Chrapy w II wojnie św

Techniczne zagadnienia okrętowe

Moderatorzy: Marmik, crolick

Chrapy w II wojnie św

Postprzez Gelb20 » 2019-09-03, 12:14

Czy któryś z forumowiczów posiada informacje odnośnie użycia technologii chrapów w innych flotach poza holenderską jak i niemiecką Kriegsmarine? Informacje,które uzyskałem wskazują na to,że posiadała je na przykład także flota japońska (jednostki I 400) jednakże nie jestem w stanie znaleźć żadnych bardziej szczegółowych informacji odnośnie historii ich użycia we flocie japońskiej.
Gelb20
 
Posty: 6
Dołączył(a): 2018-10-16, 12:25

Re: Chrapy w II wojnie św

Postprzez MiKo » 2019-09-16, 13:47

Takie coś pisałem przy okazji artykułu do MSiO o I-13:

Okręty zostały wyposażone w chrapy (ale dodano je już po ukończeniu budowy). Japończycy pracowali nad własnym projektem, jednak ostatecznie skopiowano niemieckiego „schnorchela”. W przeciwieństwie do pierwowzoru, gdzie rury podnoszone były na zawiasie, w japońskim rozwiązaniu wysuwano je w górę za pomocą napędu hydraulicznego. Teoretycznie chrapy miały służyć do ładowania baterii akumulatorów, napełnianiu butli ze sprężonym powietrzem oraz poruszaniu się w położeniu podwodnym przy użyciu silników wysokoprężnych z małą prędkością. W praktyce na typie I-13 za pomocą chrap można było jedynie używać dwóch generatorów prądotwórczych służących do ładowania baterii. Użycie głównych silników wysokoprężnych nie wchodziło w grę. Czas ładowania baterii wynosił 8 godz. 40 min. pod warunkiem nie używania silników elektrycznych oraz 30 godzin podczas poruszania się z prędkością 2 w. Obie rury miały średnicę 26 cm i mogły się podnosić o 2,9 m (1,6 m poniżej główek peryskopów). Zagięty ku dołowi wlot powietrzny był osłonięty specjalnym filtrem zabezpieczającym przed dostawaniem się wody. Znacznie dłuższe zagięcie rury wydechu sprawiło, że wylot zawsze znajdował się pod powierzchnią wody, dzięki czemu spaliny rozpuszczały się w wodzie i tym samym były mniej widoczne.
MiKo
Admin FOW
 
Posty: 3958
Dołączył(a): 2004-01-07, 10:02

Re: Chrapy w II wojnie św

Postprzez Marek T » 2019-09-23, 16:09

Wg "Kronik PMW" Piaskowskiego we wrześniu 1944 r. SOKOŁA wyposażono w makiety chrap, po czym przez miesiąc okręt brał udział w szkoleniach dla lotników, jako okręt-cel.
Również wg "Kronik" na DZIKU zamontowano chrapy podczas remontu rozpoczętego w sierpniu 1944 r., a zakończonego w lutym 1945 r.

Natomiast w https://history.stackexchange.com/quest ... he-snorkel jest odpowiedź na pytanie, dlaczego Alianci nie stosowali chrap podczas wojny.
Streszczając całą wypowiedź: bo nie musieli. Niemcy i Japończycy nie stworzyli odpowiednio rozwiniętych sił zwalczania okrętów podwodnych.
Marek T
 
Posty: 3241
Dołączył(a): 2004-01-04, 21:03
Lokalizacja: Gdynia

Re: Chrapy w II wojnie św

Postprzez peceed » 2019-10-02, 15:00

MiKo napisał(a): wylot zawsze znajdował się pod powierzchnią wody, dzięki czemu spaliny rozpuszczały się w wodzie i tym samym były mniej widoczne.

Dyskusyjne, azot na pewno nie zdołałby się rozpuścić, mógł się tylko rozproszyć. Ciężko wyczuć czy ciągnięcie za sobą śladu torowego było lepsze od dymka, zwłaszcza w nocy.
peceed
 
Posty: 41
Dołączył(a): 2019-09-12, 16:25

Re: Chrapy w II wojnie św

Postprzez SmokEustachy » 2020-09-25, 21:09

Mam pytanie techniczne podwodne. Czy okręt podwodny nie mógłby wykorzystać silnego prądu morskiego do ładowania akumulatorów? Rzucamy kotwice e takim prądzie czy nawet pływie, śruba się obraca, motory działają jak prądnice?
Avatar użytkownika
SmokEustachy
 
Posty: 3332
Dołączył(a): 2004-01-06, 15:28
Lokalizacja: Oxenfurt

Re: Chrapy w II wojnie św

Postprzez karol » 2020-09-26, 10:38

Nie. Za słaby stosunek mocy, aby to było do uzyskania, śruby nie byłyby w stanie przełamać momentu bezwładności układu napędowego.
Użytkownik nieaktywny, ale gadatliwy.
Avatar użytkownika
karol
 
Posty: 3625
Dołączył(a): 2004-01-05, 13:52

Re: Chrapy w II wojnie św

Postprzez Speedy » 2020-09-28, 14:30

peceed napisał(a):
MiKo napisał(a): wylot zawsze znajdował się pod powierzchnią wody, dzięki czemu spaliny rozpuszczały się w wodzie i tym samym były mniej widoczne.

Dyskusyjne, azot na pewno nie zdołałby się rozpuścić, mógł się tylko rozproszyć. Ciężko wyczuć czy ciągnięcie za sobą śladu torowego było lepsze od dymka, zwłaszcza w nocy.


Myślę że problemem nie był dymek, ale iskry i płomienie, jakie czasami potrafią polecieć z rury wydechowej. Ślad piany, który masz na myśli byłby zapewne widoczny nocą dopiero z bardzo bliskiej odległości, natomiast płomień z dobrych paru kilometrów. Wyprowadzenie wylotu rury wydechowej pod wodą zabezpieczało przed tego typu sprawami.
Pozdro
Speedy
Speedy
 
Posty: 372
Dołączył(a): 2004-07-23, 15:24
Lokalizacja: Wawa


Powrót do Technikalia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron