Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Dokumenty, książki, artykuły prasowe, internetowe, ikonografia, filmy...

Moderatorzy: Marmik, crolick

Awatar użytkownika
de Villars
Posty: 2221
Rejestracja: 2005-10-19, 16:04
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: de Villars »

No to piękna niespodzianka :) Już sie zapisuję na egzemplarz z dedykacją!
Si vis pacem, para bellum
http://springsharp.blogspot.com/
Marek S.
Posty: 657
Rejestracja: 2004-07-06, 15:21
Lokalizacja: Węgierska Górka k/Żywca

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Marek S. »

Już się zapisuję.
Awatar użytkownika
Grzechu
Posty: 1449
Rejestracja: 2004-06-29, 16:05
Lokalizacja: Kwidzyn (Powiśle)

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Grzechu »

Też się zapisuję :)
Republika marzeń...
RobertJ
Posty: 29
Rejestracja: 2017-10-15, 06:42

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: RobertJ »

No ja też - muszę mieć do pary :)
Awatar użytkownika
Maciej3
Posty: 4395
Rejestracja: 2008-05-16, 11:36

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Maciej3 »

Właśnie odebrałem z drukarni. Jeszcze ciepłe
Uprzedzam - tom 2 jeszcze gorszy od pierwszego. Nie dość, że cieńszy, to jeszcze nie ma nawet bibliografii. Zdania wielokrotnie podrzednie złożone, ta sama mientka okładka, treść nie wiadomo o czym a rysunki .... nawet bez komentarza.

Jeśli ktoś chce zaryzykować to tradycyjnie - koszt 100 zł + koszt przesyłki
W Polsce koszt przesyłki 22 zł. Zdrożało niestety. Czyli do zapłaty 122 zł
Za granicę nie wiem. Za każdym razem muszę się dowiedzieć.

Dane do przelewu:
Maciej Chodnicki, ul. Centurii 11, 04-944 Warszawa

mBank, nr konta:
47 1140 2004 0000 3502 3288 2401

możliwa jest również płatność paypal
maciej.chodnicki@giga-hard.com.pl

Nie mam zachowanych adresów wysyłki poprzedniego tomu. Bardzo proszę osoby zainteresowane o przesłanie adresu np. PM albo
m.chodnic@wp.pl

pozdrawiam

Maciej Chodnicki
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
Awatar użytkownika
Iron Duke
Posty: 225
Rejestracja: 2005-06-14, 13:51
Lokalizacja: PNT,WielkaPolska

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Iron Duke »

Książka dotarła. Dzięki!!!

8)
Awatar użytkownika
Maciej3
Posty: 4395
Rejestracja: 2008-05-16, 11:36

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Maciej3 »

Miłej lektury.
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
Awatar użytkownika
de Villars
Posty: 2221
Rejestracja: 2005-10-19, 16:04
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: de Villars »

Książka doszła, szykuje się niezła uczta :) Rzuciło mi się tylko jedno - w wielu przypadkach (zwłaszcza okrętów niezbudowanych) podajesz długość między pionami, a nie długość całkowitą, której mi osobiście brakuje. Ale domyślam się, że w źródłach pewnie występuje tylko ta pierwsza i to jest przyczyna? To oczywiście tylko detal i jestem pewien że lektura będzie znakomita.
Si vis pacem, para bellum
http://springsharp.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Maciej3
Posty: 4395
Rejestracja: 2008-05-16, 11:36

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Maciej3 »

Książka doszła,
Coś długo szła. Inni jakoś dostawali wcześniej. Bywa – na kogo wypadnie na tego bęc.
szykuje się niezła uczta
Oceń potrawy po ich skosztowaniu, nie przed ;)
A poza tym to przypomniał mi się (nie wiem czy) dowcip.
- i co smakował ci kebab?
- wiesz dupy nie urywa
- to poczekaj dwie godziny.

Także może poczekaj te 2 godziny z oceną ;)
Rzuciło mi się tylko jedno - w wielu przypadkach (zwłaszcza okrętów niezbudowanych) podajesz długość między pionami, a nie długość całkowitą, której mi osobiście brakuje.
Mi też brakuje. Ale staram się w miarę skromnych możliwości nie prowadzić świadomie kreatywnej księgowości. Być może w tabelkach są jakieś błędy ( albo prawie na pewno są, byłbym mocno zdziwiony gdyby przy tej ilości cyferek nie było żadnego błędu ), ale czym innym jest nieświadome „omsknięcie się ręki” a czym innym jawne zmyślanie.
Ale domyślam się, że w źródłach pewnie występuje tylko ta pierwsza i to jest przyczyna?
Właśnie. O ile dobrze zapamiętałem tłumaczenia, to na etapie projektów wstępnych – czy może raczej opracowywania koncepcji – jeśli nie zaznaczono inaczej, to w nacji używającej trzech form czasu zaprzeszłego podawano długość między pionami. Co to znaczy długość między pionami to inna sprawa. Na dziobie od czegoś tam. Od czego – a to zależy. Jakaś zasada jest, ale nie zawsze przestrzegana. A od czego zależy to przestrzeganie – a to zależy. A od czego zależy to że zależy – to zależy. Na poziomie któregoś tam piętra dochodzimy do widzimisię podającego. Może trochę przesadzam, ale niewiele.
A co to pion na rufie – a zwykle osie obrotu sterów. Zawsze? Nie zawsze. A od czego zależy to „nie zawsze” – a to zależy – patrz dziób.
Wszystko tak proste i logiczne jak ich jednostki wyjęte z dupy druida.
Cholera se wybrali piony. Się człowiek zastanawia czy podawanie tej długości przy porównywaniu okrętów różnych flot ma jakikolwiek sens. Chyba niewielki.
Długość całkowita jakoś taka bardziej porównywalna. Choć tak się czasem zastanawiam – jak okręt miał galeryjkę admiralską na rufie, to długość całkowita była z galeryjką czy bez?
W sumie różnica nie jakaś kolosalna, ale aptekarzom może przeszkadzać.
A to i tak pikuś w porównaniu z miłośnikami jednostek z napędem ekologicznym. Weź i zgadnij czy długość całkowita jakiegoś XVI wiecznego wynalazku to z tym patykiem wystającym z przodu na którym rozwieszano szmaty, czy bez patyka? A tak w ogóle to w jakich jednostkach podane i jak mierzone? Współczuję zainteresowanych tamtym okresem.
To oczywiście tylko detal i jestem pewien że lektura będzie znakomita.
Najpierw czytaj, potem poczekaj te dwie godziny ;), a potem oceniaj. Żebyś nie był zdziwiony.

Pozdrawiam
Maciej Chodnicki
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
Awatar użytkownika
de Villars
Posty: 2221
Rejestracja: 2005-10-19, 16:04
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: de Villars »

Czytam i mam dwa pytanka: skąd w rysunkach wariantów Untakeable taki a nie inny kształt części dziobowej, wyglądającej jak taran rodem z XIX w.? Zakładam, że nikt dla tych okrętów nie przewidywał walki poprzez taranowanie ;)
Co do brytyjskich krążowników pancernych z działami 234 mm (str. 125). Piszesz, że w wariancie z 8x234 przewidywano rozstawienie wież jak na Invincible, lub z szerzej rozstawionymi wieżami na śródokręciu (czyli jak na Indefatigable). Ja z internetu kojarzę natomiast rysunki okrętów z 8x234 ale rozstawionymi jak na Michigan - czyli wieże na dziobie i rufie, w superpozycji. Czy to tylko internetowa fantazja, czy też taki wariant też był rozważany?
ps. znalazłem na razie tylko jeden błąd, na str. 120 jest powtórzona tabelka ze str. 87. Poza tym - wszystko gra :)
Si vis pacem, para bellum
http://springsharp.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Maciej3
Posty: 4395
Rejestracja: 2008-05-16, 11:36

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Maciej3 »

skąd w rysunkach wariantów Untakeable taki a nie inny kształt części dziobowej, wyglądającej jak taran rodem z XIX w.? Zakładam, że nikt dla tych okrętów nie przewidywał walki poprzez taranowanie
Dziób wariantu A – tego z 10 calówkami, to na bazie rysunków odnalezionych w archiwum.
Taki był przewidziany. Przynajmniej na tak wczesnym etapie koncepcji.
Teraz spekulacja czemu – wiedziano wówczas, że takie coś w rodzaju gruszki dziobowej zmniejsza opór hydrodynamiczny. Nie mam pojęcia na ile dokładnie wiedziano ile zmniejsza i jaki powinien być ten kształt, ale wiedziano, że zmniejsza. Więc to taki „przyśpieszacz”. Niestety jak to ładnie określano, tylko przy niewielkiej fali. Przy większej powodowało to branie wody na pokład i spowolnienie.
Dla mnie to jakaś paranoja, albo (źle wybrany?) kompromis. Fisher chciał szybkich jednostek, ale chciał też możliwości osiągania szybkości przy wzburzonym morzu.
Taki dziób pomagał osiągać duże prędkości, ale przy nie wzburzonym morzu.
Co do brytyjskich krążowników pancernych z działami 234 mm (str. 125). Piszesz, że w wariancie z 8x234 przewidywano rozstawienie wież jak na Invincible, lub z szerzej rozstawionymi wieżami na śródokręciu (czyli jak na Indefatigable). Ja z internetu kojarzę natomiast rysunki okrętów z 8x234 ale rozstawionymi jak na Michigan - czyli wieże na dziobie i rufie, w superpozycji.
Wszystko co udało mi się znaleźć na temat tych okrętów, dotyczyło rozmieszczenia jak na Invincible/Indefatigable. Owszem widziałem na internecie rysunki z wieżami w superpozycji, ale nie widziałem nigdzie potwierdzenia czegoś takiego w opracowaniach, które dla mnie byłyby wiarygodne.
Zresztą jak popatrzeć na brytyjskie podejście do rozmieszczania wież w tym czasie, uwierzyłbyś w superpozycje?
2-3 lata później czemu nie, ale wtedy?
D.K.Brown w swojej "The Grand Fleet" pokazuje nawet rysunek jednego z wariantów z 6 działami. Rozmieszczenie jak na Indefatigable. Dwulufowe wieże dziób i rufa, jednolufowe rozsunięte na śródokręciu.
ps. znalazłem na razie tylko jeden błąd, na str. 120 jest powtórzona tabelka ze str. 87.
Faktycznie dałem florydzie daty delaware. :(
Poza tym - wszystko gra
Prawie. Zobacz na grubość pancerza burtowego Neptune w zbiorczej tabeli na stronie 124.


Starałem się. Nawet zostawiłem to na 3 miesiące żeby przeczytać po czasie, inaczej nie sprawdzisz. I tak wyszła kupa. Pocieszające jak cholera. Ciekawe co jeszcze wyjdzie.
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
jogi balboa
Posty: 2322
Rejestracja: 2007-01-18, 16:39

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: jogi balboa »

Samemu tego nie wyoapiesz, bo za dobrze znasz tekst i lecisz odruchowo. Trzeba było zmusić żonę pod szantażem żeby przeczytała. Albo syna.
Awatar użytkownika
Maciej3
Posty: 4395
Rejestracja: 2008-05-16, 11:36

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Maciej3 »

Wiem że nie wylapie.
Dlatego paru osobom dałem to do przeczytania. Nikt nie zauważył.
Bywa.
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
Awatar użytkownika
Kpt.G
Posty: 763
Rejestracja: 2013-10-11, 14:22

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Kpt.G »

Przeczytane (całkiem niedawno), czuję się mądrzejszy w kwestii okrętów liniowych.. :)
Za 2-3 miechy przeczytam znowu tym razem ciurkiem z pierwszym tomem.
Pomniejsze błędy som (chochlik podmienił/przestawił literkę). Ale i tak patrzymy na "wartość treści" a ta jest zacna!
Natomiast "groźby o Kolejnych Tomach" tylko mnie na nie nakręciły.. :D
Jestem ciekaw co będzie o Splendid Cats, QE, Bayernach i paru innych...
Książka może szczuplejsza ale warta stówki.. :D
"Jesteś UPIERDLIWY!" Nie.. ja jestem Ciekawy i drążę niektóre interesujące mnie tematy.. a że zadaję dużo pytań? "Kto pyta nie błądzi" głosi powiedzenie. ;)
Jakże daleko z Domu do Morza!
Awatar użytkownika
Maciej3
Posty: 4395
Rejestracja: 2008-05-16, 11:36

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Maciej3 »

przeczytam (...) ciurkiem z pierwszym tomem.
Ja się nie odważyłem ;)
Natomiast "groźby o Kolejnych Tomach" tylko mnie na nie nakręciły..
W międzyczasie spodziewana ilość tomów się rozmnożyła.
Zgodnie z pierwotnym planem tom 2 miał obejmować jeszcze i Texasa.
Ale trochę cierpliwości mi zabrakło. Zamknąłem to co było i wydałem. Inaczej nie ukazałby się nigdy.
Z konieczności tom 3 zakres ma dość cienki – tylko Wyoming i Texas. Ale swoją drogą ile się wtedy zaczęło dziać na świecie!
I tak mnie naszło, cholera jakby się wstrzymali z wojną ze 2 lata to byśmy mogli jeszcze czytać o pancernikach holenderskich i portugalskich….
Jestem ciekaw co będzie o Splendid Cats
Te już prawie skończone (bez Tigera). Trzeba „tylko” jeszcze dorobić rysunki. To najbardziej pracochłonna część.
QE
To już w kolejnym tomie przy okazji Nevady. Ale mniej więcej wiadomo. Coś z rok temu ukazał się dwuczęściowy artykuł w Morzu. O ile nie wypłynął gdzieś jakieś nowe materiały, wielkich zmian względem tamtego tekstu nie należy się spodziewać. Może trochę rozszerzę, w końcu artykuł, trzeba było ciąć, ale bez jakiegoś szału.
Bayernach
Sam nie wiem. Jeszcze ich nie tknąłem. Znów następny tom. Przy okazji Pennsylvania
Książka może szczuplejsza ale warta stówki..
Dzięki.
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
Awatar użytkownika
de Villars
Posty: 2221
Rejestracja: 2005-10-19, 16:04
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: de Villars »

Dziób wariantu A – tego z 10 calówkami, to na bazie rysunków odnalezionych w archiwum.
Taki był przewidziany. Przynajmniej na tak wczesnym etapie koncepcji.
Teraz spekulacja czemu – wiedziano wówczas, że takie coś w rodzaju gruszki dziobowej zmniejsza opór hydrodynamiczny. Nie mam pojęcia na ile dokładnie wiedziano ile zmniejsza i jaki powinien być ten kształt, ale wiedziano, że zmniejsza. Więc to taki „przyśpieszacz”
też o tym myślałem, ale kształt mi nie bardzo pasował – przyspieszeniu sprzyja raczej zaoblony kształt, jak na współczesnych gruszkacvh, a tu jest ostry jak przy taranie. No ale tego mogli wtedy jeszcze nie wiedzieć, zresztą tak było na archiwalnym rysunku, więc przyjmuję, że taki dziób planowano.
Zresztą jak popatrzeć na brytyjskie podejście do rozmieszczania wież w tym czasie, uwierzyłbyś w superpozycje?
2-3 lata później czemu nie, ale wtedy?
W tym czasie superpozycja faktycznie nie bardzi pasuje. Ok oło1914 r. już bardziej. Z tym, że mnie się gdzieś z tyłu kołacze, że były jakieś projekty krążowników z działami 234 mm z pierwszych lat wojny. Być może coś źle zapamiętałem, albo chodzi o jakieś inne koncepcje?
Z konieczności tom 3 zakres ma dość cienki – tylko Wyoming i Texas. Ale swoją drogą ile się wtedy zaczęło dziać na świecie!
I tak mnie naszło, cholera jakby się wstrzymali z wojną ze 2 lata to byśmy mogli jeszcze czytać o pancernikach holenderskich i portugalskich….
To pisz o okrętach niezbudowanych! To nieraz dużo ciekawsze tematy, niż to co faktycznie pływało ;) Dotyczy to oczywiście także nieco późniejszych okrętów amerykańskich. Osobiście nie wyobrażam sobie pominięcia South Dakot, Lexingtonów czy projektów prowadzących do nich (a było ich sporo i to niektóre arcyciekawe!).

ps. ale żeby to sam Togo stał za tym, że Kawachi miał różne działa, to się nie spodziewałem. Rozczarował mnie :D
Si vis pacem, para bellum
http://springsharp.blogspot.com/
ODPOWIEDZ