G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Omówienia i recenzje nowych książek, artykułów, publikacji

Moderatorzy: Marmik, crolick

tom
Posty: 637
Rejestracja: 2011-05-07, 10:52

Re: Nowości wydawnicze: Morza i Okręty (w tym numery specjal

Post autor: tom »

Piegziu pisze:
Przejrzałem jeszcze pobieżnie dokumenty floty i znalazłem takie info:
JACAR Ref. C08030109800 第4水雷戦隊戦時日誌(3), s. 12-13:

沈没船生存者(死者及行方不明者)員数、須磨ノ浦丸9、辰神丸115、敦賀丸(陸兵22、船員1)、呉竹丸(陸兵6)

Wynika z tego, że jak chodzi stricte o żołnierzyto straty wyniosły:
- Sumanoura Maru (pojawia się w dokumencie partykuła "NO", więc widać, że Japończycy mają dwie nazwy tego samego okrętu) - 9,
- Tatsukami Maru - 115,
- Tsuruga Maru - 22,
- Kuretake Maru - 6.

Właściwie to zdaję sobie sprawę z tego, że 90% autorów czerpie swoją wiedzę odnośnie strat na japońskich okrętach z combinedfleet. To naprawdę dobre źródło, sam z niego często korzystam, ale w tym przypadku mam przed oczami japoński dokument dotyczący strat Kuretake Maru. Nigdzie nie widzę tam 272 zabitych żołnierzy i 6 marynarzy. Widzę jedynie 6 zabitych żołnierzy (陸兵 - rikuhei). No chyba, że korzystali z jakiegoś innego dokumentu, ale nie widzę żadnego drugiego dotyczącego Balikpapanu/Kuretake Maru.
Dane o tych 6 zabitych +272 podałem właśnie po to, by unaocznić, że się w ogóle pojawiają (skąd?) nie oznacza to, że muszę w to wierzyć bezkrytycznie. Może trzeba czytać - 6 zabitych spośród 272 zaokrętowanych do rejsu?
A na combinedfleet przy historii Toei Maru było o 188 KIA na Kuretake Maru. Mówiłeś, że generalnie to dobre źródło. Tu może wyjść na to, że w przypadku tej informacji także nie. Jak widać, nie ma co się tak dziwić.
Piegziu
Posty: 50
Rejestracja: 2013-12-22, 02:38
Lokalizacja: Wrocław/Hachiōji (Tokio)

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: Piegziu »

Podejrzewam, że ktoś źle przeczytał źródło, bo na Kuretake Maru prawdopodobnie załadowano 272 żołnierzy (tyle by pasowało jak na rozmiary transportowca) i tych sześciu to nieszczęśnicy...

Combinedfleet niestety w tym przypadku sobie przeczy - 188 lub 272 zabitych. Problem w tym, że żadna z tych liczb nie występuje w źródle, które wyraźnie mówi jedynie o 6...
Piegziu
Posty: 50
Rejestracja: 2013-12-22, 02:38
Lokalizacja: Wrocław/Hachiōji (Tokio)

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: Piegziu »

Przeczytałem właśnie artykuł Pana Grzegorza Barciszewskiego i jestem zdruzgotany.

Mamy do czynienia z ewidentnym plagiatem. Pierwsze strony artykułu to nic innego jak przetłumaczona na polski treść artykułu Luzara Klemena:
http://www.warfare.altervista.org/Dutch ... papan.html

Zero odnośników do korzystanych źródeł/opracowań, zero bibliografii i żadnych wskazówek bibliograficznych. Tekst w swojej znacznej części nie został nawet "przypudrowany", ani sparafrazowany - jest wprost zerżnięty od innego autora. Nawet nie wiem jak to nazwać.
MiKo
Admin FOW
Posty: 3963
Rejestracja: 2004-01-07, 09:02

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: MiKo »

Piegziu pisze:Edit:
Znalazłem w C08030657900, s. 15-16:
Załącznik bomb.JPG nie jest już dostępny
Załącznik bomb 2JPG.JPG nie jest już dostępny
Z tego co pamiętam - w SS są te same szkice.
To mapki z pierwszego ataku o 12.59 z uszkodzeniami F1M
Tu mapka drugiego ataku o 13.09, który uszkodził okręt:
S3.jpg
S3.jpg (40.63 KiB) Przejrzano 9466 razy
Dwie bliskie eksplozje pod linią wodną blisko dziobu z lewej burty uszkodziły poszycie zewnętrzne pomiędzy wręgami 120 i 132, wgniatając je maksymalnie na 2 m. Poprzez rozszczelnienia ciągnące się na długości 8 m, woda dostała się do kadłuba zalewając ładownię nr 2 i częściowo ładownię nr 1.
S1.jpg
S1.jpg (110.34 KiB) Przejrzano 9466 razy
Nawet fotka jest (Sanuki Maru - prawa strzałka)
S2.jpg
S2.jpg (46.38 KiB) Przejrzano 9466 razy
Tak czy owak, trafiony nie został (czepiam się bo trafienia B-17 to rzadkość)
MiKo
Admin FOW
Posty: 3963
Rejestracja: 2004-01-07, 09:02

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: MiKo »

Piegziu pisze:Przeczytałem właśnie artykuł Pana Grzegorza Barciszewskiego i jestem zdruzgotany.
Mamy do czynienia z ewidentnym plagiatem. Pierwsze strony artykułu to nic innego jak przetłumaczona na polski treść artykułu Luzara Klemena:
http://www.warfare.altervista.org/Dutch ... papan.html
Hmmm... ja nie czytałem, ale zaraz spojrzę, bo to dość poważne oskarżenia.
Piegziu pisze:Zero odnośników do korzystanych źródeł/opracowań, zero bibliografii i żadnych wskazówek bibliograficznych.
Tu Redakcje MiO/MSiO bronią się tego jak mogą (niesłusznie IMO) więc autora obwiniać chyba nie można.
Piegziu pisze:Tekst w swojej znacznej części nie został nawet "przypudrowany", ani sparafrazowany - jest wprost zerżnięty od innego autora. Nawet nie wiem jak to nazwać.
Jeśli tak, to faktycznie powinien wziąć w cytat i podać źródło

PS
Koralowe w sprzedaży detalicznej? byłem w księgarni wyposażonej w oddzielne stanowisko HB-ków i na półeczce "nowości" - nie było :(
Piegziu
Posty: 50
Rejestracja: 2013-12-22, 02:38
Lokalizacja: Wrocław/Hachiōji (Tokio)

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: Piegziu »

Widzę, że już nie muszę wstawiać szkicu, bo go masz. Widziałeś może mapkę ze s. 201? Też wydaje się pomocna w ustaleniu przebiegu bitwy oraz ewentualnych japońskich strat, które nie zostały wymienione w dokumentach.

Morze Koralowe miało swoją premierę 11 sierpnia. Może jeszcze nie wszystkie księgarnie je mają. Czasami Empiki i Matrasy mają opóźnienie do 3-4 tygodni, szczególnie w wakacje.

Co do tekstu Pana Barciszewskiego to porównanie wypada fatalnie - artykuł słowo w słowo zgadza się z ustaleniami Lutzara Klemena. Widzę, że to jest to fragment dokładnie tej samej pracy, którą dostałem do recenzji ponad dwa lata temu. Szkoda, że Pan Barciszewski kompletnie olał moje uwagi i ostrzeżenia, że wyprodukował splagiatowane dzieło.
MiKo
Admin FOW
Posty: 3963
Rejestracja: 2004-01-07, 09:02

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: MiKo »

Tekst faktycznie wygląda trochę słabo w porównaniu - są prawie identyczne akapity. Nie, nie mam tej mapki ze s.201. A jakie są jeszcze nieustalone straty? BTW w przetłumaczonej 3-ce piszą, że na Kuretake Maru i Tsuruga Maru było 39 zabitych.
Piegziu
Posty: 50
Rejestracja: 2013-12-22, 02:38
Lokalizacja: Wrocław/Hachiōji (Tokio)

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: Piegziu »

W japońskich dokumentach wyraźnie jest napisane, że faktyczne straty mogą różnić się od podanych i powstanie specjalna komisja, która zajmie się tym zagadnieniem. Niestety nie mogłem znaleźć na JACAR raportu tej komisji załączonego do całej operacji (Nanpō Hōmen), oczywiście o ile w ogóle został on sporządzony. Jakieś tam wskazówki znajdują się SS t. 26, ale nie jest to ciągle to, czego szukam od ponad 4 lat.

Trzeci tom jest dla mnie bardzo sentymentalny, bo to mój pierwszy z całej kolekcji. Kupiłem go na wiosnę w 2011 i w zasadzie rozumiałem kilka słów na stronę. To jeden z lepszych lądowych tomów w całej serii - kampania jest bardzo szczegółowo opisana, chociaż miejscami mam niedosyt, jak chociażby Menado, Kendari, Makssar, czy Bandejmasin. Bardzo cieszę się, że został przetłumaczony na angielski, bo akurat temat lądowych walk w Holenderskich Indiach Wschodnich jest bardzo słabo opracowany w przeciwieństwie do takich przemielonych tematów jak Nowa Gwinea, czy końcówka kampanii na Filipinach. Odnośnie Balikpapanu to kompletnie nie wiem skąd wzięli tych 39 zabitych. Nie jestem do końca pewien czy korzystali z dokumentów floty, czy jakichś swoich wewnętrznych. Jest to zawsze jakaś cenna informacja, niemniej traktowałbym ją z przymrużeniem oka - w końcu to tom lądowy i w nich bardzo często autorzy silą się na podawanie danych odnośnie marynarki wojennej i im to czasami nie wychodzi. Wyjątkiem od tej reguły jest tom 14.
tom
Posty: 637
Rejestracja: 2011-05-07, 10:52

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: tom »

No i wyszło na to, co mówiłem na początku. "Lekki" to ten Balikpapan do opracowania nie jest. Co rusz gdzie indziej coś innego. Ale jak razem to wszystko tu zestawimy - o czym wiemy, to tylko się cieszyć, bo wiadomo niekiedy i o tym, czego nikt w artykułach nawet nie "liznął". Bo tematu o japońskich stratach ludzkich wszyscy unikają jak ognia.
tom
Posty: 637
Rejestracja: 2011-05-07, 10:52

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: tom »

MiKo pisze:[
Piegziu pisze:Zero odnośników do korzystanych źródeł/opracowań, zero bibliografii i żadnych wskazówek bibliograficznych.
Tu Redakcje MiO/MSiO bronią się tego jak mogą (niesłusznie IMO) więc autora obwiniać chyba nie można.
To raczej na tej zasadzie, że nikogo się do tego nie przymusza. Ale "szanujący się" autor sam o przypisy do swoich tekstów dba i kiedy je daje, to wtedy przecież drukowane są. I jak do tego sam podchodzi, tak oceniają go potem inni.
Piegziu
Posty: 50
Rejestracja: 2013-12-22, 02:38
Lokalizacja: Wrocław/Hachiōji (Tokio)

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: Piegziu »

Dlaczego zatem nie zmienić wydawcy skoro jak widać rodzi to poważne zarzuty wobec niektórych autorów? Przecież nie ma w Polsce jednego/dwóch czasopism dotyczących marynarki wojennej. Np. Jarek Malinowski z OW nigdy nie ingerował w moje przypisy, co więcej - zawsze nalega na podawanie pełnej biliografii oraz źródeł pochodzenia zdjęć.
Tadeusz Klimczyk
Posty: 925
Rejestracja: 2004-04-05, 09:06
Lokalizacja: Sopot

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: Tadeusz Klimczyk »

Tak. Szczególnie cenną naukowo jest stała pozycja bibliografii brzmiąca: "Internet oraz materiały ze zbiorów redakcji OW i autora".
tg1
Posty: 38
Rejestracja: 2008-06-05, 09:54

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: tg1 »

Na prośbę Grzegorza Barciszewskiego, autora ocenianego tu artykułu, publikuję in extenso list, który stanowi jego odpowiedź na zarzuty Piegzia.
Tomasz Grotnik



Szanowni Czytelnicy „MiO” i „FOW”.

Jest to moja jedyna publiczna reakcja na bezprzykładnie bezczelne pomówienie mnie o plagiat sprokurowane przez Michała Piegzika.

Jest ono tym bardziej ohydne, że zostało wysunięte przez zwykłego i pospolitego złodzieja dóbr intelektualnych należących do mnie w kwestii tematu opisania kampanii wojennej toczącej się podczas II wojny światowej na terenach obecnej Indonezji. Artykuł o bitwie o Balikpapan jest bowiem częścią książki o tytule „Holenderskie Indie Wschodnie 1941-1942” napisanej przeze mnie kilkanaście lat temu (na końcu artykułu jest o tym wyraźna wzmianka). Od tamtego czasu poszukiwałem jej wydawcy. Ostatecznie postanowiłem zebrać niezbędne fundusze i wydać ją samodzielnie nakładem autorskim.

Kolejnym dowodem jest fakt, że nie znam na tyle dobrze języka angielskiego, aby podjąć się tłumaczenia. A holenderskiego (czy inaczej niderlandzkiego) nie znam zupełnie. W obu przypadkach korzystałem z pomocy moich znajomych lub osób trzecich – kolegów czy koleżanek moich znajomych.

Wiem, że podpisywanie się pod czyimś tekstem jest bardzo łatwe do wykrycia. Musiałbym być co najmniej nieodpowiedzialny, aby tak postąpić i narazić się na zniesławienie swego nazwiska. Publikuję od wielu lat na łamach różnych pism. Wydałem też 2 książki. Mam zbyt wiele do stracenia, aby użyć sposobu zarzucanego mi przez Michała Piegzika.

Widać więc wyraźnie, że wysunięty zarzut jest całkowicie nieuzasadniony i pozbawiony jakichkolwiek podstaw.

W tej sytuacji stanowczo i kategorycznie domagam się od Michała Piegzika publicznego odwołania tego bezpodstawnego oskarżenia i oficjalnego przeproszenia mnie za niesłuszne i nieuzasadnione pomówienie.

Sedno tej koszmarnej dla mnie sytuacji tkwi jednak w czym innym. Otóż ten pan (nota bene przedstawiający się jako prawnik) po prostu ukradł mój pomysł na monograficzne opracowanie kampanii podboju tej holenderskiej kolonii przez wojska japońskie. Nie dość tego. Skradł też całą koncepcję oraz szkielet mojej pracy, a przede wszystkim jej tytuł. Jego opracowanie tego tematu jest zaledwie nieudolnym streszczeniem mojej książki.

Pracę nad swoją książką rozpocząłem w 1998 roku i zajęło mi to ponad 8 lat. Od tamtej pory (tj. od 2006 roku) bezowocnie poszukiwałem wydawnictwa, które opublikowałoby moją ponad 750-stronicową książkę. Jakże mizernie wypada wobec niej książeczka „Bellony” o tym samym tytule (!) i objętości zaledwie 332 stron i to w kieszonkowym formacie...

Ohydny ten złodziej, i do tego leń, nie zadał sobie nawet trudu wymyślenia własnego tytułu, dzięki czemu jego złodziejstwo nie byłoby aż tak rażąco widoczne. Nie chciało mu się też opracować żadnego skorowidza czy indeksu. Bibliografia to ledwie 10 stron obejmujących 178 pozycji, z czego 23 to „publikacje” internetowe, a aż 14 z nich jest autorstwa jednej osoby, do tego zupełnie nieznanej szerszemu gronu hobbystów i nigdzie indziej nie publikującej! Czymże są 33 mikroskopijne „zdjątka” oraz 6 słabo czytelnych mapek w porównaniu do ponad 800 zdjęć i niemal 60 mapek znajdujących się w mojej książce. Poza tym wiele pozycji umieszczono w bibliografii bez jakiegokolwiek związku z tematem (chyba tylko po to, by lista była dłuższa). Mam na myśli np. „«Enterprise» (CV-6) War Diary – December 1941” czy „«Lexington» (CV-2) War Diary – December 1941”, o „Washington Naval Treaty” nie wspominając. Powszechnie wiadomo, że żaden z tych amerykańskich lotniskowców nawet nie zbliżył się do tamtego obszaru, więc ich dzienniki bojowe nie mogą zawierać ani jednej wzmianki mogącej mieć nawet minimalny związek z kampanią indonezyjską. A Holandia nie była sygnatariuszem „Traktatu Waszyngtońskiego”, choć dokładała starań, by przestrzegać jego postanowień.

Nie uwierzę, ani żaden inny autor jakiegokolwiek tekstu popularno-naukowego, aby „swoją” publikację ten pan mógł napisać samodzielnie w ciągu zaledwie kilku miesięcy nie posługując się, nie wydaną jeszcze, książką mojego autorstwa jako wzorcem i źródłem już gotowego opracowania zagadnienia, które wystarczyło jedynie „upudrować”.

Pracując nad swoją książką świadomie zrezygnowałem z posiłkowania się informacjami publikowanymi w internecie jako „źródłami” godnymi zaufania. Uznałem je za niewiarygodne. Niemal 20 lat temu zasoby internetu na tematy historyczne były mikroskopijne, a ich wartość merytoryczna wątpliwa. W tamtym okresie dostęp do internetu odbywał się za pośrednictwem modemu podłączonego do linii telefonicznej, więc każdorazowe połączenie wiązało się z kolosalnymi kosztami.

Jak dobitnie wykazałem ohydne pomówienie Michała Piegzika skierowane przeciwko mnie jest kompletnie bezpodstawne i całkowicie pozbawione uzasadnienia. Pan ten zastosował typową i wielokrotnie sprawdzoną przez komunistycznych propagandzistów metodę – oskarżyć niewinnego o własne niegodziwości popełniane wielokrotnie i bez skrępowania.

Obłuda, zakłamanie i bezgraniczny tupet tego młodego jeszcze człowieka są dla mnie szokujące. Wszak wkracza on dopiero w dorosłe życie – zarówno zawodowe, jak i hobbystyczne. I zaczyna je od zniesławienia mnie wyłącznie po to, aby zamaskować własne bezeceństwo. Ale najbardziej zatrważające, a wręcz przerażające, jest to, że Michał Piegzik mieni się prawnikiem, który zamiast prawa przestrzegać, łamie je z premedytacją, na dodatek fałszywie oskarżając o to samo całkowicie niewinną osobę. Jeśli mamy w Polsce więcej prawników pokroju Michała Piegzika, to aż strach nawet pomyśleć jaka czeka nas przyszłość. I do czego będziemy zmuszani, aby się przed takimi ludźmi bronić oraz eliminować ich z życia publicznego, dopóki nie zmienią swego złego postępowania.

Wstrząsające dla mnie jest jak obłudnym i zakłamanym człowiekiem okazał się Michał Piegzik.

Przestrzegam zatem wszystkich przed jakąkolwiek formą współpracy z Michałem Piegzikiem, który jak widać wyzuty jest z wszelkich zasad moralnych. Dla niego cel uświęca wszelkie środki, nawet te najbardziej odrażające.


Rozważenie opisanych wyżej faktów oraz wyciągnięcie własnych wniosków pozostawiam Szanownym Czytelnikom.

Grzegorz Barciszewski

PS. Bardzo dziękuję wszystkim użytkownikom FOW za merytoryczną dyskusję nad moim artykułem. Wszystkie posty przeczytałem bardzo uważnie i Państwa opinie uwzględnię w moim tekście.
Tadeusz Klimczyk
Posty: 925
Rejestracja: 2004-04-05, 09:06
Lokalizacja: Sopot

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: Tadeusz Klimczyk »

O plagiacie się nie wypowiem, bo nie czytałem. Ale argument, że tekst nie jest plagiatem bo pochodzi z innej pozycji autora jest pozbawiony logiki. Porównujemy go bowiem z tekstem plagiatowanym. A to jest dość łatwe do sprawdzenia.

Nazywanie kogoś publicznie złodziejem, bo ukradł temat, szkielet pracy a nawet tytuł wydaje mi się poważnym pomówieniem, a dowodów brak. Kradzież "tematu" ? Obawiam się że jestem wielokrotnym ohydnym złodziejem, tyle, że podstarzałym. Iluż to ludzi chciało pisać o okrętach liniowych czy bitwie jutlandzkiej. A ja im nałogowo kradłem tematy - tytuły i szkielety pewnie też.

Porównywanie p. Piegzika do "komunistycznego propagandzisty" raczej wskazuje na mocno ukierunkowaną manię prześladowczą autora tych słów.
Piegziu
Posty: 50
Rejestracja: 2013-12-22, 02:38
Lokalizacja: Wrocław/Hachiōji (Tokio)

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: Piegziu »

Panie Grzegorzu,

Jest mi niezmiernie przykro, iż widzę taką wypowiedź. Myślałem, że rzeczą ludzką jest się mylić, ale widzę, że zamierza Pan brnąć w zaparte, dodatkowo oskarżając mnie równoległym zarzutem o naruszenie Pańskiego prawa autorskiego. Uważam, że nie wyjaśnił Pan w ogóle przyczyn skopiowania cudzej treści intelektualnej, zaś Pańskie oświadczenia niestety są sprzeczne ze stanem faktycznym. Moje bardzo szczególne podejrzenia budzi niniejszy fragment:
Kolejnym dowodem jest fakt, że nie znam na tyle dobrze języka angielskiego, aby podjąć się tłumaczenia. A holenderskiego (czy inaczej niderlandzkiego) nie znam zupełnie. W obu przypadkach korzystałem z pomocy moich znajomych lub osób trzecich – kolegów czy koleżanek moich znajomych.
Rozumiem zatem, że to nie Pan jest autorem fragmentów artykułu, której poniżej przytoczę? Prosta analiza porównawcza wypada bowiem bezlitośnie - są to najzwyklejsze tłumaczenia strony internetowej mojego przyjaciela L. Klemena. Jeżeli nie Pan to napisał, to dlaczego podpisał się Pan pod tym swoim imieniem i nazwiskiem? Czy to próba ucieczki od odpowiedzialności?

Zestawiam poniżej próbki tekstu oryginalnego (L. Klemen) oraz artykułu (G. Barciszewski). Zaznaczam, iż to tylko pobieżna analiza dokonana przez ostatnie 30 min.
1p.JPG
1p.JPG (451.6 KiB) Przejrzano 8959 razy
IMG_0113.PNG
IMG_0113.PNG (500.25 KiB) Przejrzano 8959 razy
2p.JPG
2p.JPG (332.25 KiB) Przejrzano 8959 razy
IMG_0114.PNG
IMG_0114.PNG (489.68 KiB) Przejrzano 8959 razy
IMG_0115.PNG
IMG_0115.PNG (455.49 KiB) Przejrzano 8959 razy
Nie widzę potrzeby dalszego roztrząsania tej kwestii na forum. Jako pełnomocnik Pana L. Klemena skontaktuję się z Panem w sprawie naruszenia jego prawa autorskiego. Istnieją bardzo obiektywne metody badania podobieństwa tekstów, które przeprowadzą biegli w oparciu o przedstawiony przeze mnie materiał. Pan red. nacz. pisma został już poinformowany o konsekwencjach Pańskiej odpowiedzi, a w zasadzie braku odpowiedzi na kluczową kwestię przedstawioną powyżej.

Odnośnie zaś zarzutu kradzieży przeze mnie "szkieletu i tytułu" Pańskiej książki (nieopublikowanej), pragnę przedstawić kalendarium wydarzeń:

styczeń 2011 - rozpoczęcie pierwszych prac nad Holenderskimi Indiami Wschodnimi,
wrzesień 2011 - złożenie propozycji publikacji do wydawnictwa Bellona
październik 2011 - zaakceptowanie przez Red. Nacz. Brodeckiego mojej propozycji
13 czerwca 2013 roku - przedstawienie 80% pracy wyd. Bellona
7 stycznia 2014 roku - oddanie całości tekstu
31 marca 2014 roku - otrzymanie tekstu po redakcji
26 czerwca 2014 roku - ukazanie się publikacji

Jak widać z powyższego praca nie powstała w kilka miesięcy, lecz w 3,5 roku. Nie liczę do tego oczywiście wcześniejszego gromadzenia materiałów, bo to tego nie jestem w stanie udowodnić. Na każdą z powyższych dat posiadam dowód w postaci korespondencji mailowej. W każdej chwili moje słowa może również potwierdzić Red. Nacz. Brodecki oraz Red. Prowadząca serię HB, Pani Z. Gawryś.

Z Pana książką, a właściwie jej fragmentem, zapoznałem się po raz pierwszy poprzez wyd. Napoleon V w dniu 4 marca 2014 roku. Otrzymałem Pana tekst do konsultacji, lecz odrzuciłem go z jasnego powodu - opisana przez Pana bitwa o Menado w 100% pokrywała się z tekstem strony internetowej L. Klemena. Nigdy nie poznałem całej treści Pana pracy, ale mając taką próbkę, stwierdziłem, że jest to zbyt ryzykowne, aby ją publikować. Wydawca całkowicie podzielił moje zdanie, czego efektem jest to, że do dzisiaj ma Pan problemy z wydaniem książki zawierającej ewidentny plagiat.

Oczywistym jest, że skoro zapoznałem się z fragmentem Pana książki (do 40 stron) w marcu 2014, zaś dwa miesiące wcześniej oddałem do Bellony swój tekst, który ukazał się po marcowej redakcji drukiem w czerwcu, nie mogłem ani skraść Pana tytułu, ani całej koncepcji pracy. Jest to fizycznie niemożliwe.

Na pozostałe zarzuty natury osobistej pozwolę sobie nie odpowiadać.

Pozdrawiam serdecznie,
M.A.P.
redbaron
Posty: 2
Rejestracja: 2016-09-17, 14:57
Kontakt:

Re: G.Barciszewski - Purrysowe zwycięstwo MiO 4/2016

Post autor: redbaron »

tg1 pisze: Jest to moja jedyna publiczna reakcja na bezprzykładnie bezczelne pomówienie mnie o plagiat sprokurowane przez Michała Piegzika.
Ostatni post Piegzia dowodzi, że nie jest to pomówienie. Zarzuty są konkretne i uzasadnione. Obrażanie osoby, która je postawiła nie pomoże w ich odparciu. Do obrony przed konkretami trzeba konkretów
tg1 pisze:
Kolejnym dowodem jest fakt, że nie znam na tyle dobrze języka angielskiego, aby podjąć się tłumaczenia. A holenderskiego (czy inaczej niderlandzkiego) nie znam zupełnie. W obu przypadkach korzystałem z pomocy moich znajomych lub osób trzecich – kolegów czy koleżanek moich znajomych.

Wiem, że podpisywanie się pod czyimś tekstem jest bardzo łatwe do wykrycia. Musiałbym być co najmniej nieodpowiedzialny, aby tak postąpić i narazić się na zniesławienie swego nazwiska. Publikuję od wielu lat na łamach różnych pism. Wydałem też 2 książki. Mam zbyt wiele do stracenia, aby użyć sposobu zarzucanego mi przez Michała Piegzika.
A ja widzę tu sprzeczność - z jednej strony stwierdza Pan, że "tekst nie jest mój, tylko tłumaczyli dla mnie inni", a kawałek dalej, że Pan na pewno nie podpisałby się pod cudzym tekstem. Trochę to pokrętne. Inna sprawa, że ja nie brałbym się za pisanie o jakimś konflikcie bez znajomości języka ŻADNEJ ze stron. Bo wtedy można tylko albo powtarzać po innych, albo korzystać z tłumaczeń ludzi, którzy może i znają język, ale mogą mieć blade pojęcie na temat opisywanych wydarzeń. Co może mieć konsekwencje przykre dla jakości tekstu...
tg1 pisze:
Widać więc wyraźnie, że wysunięty zarzut jest całkowicie nieuzasadniony i pozbawiony jakichkolwiek podstaw.
Moim zdaniem widać wyraźnie coś dokładnie przeciwnego.
tg1 pisze:
W tej sytuacji stanowczo i kategorycznie domagam się od Michała Piegzika publicznego odwołania tego bezpodstawnego oskarżenia i oficjalnego przeproszenia mnie za niesłuszne i nieuzasadnione pomówienie.
Rozumiem, że najlepszą metodą obrony jest atak, ale bez przesady ;)
tg1 pisze:
Sedno tej koszmarnej dla mnie sytuacji tkwi jednak w czym innym.
Jeżeli jest Pan niewinny, to sytuacja jest rzeczywiście koszmarna. Ale szanse, że taka zbieżność jest przypadkowa są minimalne. Ponoć jakby wziąć nieskończenie wielką liczbę małp i posadzić każdą przy komputerze i dać nieskończenie długi czas, to któraś wystuka waląc w klawiaturę wszystkie dzieła Szekspira ;)
tg1 pisze:
Otóż ten pan (nota bene przedstawiający się jako prawnik) po prostu ukradł mój pomysł na monograficzne opracowanie kampanii podboju tej holenderskiej kolonii przez wojska japońskie. Nie dość tego. Skradł też całą koncepcję oraz szkielet mojej pracy, a przede wszystkim jej tytuł. Jego opracowanie tego tematu jest zaledwie nieudolnym streszczeniem mojej książki.
Piegziu w swej obronie przedstawił konkrety, wykazując dlaczego ten zarzut jest nieprawdziwy. A Pan ma jakiekolwiek dowody na poparcie swoich zarzutów?
tg1 pisze:
Ohydny ten złodziej, i do tego leń, nie zadał sobie nawet trudu wymyślenia własnego tytułu, dzięki czemu jego złodziejstwo nie byłoby aż tak rażąco widoczne.
Takie ataki ad personam nie przystoją w tak poważnej sprawie.
tg1 pisze:
Nie chciało mu się też opracować żadnego skorowidza czy indeksu.
W serii HB indeksy to sporadyczne wyjątki
tg1 pisze:
Bibliografia to ledwie 10 stron obejmujących 178 pozycji
To dużo jak na książkę z serii Historyczne Bitwy.
tg1 pisze:
Nie uwierzę, ani żaden inny autor jakiegokolwiek tekstu popularno-naukowego, aby „swoją” publikację ten pan mógł napisać samodzielnie w ciągu zaledwie kilku miesięcy nie posługując się, nie wydaną jeszcze, książką mojego autorstwa jako wzorcem i źródłem już gotowego opracowania zagadnienia, które wystarczyło jedynie „upudrować”.
[/qoute]
Pisanie książki do serii "Historyczne Bitwy" to około pół roku. W przypadku "Verdun" nie pamiętam dokładnie, ale wiem że podałem półroczny termin oddania, w przypadku "Sommy" przeciągnąłem bodaj 2 tygodnie dłużej. Ale miałem na głowie więcej obowiązków, więc wiem, że PISAĆ można szybciej. Kwestią inną jest zbieranie materiałów.
tg1 pisze:
Jak dobitnie wykazałem ohydne pomówienie Michała Piegzika skierowane przeciwko mnie jest kompletnie bezpodstawne i całkowicie pozbawione uzasadnienia. Pan ten zastosował typową i wielokrotnie sprawdzoną przez komunistycznych propagandzistów metodę – oskarżyć niewinnego o własne niegodziwości popełniane wielokrotnie i bez skrępowania.
Niestety nie wykazał Pan.
tg1 pisze:
Obłuda, zakłamanie i bezgraniczny tupet tego młodego jeszcze człowieka są dla mnie szokujące. Wszak wkracza on dopiero w dorosłe życie – zarówno zawodowe, jak i hobbystyczne. I zaczyna je od zniesławienia mnie wyłącznie po to, aby zamaskować własne bezeceństwo.
Wiek tu nie ma znaczenia. Liczą się jedynie argumenty na poparcie zarzutów. Tych Piegziu dostarczył sporo.
tg1 pisze:
Wstrząsające dla mnie jest jak obłudnym i zakłamanym człowiekiem okazał się Michał Piegzik.
Znów nieuzasadniony atak ad personam

Ton odpowiedzi Pana Barciszewskiego mnie osobiście przeraził. Z jednej strony mamy poważny zarzut z poważnymi argumentami, z drugiej zaś zero argumentów merytorycznych w sprawie tylko próbę zdyskredytowania osoby zgłaszającej problem. Jest to smutne, ale niestety częste w tego typu sprawach.

Na koniec napiszę, że o sprawie dowiedziałem się od Piegzia, ale ręczę słowem honoru, że pomysł zarejestrowania się na forum (może się kiedyś i merytorycznie przydać ;) ) i napisania powyższego postu to całkowicie moja inicjatywa.
ODPOWIEDZ