Taktyka działań w rozproszeniu adm. Yamamoto

Okręty Wojenne lat 1905-1945

Moderatorzy: Marmik, crolick

Awatar użytkownika
Edward Teach
Posty: 580
Rejestracja: 2006-09-22, 23:13
Lokalizacja: Gdańsk

Taktyka działań w rozproszeniu adm. Yamamoto

Post autor: Edward Teach »

Obrazek
http://zbiam.pl/nasze-wydawnictwa/wojsk ... -historia/
W artykule Bitwy morskie o Guadalcanal (2) – Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński jest cenne spostrzeżenie.
Zamiast skoncentrować siły morskie w jeden silny zespół, bądź w zespoły działające w ścisłej korelacji, w niewielkiej odległości, adm. Yamamoto podzielił flotę na kilka grup taktycznego przeznaczenia, które miały działać samodzielnie, w znacznej odległości od siebie. Taki podział nie sprawdził się na Morzu Koralowym, nie sprawdził się pod Midway i miał się nie sprawdzić pod Guadalcanalem. Skąd więc to przywiązanie do tradycyjnej doktryny mającej na celu rozproszyć siły przeciwnika? Przypuszczalnie dlatego, że obecni dowódcy przed wojną ją lansowali i przekonali do niej zarówno przełożonych jak i podwładnych. Mieliby się teraz przyznać do błędu? Flotę dzielono na części w celu "zmylenie" przeciwnika i odciągnięcia jego sił a tym czasem taktyka powodowała, że poszczególne zespoły mogły być łatwiej niszczone w kolejnych atakach
Po przeczytaniu tego akapitu trochę inaczej spojrzałem na Bitwę pod Midway i Bitwę na Morzu Filipińskim. Ogólnie Japończycy mieli zamiłowanie do bardzo subtelnych i skomplikowanych planów. Tym czasem Amerykanie działali zwartą grupą według taktyki prostej jak konstrukcja cepa. Co o tym sądzicie?
Edward Teach www.pdf-model.pl
MiKo
Admin FOW
Posty: 3963
Rejestracja: 2004-01-07, 09:02

Re: Taktyka działań w rozproszeniu adm. Yamamoto

Post autor: MiKo »

Generalnie to prawda, że Japończycy mieli tendencję do skomplikowanych sztywnych planów ze ściśle określonym harmongramem. Jełi któryś element się posypał, to cały plan też się walił, jak Midway. Z drugiej strony zły plan operacyjny nie był jedyną przyczyną tej katastrofy.
Każdą bitwę, czy operację trzeba chyba rozpatrywać oddzielnie, inne są cele strategiczne, różna sytuacja taktyczna itd. Na Koralowym raczej nie można było inaczej podzielić zespołów tj. transportowce, osłona transportowców i zespół lotniskowców - tak samo zrobili Amerykanie przy Watchtower. Pod Savo to alianci przekombinowali z komplikacją i dzieleniem zespołu na mniejsze (ale wynikało to właśnie z sytuacji taktycznej), a Mikawa szedł do bitwy z formacją wspomnianego cepa. Pod Santa Cruz, czy na Filipińskim japoński plan w sumie się udał - siły przednie wyhamowały impet uderzenia amerykańskich samolotów, a w pierwszym przypadku to Amerykanów pokarało za rozczłonkowanie lotniskowców. "Zmylenie i odciągnięcie przeciwnika" pięknie sprawdziło się pod Leyte.
ODPOWIEDZ