Strona 37 z 37

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

: 2020-10-16, 21:39
autor: Maciej3
A co do francuskości projektu, to jakoś nie zwróciłem uwagi, ale coś w tym jest.
Tu nawet nie chodzi o magazyn kosztowności ( kochana córka, zadbała o tatę ;) ), ale nawet sama sylwetka, z długim pustym dziobem, potem dwie wieże, komin z tyłu. No Dukierka czy inny Rysiek jak malowany ;)

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

: 2020-10-16, 22:24
autor: Peperon
Maciej3 pisze:No bardzo przepraszam, a "król" to co? Pies?
Z doświadczenia własnego i kolegów z pracy wiem, że dla każdej córuni Taciej to król. :lol:
Byle tylko w zadaniach domowych pomagał, bo jak nie to zwykłym leniem zostaje :diabel:
Jak to u dziewczyn bywa...

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

: 2020-10-16, 22:29
autor: jogi balboa
Pewnie was ucieszy, gdy powiem że dałem młodemu do zabawy model Bismarcka... a ten go zatopił. Zgodnie z niemiecką tradycją, odłożyłem remont na czas nieokreślony :?

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

: 2020-10-16, 22:40
autor: Peperon
jogi balboa pisze:Pewnie was ucieszy, gdy powiem że dałem młodemu do zabawy model Bismarcka... a ten go zatopił. Zgodnie z niemiecką tradycją, odłożyłem remont na czas nieokreślony :?
A myślałem, że nic przyjemnego mnie już dziś nie spotka :D :lol: :diabel:

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

: 2020-10-17, 13:10
autor: Maciej3
U mnie model Vanguarda został zbawiony.
Już nie odtworzyłem - za duże straty.

Przy okazji drobne wyjaśnienie. Przy dzieciach zrozumiałem co znaczy "zbawienie"
Jak masz coś co używasz, to się to zużywa i jak się zużyje to pozostaje to wyrzucić.
Dzieci jak się czym bawią, to się to coś "zbawia" i jak już zostaje w pełni "zbawione" to co pozostaje?

Mina jednego księdza, któremu to wytłumaczyłem bezcenna :-D