Regia Marina w I wojnie światowej by Marek Sobski

Omówienia i recenzje nowych książek, artykułów, publikacji

Moderatorzy: Marmik, crolick

deglock
Posty: 569
Rejestracja: 2004-01-14, 14:47

Regia Marina w I wojnie światowej by Marek Sobski

Post autor: deglock »

Drodzy Koledzy,
Bardzo rzadko krytykuję teksty nowych autorów, gdyż uważam, że im więcej nowych nazwisk tym ciekawsze tematy i większa różnorodność. Od jakiegoś czasu zajmuję się kwestiami rozwoju francuskiej floty pod koniec XIX wieku i siłą rzeczy „wdepnąłem” na chwilę do Włoch aby przyjrzeć się bliżej ichniej marynarce wojennej. Tym chętniej kupiłem 10 numer specjalny Okrętów trakujący o I wojnie światowej. Moją uwagę, w sensie troszkę negatywnym, zwrócił tekst pana Marka Sobskiego o flocie włoskiej w I wojnie światowej. Niestety tekst obarczony irytującymi błędami. Myślę, że autor przeczytał sobie kilka publikacji i na tej postawie napisał artykuł, choć nie bardzo się przyłożył do pewnych niuansów. Innymi słowy nie wgryzł się temat jak powinien.
Po pierwsze sama geneza floty włoskiej był trochę bardziej skomplikowana niż zaprezentował autor. Ale to jeszcze ujdzie, choć twierdzenie, że flota popadła w niełaskę przez wiele lat to brednie. W końcu włosi w swoim czasie budowali wybitne pancerniki (vide Duilio) wyznaczające trendy na wiele lat do przodu, a były to właśnie czasy kiedy flota była w rzekomej niełasce tj lata 80-te XIX wieku. . Kwestia budowy drednotów też nie była tak oczywista jak przedstawił autor. Mniejsza o to. Można to uznać jako wstęp do tematu… I tu pojawia się pierwszy poważny zgrzyt. W swoim czasie pan Skwiot raczył czytelników pysznymi germanizmami, które wplatał często bez potrzeby w tekst. Pan Sobski poszedł tą samą drogą i zamiast wpisać normlanie po polsku stopnie przywoływanych oficerów mamy pyszne włoskie nazewnictwo. W sumie uszłoby to gdyby autor zawarł przypis czy tabelkę z odpowiednikami polskimi… powiem krótko Panie Sobski niech pan nie idzie tą drogą. To może ładnie wygląda, ale koszmarnie się czyta.
Błędem merytorycznym jest stwierdzenie, że krążownik Quarto był jedynym „scoutem” bo zbudowano łącznie jeszcze 2 takie okręty Nino Bixio i Marsala. Zresztą pojawiają się one na kilku fotografiach i jednym rysunku. Włoska admiralicja był potem krytykowana, że do 6 pancerników (drednotów) zbudowano tylko 3 krążowniki rozpoznawcze. Jest to dowód na nieproporcjonalne rozwijanie sił morskich.
Autor ma duży problem z prawidłową klasyfikacją okrętów. Włoskie esploratori to tak naprawdę wspólne określenie okrętów mających spełniać rolę jednostek rozpoznawczych dla sił liniowych i okrętów flagowych zespołów niszczycieli. W tej kategorii były zarówno wspomniane krążowniki i okręty które można określać jako wielkie niszczyciele czy lidery. Nie można jednak wielkich niszczycieli nazywać krążownikami co autor czyni nagminnie i dowodzi niezrozumienia tego niuansu.
Jest jeszcze kilka pomniejszych kwestii, ale niech chcę żaby autor pomyślał sobie, że się czepiam. Sam temat fajny, trochę gorzej z realizacją.
ODPOWIEDZ