dzięki za zaufanie.

Zobaczcie, taki rurociąg parowy to trochę waży. Każda sekcja rur to minimum kilkaset kilo (czasem więcej).
Wyobraźcie sobie taki poskręcany metalowy "makaron". Częściowo pogięty, częściowo połamany. Ogólna plątanina złomu.
Trzeba to wyciąć, wynieść, powoli fabrykować nowe elementy i je instalować.
Robota na dni a może i tygodnie.

Kilkanaście minut do pół godziny to czas potrzebny by zaizolować uszkodzone miejsce, poszukać metody by-passować uszkodzone miejsce i ustawić odpowiednio zawory by taki by-pass zadziałał.
Oczywiście pod warunkiem, że załoga jest dobrze wyszkolona i ma "w małym palcu" systemy okrętu.
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
jogi balboa
Posty: 2318
Rejestracja: 2007-01-18, 16:39

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: jogi balboa »

Każdy kto kiedykolwiek pracował w technice, wie że każdą "robótkę na pół godzinki" robi się co najmniej pół dnia. Zwłaszcza gdy obok drepcze "biurwa" ze skwaszoną miną zrzędząc że on to by te cztery śróbki w pinć minut opylił :)
Awatar użytkownika
karol
Posty: 3932
Rejestracja: 2004-01-05, 12:52

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: karol »

Dobra dobra, przywrócenie ciśnienia w kilka minut jest jak najbardziej możliwe o ile z kotła nie uciekła para. Zwykła metalowa opaska na uszkodzenie przyciskająca izolację wysokotemparaturową. Dla wprawnego rurarza nie dłużej niż trzy do pięciu minut pracy ;) To taka uwaga praktyka, co sam nie raz poparzył sobie łapy na takich naprawach w przemyśle ;) Ale lepiej swoje łapy poparzyć, niż stać i patrzeć, jak ktoś robi, gdy już się jest cholernym biurwem :D

Dodano po 2 minutach 29 sekundach:
No i rura nie może być zerwana, czy połamana z odkształceniem ;)
Użytkownik nieaktywny, ale gadatliwy.
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5210
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Peperon »

Po eksplozji pocisku raczej nie będziesz miał pęknięcia na opaskę, tylko Bóg wie ile przestrzelin w instalacji. Niekoniecznie w rurach.
Wystarczy, że spory odłamek rozwali zasuwę i już nie masz nikogo w okolicy, co byłby w stanie to naprawić...
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
jogi balboa
Posty: 2318
Rejestracja: 2007-01-18, 16:39

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: jogi balboa »

Śmiesznie to by się mogło zrobiło gdyby jakieś odłamki poszły w rurę a potem na turbinę :) Chciałbym widzieć "rurarza" zakładającego opaskę na poszarpaną dziurę w rurze, owiniętej izolacją, w pomieszczeniu wypełnionym parą z tejże rury i pozytywnym założeniem że będzie to działać gdy w rurze pojawi się ponownie para przegrzana o ciśnieniu 60 atmosfer i temperzturze 500 stopni :)
Tak swoję drogą. Widziałem kiedyś metalowy przewód pneumatyczny rozerwany ciśnieniem 30-kilka bar i... nie wydaje mi się żeby jakakolwiek "opaska", załatwiła tu sprawę ;)
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5210
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Peperon »

Jeszcze w latach 90-tych widziałem pękniętą instalację hydrauliczną (280 bar) wypełnioną niepalnym olejem. Pęknięcie niewielkie, jakbyś szpilką ukłuł, ale po zapłonie ogień sięgnął z 10 metrów w górę... Później okazało się, że olej niepalny, ale mgła olejowa już jak najbardziej tak. Na spodniej stronie dachu do dzisiaj widać ślad po pożarze...
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Awatar użytkownika
Gregski
Posty: 323
Rejestracja: 2006-01-27, 21:47
Lokalizacja: Na Kociewiu albo na morzu

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Gregski »

Tam będzie po prostu rumowisko. Nawet jeden odłamek, jeśli uderzy w przewód będący pod ciśnieniem kilkudziesięciu barów wywoła eksplozję.
Powtarzam. Kilkanaście minut - pół godziny to czas w którym co najwyżej można ustawić linię na nowo omijając uszkodzone miejsce. Jeśli jest taka możliwość oczywiście.
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Awatar użytkownika
karol
Posty: 3932
Rejestracja: 2004-01-05, 12:52

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: karol »

Czyli pocisku w maszynowni nie było, skoro mogli usuwać uszkodzenia w krótkim czasie.
Użytkownik nieaktywny, ale gadatliwy.
Marek T
Posty: 3256
Rejestracja: 2004-01-04, 20:03
Lokalizacja: Gdynia

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Marek T »

Dla niedowiarków i wielbicieli Anglików.
Tutaj: https://www.usni.org/magazines/naval-hi ... g-good-bad udowodniono na 100%, że Amerykanie mieli lepsze okręty, niż Anglicy.
Awatar użytkownika
wpk
Posty: 421
Rejestracja: 2004-02-23, 20:58
Lokalizacja: Nad Wigołąbką
Kontakt:

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: wpk »

Też mi nowość... Nala udowodnił to już dawno, i to na 200%. ;)
jogi balboa
Posty: 2318
Rejestracja: 2007-01-18, 16:39

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: jogi balboa »

Gdyby Norman Friedman dorwał książkę Macieja, ze złości zjadłby ją bez przypraw a potem zszedł na zawał pisząc jej krytykę.
ODPOWIEDZ