Potencjalne myśliwce 1938-1939, decyzja 1935-1936

Awatar użytkownika
dessire_62
Posty: 1943
Rejestracja: 2007-12-31, 16:30
Lokalizacja: Głogów Małopolski

Post autor: dessire_62 »

Popieram wypowiedz Pana Tadeusz Klimczyka!!!

Niech ktoś coś z tym w końcu zrobi.Większość z nas{wszyscy?} uczestniczą w FOW dla przyjemności,żeby dowiedzieć się czegoś nowego,wymienić poglądy ,poznać nowych ludzi ,a nie czytać wypowiedzi jakiejś sfrustrowanej osoby i nie ważne ,że zna się na szybowcach!!!

Jeżeli Panowie coś do siebie mają niech idą do sądu ,a nie na FOW !!!
Ostatnio zmieniony 2008-05-15, 16:36 przez dessire_62, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
SmokEustachy
Posty: 3332
Rejestracja: 2004-01-06, 14:28
Lokalizacja: Oxenfurt
Kontakt:

Post autor: SmokEustachy »

MiKo pisze:Panie Grzegorzu,

Żeby nie przedłużać, forma ostatniej wypowiedzi jest nie do przyjącia na tym forum. Wybór należy do Pana.

Eee pobiadoli jeszcze trochę i mu przejdzie.
Awatar użytkownika
Marmik
Posty: 3932
Rejestracja: 2006-04-30, 23:49
Lokalizacja: Puck

Post autor: Marmik »

dessire_62 pisze:Popieram wypowiedz Pana Tadeusz Klimczyka!!!

Ja również. Przyznam, że na lotnictwie znam sie słabo, ale czytałem wątki głównie z uwagi na bluzgi G.Cz. skierowane na Ksenofonta. Na poczatku miło było popatrzeć jak ktoś kto został publicznie skytykowany odciął się z należytą stanowczościa, ale póżniejsze wypowiedzi stały się co najwyżej niesmaczne. Sam nierzadko nie żałowałem Ksenofontowi cierpkich słów co jest głównie pochodną jego stylu wypowiedzi. Sam również nieco tego typu słów czy zaczepek (np. o dedykowaniu prac - jakby to miało jakieś znaczenie) otrzymałem. Niestety wiedza Ksenofonta jest w wielu dziedznach bardzo ogólna (tak jak i moja, tyle że są to nieco inne dziedziny), a wypowiada się na każdy temat przy okazji stosując per analogia porównania np. kpr ppanc do pokpr, co jest całkowitym nieporozumieniem. Nie jest to jednak przyczyną brnięcia w personalną grzebaninę, bo IMHO cel już dawno został osiągnięty. Kontynuowanie tego typu wywodów odnosi całkowicie odwrotny skutek u czytelników jak i (jak sądzę) u samego Ksenofonta.
Do wiadomości G.Cz. - wiekszość userów już dawno wyrobiła sobie własną opinię o Ksenofoncie i podchodzenie do ludzi siedzących tu kilka lat jak do szkolniaków, którzy dają się tumanić komuśtam, jest absolutnie czymś innym niż rzeczowe wytknięcie błędów.
Dlatego apeluję o zakończenie tej "krucjaty" póki jeszcze jest to możliwe.

Pozdrawiam,
Marmik
Ostatnio zmieniony 2008-05-15, 14:24 przez Marmik, łącznie zmieniany 1 raz.
To co dla innych jest brzegiem morza, dla marynarza jest brzegiem lądu.
Awatar użytkownika
Darth Stalin
Posty: 1191
Rejestracja: 2005-01-23, 23:35
Lokalizacja: Płock

Post autor: Darth Stalin »

Panie Grzegorzu!
Jakkolwiek rozumiem kierujące Panem intencje i zawarte w poście kwestie merytoryczne, jednak jego ogólna forma jest niewątpliwym i oczywistym atakiem personalnym, który może być uznany za naruszający dobra osobiste p. Tymoteusza Pawłowskiego.

Poruszone przez Pana kwestie można było podac bez owej personalnej otoczki, która jest tutaj całkowicie niepotrzebna.
Dlatego mimo uznania dla pana wiedzy, przedstawionej zarówno tutaj, jak i w wątku o szybowcach, prosze o powstrzymanie się od podobnych ataków personalnych na p. Tymoteusza Pawłowskiego.

Ja sam także często wdawałem się w mniej lub bardziej ostre spory z rzeczonym p. Pawłowskim, tak z powodu jego dość charakterystycznego stylu, jak i w kwestiach merytorycznych. Niemniej jednak zaprezentowane przez Pana podejście przekracza dopuszczalne granice swobody wypowiedzi.

Serdecznie pozdrawiam
DS
DARTH STALIN - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Owszem - to był Towarzysz Stalin... i na niego nie znaleźli rozwiązania...
Awatar użytkownika
Woj
Posty: 146
Rejestracja: 2004-10-21, 18:59
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Woj »

To może spróbujmy próbę powrotu do właściwych form i właściwej tematyki?
Czy p. G.Cz. zna odpowiedzi na postawione przez siebie (skądinąd oczywiście istotne) pytania - choćby w części? Bo ja przyznam, że co do niektórych mam niejakie pojęcie - ale wiedzą bym tego nie nazywał.
Artur_Warszawa
Posty: 7
Rejestracja: 2008-05-12, 09:07
Lokalizacja: Warszawa i okolice

Post autor: Artur_Warszawa »

Woj pisze:To może spróbujmy próbę powrotu do właściwych form i właściwej tematyki?
Czy p. G.Cz. zna odpowiedzi na postawione przez siebie (skądinąd oczywiście istotne) pytania - choćby w części? Bo ja przyznam, że co do niektórych mam niejakie pojęcie - ale wiedzą bym tego nie nazywał.


Można powiedzieć jedno – ŻENUJĄCE…. I zapytać Administracji o to - Czy na Forum FOW są równi i równiejsi? Czy na Forum FOW posiadanie wiedzy pozwala na obrażanie innych użytkowników? Czy to, że ktoś ma na nazwisko „X” i napisał 500 drukowanych tekstów oznacza, że inny użytkownik z dorobkiem „0” lub „0-3” ma być poniżany, wyśmiewany i zniesławiany? O co tu chodzi? Tu nigdy tego nie było! Przyszła jedna osoba z dużą wiedzą i już tak ma być? W imię czego? W imię tego, że napisze nam wykład o rumuńskich sklejkach? Już można walić w innych jak w bęben? Jeżeli tak to Forum bardzo szybko się zmieni! Brak reakcji pozwoli innym robić to samo – i nie ma obawy będą to robić odwołując się do tego wątku…. Bo przecież Panu jakiemuś tam było wolno! Bo co prawda zachować się nie umie ale wiedze ma! Odpowiedzcie sobie drodzy Państwo, czy to go jednak usprawiedliwia!?

Pozdrawiam

P.S. Cieszę się że Pan Grzegorz Czwartosz nie ma jak sam oświadczył nic wspólnego z KAGERO. Bo gdyby ktoś tak w publicznej przestrzeni reklamował swoimi wypowiedziami tego wydawcę to już byłby – jak mówił nieodżałowany Popiołek: „Koniec świata!”.
Awatar użytkownika
G. Cz.
Posty: 183
Rejestracja: 2008-04-03, 09:32

Post autor: G. Cz. »

Woj pisze:To może spróbujmy próbę powrotu do właściwych form i właściwej tematyki?
Czy p. G.Cz. zna odpowiedzi na postawione przez siebie (skądinąd oczywiście istotne) pytania - choćby w części? Bo ja przyznam, że co do niektórych mam niejakie pojęcie - ale wiedzą bym tego nie nazywał.

Witam Pana!

Wszystkich odpowiedzi na postawione przez siebie pytania nie znam, ale to nie znaczy, że nie musiały paść. Część odpowiedzi znam, ale nie wszystkie, bo po pierwsze lotnictwem rumuńskim interesowałem się „tyle o ile” w ramach ogólnych zainteresowań techniką, technologią, historią, lotnictwem i połączeniem tego wszystkiego na okoliczność jakichś wydarzeń światowych, a po drugie nie wszystkie z tych odpowiedzi znane są nawet z literatury fachowej. Część z tych odpowiedzi musi tkwić w rumuńskich archiwach. Dopiero po obejrzeniu rumuńskich kontraktów z lat 30. na zakup materiałów lotniczych następna część z tych odpowiedzi będzie tkwiła w głowach inżynierów lotniczych takich mniej więcej przed osiemdziesiątką, bo to oni mają w głowach tę wiedzę, jaka nie zawsze na poziomie mikroszczegółu jest publikowana, bo się ją dostawało od wykładowców na studiach.

Sklejki lotnicze były w każdym razie olszynowe, brzozowe i bukowe. Najlepsza w Europie sklejka lotnicza była produktem fińskim i tak było zawsze. Za lotniczą sklejką fińską jest gigantyczna przepaść i zaczynała się jakaś „II liga sklejkowa” prawdopodobnie z Niemcami jako graczem nr 1 w tej lidze i w Europie. Na pewno jedną z najgorszych sklejek europejskich była brytyjska, bo termity w Birmie potrafiły wchrumkać brytyjską konstrukcję lotniczą na bazie sklejki w 2-3 tygodnie, gdy np. amerykańskiej sklejki lotniczej nawet nie powąchały i zawsze obeszły bokiem. Skąd Rumuni kupowali drewno lotnicze, w tym także wysoko przetworzone? Nie wiem, trzeba by sprawdzić w ich archiwach, a potem sobie odpowiedzieć na pytanie, czy pochodziło to wszystko od czołówki światowej, czy nie? Tylko czy to wszystko ma sens?

Od pytań, jakie postawiłem, wprawdzie nie ma ucieczki, ale tylko wtedy, jeśli stawia się tezy pachnące albo absurdem, albo polskim nacjonalizmem. Pana to oczywiście nie dotyczy, bo jest Pan tu dla mnie pewnym wzorem. I dlatego pierwsze pytanie to jest takie, czy w ogóle brnąć w jakieś takie rozważania z zakresu historii polskiego lotnictwa międzywojennego, które to badania miałyby dać odpowiedź, czy Rumunia coś Polsce zawdzięcza, bo my zrobiliśmy/nie zrobiliśmy (odpowiednie skreślić) dla przemysłu lotniczego Rumunii coś epokowego, bo im pozwoliliśmy produkować nasze samoloty na licencji? Jest to jak dla mnie kompletnie bez sensu, a w tę właśnie stronę poszła ta dyskusja i stąd mój ostry bunt, bo to forum ma aspiracje naukowe i to niemałe. A tymczasem tu się wdeptuje na poletko nie nauki, ale pisanych lekkim piórem wspomnień polskich lotników uciekających przez Rumunię na Zachód i wspominających, jak to wieś rumuńska nie przypadła im do gustu, bo wieś polska to była wtedy panie dzieju Fifth Avenue. Do takiego właśnie poziomu próbowano doprowadzić tę dyskusję. A skoro tak, to jest pytanie o podstawy do tego i do polskiego wywyższania się, że dzięki nam Rumuni powąchali duralu, bo bez nas to pracowaliby w drewnie. I znowu pytanie – co z tego, że w drewnie, sklejce i płótnie? Otóż nic z tego, bo jak ktoś widział na przykład czarną porowatą duraluminiową blachę radziecką i najlepszą na świecie fińską sklejkę lotniczą to wtedy właśnie wiadomo, że nic z tego.

Pytania, jakie postawiłem, niekoniecznie mają „rumuński charakter” – są one po prostu lotnicze. Gdy się stawia tezy z pogranicza historii i techniki, to przynajmniej trzeba umieć postawić odpowiednie pytania, żeby dociekania posuwały się dalej, albo żeby tezę oddalić z powodu absurdu. Odpowiedzi z zakresu Rumunii trzeba wtedy uzyskiwać na różne sposoby, bo to jest wiedza typowa dla czegoś w rodzaju „konsylium inżynierskiego” wykształconego w latach obowiązywania w lotnictwie tych technologii, jakich dotyczy teza. Nie da się właśnie zrobić czegoś takiego, jak bezmyślne rzucenie w przestrzeń tego, co tu padło – „Rumuni potrafili montować samoloty z drewna i płótna, a na polskiej licencji budowali P.24. W latach trzydziestych nie grali w naszej lidze”.

Czy z powodu używania drewna „grali” lub „nie grali w naszej lidze” to może odpowiedzieć po wielowątkowej analizie wyłącznie inżynier lotniczy, nigdy historyk. Wytrzymałość na rozrywanie sosny przygotowanej dla przemysłu lotniczego wynosi ok. 750 kG/cm kw. (na Newtony chętni sobie przeliczą), ale już drewna ulepszanego i przygotowanego dla przemysłu lotniczego wynosi ok. 2500 kG/cm kw. No i co takiego strasznego, że Rumuni używali drewna? Nic. Leży przede mną amerykański miesięcznik „Flying” z 1943 r. z piękną kolorową reklamą samolotu N2T-1, z którego Ameryka była dumna, że on jest właśnie z drewna, a miał za zadanie wytrzymywać najgorsze błędy kadetów-pilotów, najgorsze ćwiczenia w waleniu samolotem o pokład lotniskowca, czyli na pewno musiał wytrzymywać więcej, niż niejeden samolot myśliwski, bo uczniowie-piloci nagminnie wyprowadzają samoloty choćby z korkociągów poza dopuszczalnymi współczynnikami obciążenia. A czy to wstyd, że Niemcy pod koniec II wojny przechodzili z duralu na drewno? Żaden wstyd – taki sam materiał, jak każdy inny, tyle tylko, że pozyskiwany latami podczas sezonowania, a nie wywalcowany w dobę.

Z ukłonami i pozdrowieniami –

G. Cz.
Awatar użytkownika
SmokEustachy
Posty: 3332
Rejestracja: 2004-01-06, 14:28
Lokalizacja: Oxenfurt
Kontakt:

Post autor: SmokEustachy »

Artur_Warszawa pisze:
Woj pisze:To może spróbujmy próbę powrotu do właściwych form i właściwej tematyki?
Czy p. G.Cz. zna odpowiedzi na postawione przez siebie (skądinąd oczywiście istotne) pytania - choćby w części? Bo ja przyznam, że co do niektórych mam niejakie pojęcie - ale wiedzą bym tego nie nazywał.


Można powiedzieć jedno – ŻENUJĄCE…. I zapytać Administracji o to - Czy na Forum FOW są równi i równiejsi?

Chlapnięcia Xeno przy furii G.Cz to są pikusie. Trzeba było go nie drukować /Xenofonta/

Czy na Forum FOW posiadanie wiedzy pozwala na obrażanie innych użytkowników? Czy to, że ktoś ma na nazwisko „X” i napisał 500 drukowanych tekstów oznacza, że inny użytkownik z dorobkiem „0” lub „0-3” ma być poniżany, wyśmiewany i zniesławiany?

A kto zaczął pierwszy?
Awatar użytkownika
Grzechu
Posty: 1419
Rejestracja: 2004-06-29, 16:05
Lokalizacja: Kwidzyn (Powiśle)

Post autor: Grzechu »

SmokEustachy pisze:A kto zaczął pierwszy?

Nala??? :x :D :D :D
Jestem za tym, aby niemerytoryczne posty przenieść do psycholi albo... w niebyt.
Awatar użytkownika
Darth Stalin
Posty: 1191
Rejestracja: 2005-01-23, 23:35
Lokalizacja: Płock

Post autor: Darth Stalin »

Ło matko!
Duch Nali wiecznie żywy?

Z rzeczonym Nalą nigdy nie miałem do czynienia, ale najwyraźniej wywarł on swe niezatarte do dzisiaj piętno na wszystkich chyba FOW-owiczach... :o

A tak BTW: posty niemerytoryczne wypadałoby stad wywalić i wrócić do podstawowego wątku dyskusji.
DARTH STALIN - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Owszem - to był Towarzysz Stalin... i na niego nie znaleźli rozwiązania...
Awatar użytkownika
SmokEustachy
Posty: 3332
Rejestracja: 2004-01-06, 14:28
Lokalizacja: Oxenfurt
Kontakt:

Post autor: SmokEustachy »

Grzechu pisze:
SmokEustachy pisze:A kto zaczął pierwszy?

Nala??? :x :D :D :D
Jestem za tym, aby niemerytoryczne posty przenieść do psycholi albo... w niebyt.


W tym wątku. Co ma Nala z tym bigosem wspólnego?

Podsumowując:
1. dobry drewniak nie jest zły.
2. blaszak nie musi być lepszy niz drewniak.
3. lepszy Iszak w garści niż Jastrząb na dachu
Awatar użytkownika
G. Cz.
Posty: 183
Rejestracja: 2008-04-03, 09:32

Post autor: G. Cz. »

SmokEustachy pisze:Podsumowując:
1. dobry drewniak nie jest zły.
2. blaszak nie musi być lepszy niz drewniak.
3. lepszy Iszak w garści niż Jastrząb na dachu

No właśnie.

Czy ktoś się natrząsa z Wellingtona, że to drewniak i płótniak? Daj Boże zdrowie, żebyśmy mieli "roku pamiętnego" Wellingtony zamiast Łosi, bo one metalowe, więc rzekomo w czymś "lepsze". Najwyższą sztuką konstruktorską było to, aby w epoce dynamicznie wdzierającego się do przemysłu lotniczego duraluminium, z którym pracuje się luksusowo, zrobić z drewna samolot w niczym nie ustępujący konstrukcjom metalowym i przecież takie genialne konstrukcje drewniane latały i walczyły do końca wojny.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie się naśmiewać z konstrukcji drewnianych na przełomie lat 30. i 40., gdy panował unikatowy okres przenikania się różnych technologii płatowcowych. Drewno i płótno ani gorsze, ani lepsze, tylko po prostu trochę inne. Czy ktoś się naśmiewa z Hurricane'ów?

Ważny lotniczy parametr, jak stosunek wytrzymałości na rozrywanie do ciężaru właściwego dla sosny wynosi 1200, dla ówczesnych lotniczych stali 600-1600, dla ówczesnego duraluminium 1500, dla ówczesnego elektronu 1400. No i gdzie tu jest ten wstyd, ta "inna liga", ta rzekoma podrzędna "rumuńska liga" T. Pawłowskiego? Naśmiewa się on z Rumunów, a Polska nie miała choćby tyle oleju w głowie, żeby zrobić sobie coś tak znakomitego, jak drewniane Mosquito. Jest to groteskowy polski szowinizm z zerową wiedzą o historii i lotnictwie.
MiKo
Admin FOW
Posty: 3960
Rejestracja: 2004-01-07, 09:02

Post autor: MiKo »

Czy wprowadzanie budowy samolotów "metalowych" nie było oznaką postępu technologicznego? Abstrachując od tego co w tym okresie drewnianego akurat było lepsze. Zamiana drewna na metal była chyba nieunikniona - jak sie patrzy na dzisiejsze samoloty bojowe ;)
Tzaw1
Posty: 640
Rejestracja: 2006-05-03, 17:23
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Tzaw1 »

No akurat Wellington, całkowicie metalowej konstrukcji (tzw. geodetycznej), jeno z pokryciem z płótna, najszczęśliwszym przykładem nie jest.
Takoż Hurricane, z kratownica metalową (czyli wtedy już raczej w przestarzałej technologii) częściowo kryta płótnem.
Obrazek
Artur_Warszawa
Posty: 7
Rejestracja: 2008-05-12, 09:07
Lokalizacja: Warszawa i okolice

Post autor: Artur_Warszawa »

Grzegorz Czwartosz (osoba nie mająca nic wspólnego z firmą KAGERO):

Ważny lotniczy parametr, jak stosunek wytrzymałości na rozrywanie do ciężaru właściwego dla sosny wynosi 1200, dla ówczesnych lotniczych stali 600-1600, dla ówczesnego duraluminium 1500, dla ówczesnego elektronu 1400. No i gdzie tu jest ten wstyd, ta "inna liga", ta rzekoma podrzędna "rumuńska liga" T. Pawłowskiego? Naśmiewa się on z Rumunów, a Polska nie miała choćby tyle oleju w głowie, żeby zrobić sobie coś tak znakomitego, jak drewniane Mosquito. Jest to groteskowy polski szowinizm z zerową wiedzą o historii i lotnictwie.


Panie Grzegorzu!



Krytyczna ocena rumuńskiego potencjału przemysłowego pod koniec lat trzydziestych nie jest rezultatem polskiego szowinizmu – a jedynie znanych wskaźników ekonomicznych. Jeżeli chce Pan dyskutować o rumuńskim przemyśle lotniczym, to nie może Pan rozpatrywać jego sytuacji w oderwaniu od ogólnej sytuacji tego kraju pod koniec lat trzydziestych. To czy samoloty rumuńskie były budowane z najlepszej światowej sklejki nie ma nic do rzeczy. Jeżeli chce się Pan wypowiadać tak autorytatwnie na temat Rumunii to proszę sięgnąć do danych statystycznych i porównać choćby wydobycie węgla kamiennego, produkcję stali, produkcję „surówki”, energii elektrycznej czy cementu w Rumuni i w Polsce (proszę skorzystać w tym zakresie z: „Statistisches Taschenbuch der Weltwirtschaft”) . Będzie Pan miał jasny obraz tego jak w stosunku do Polski (także nie najmocniejszej) wyglądała Rumunia przed 1939 rokiem i czy można pokusić się o stwierdzenie, że „była w innej lidze”. To ostatnie określenie nie jest faktycznie fortunne, ale proszę zobaczyć, co na ten temat pisali i piszą sami Rumunii, choćby G. Zaharia, V. Moisuc i G. Matei. Ciekawe informacje znajdzie Pan także w opracowaniu F. Culinovica, czy choćby H. Bułchaka. Mam wrażenie, że Pana ocena sytuacji militarnej i gospodarczej Rumunii oparta jest na wiedzy, która nie wykracza poza „lotniczą sklejkę”. Rozumiem też, że diabeł tkwi w szczegółach, ale może przydałoby się zdjąć lotnicze okulary i popatrzeć nieco szerzej, a nie, jak Pan to mówi „onanizować się” własną wiedzą o stosunkach wytrzymałości do stosunku, etc… Zresztą, skoro Pan uważa, że Wellingtony i Hurricane'y to "drewniaki" to raczej przyjdzie nam się tu "onanizować" Pana właśnie dyletanctwem i niewiedzą...

Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Woj
Posty: 146
Rejestracja: 2004-10-21, 18:59
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Woj »

Artur_Warszawa pisze:

Krytyczna ocena rumuńskiego potencjału przemysłowego pod koniec lat trzydziestych nie jest rezultatem polskiego szowinizmu – a jedynie znanych wskaźników ekonomicznych.


Przedmiotem rozważań nie jest tu "ocena rumuńskiego potencjału przemysłowego", a ewentualnie (bo i to względem całości watku stanowi temat zdecydowanie poboczny) rumuński przemysł lotniczy. Ten ostatni oczywiście nie może być rozpatryway w całkowitym oderwaniu od innych wskaźników ekonomicznych - ale nie popadajmy tu w determinizm. Idąc Pańskim tokiem myślenia w Polsce nie miały prawa narodzić się konstrukcje lotnicze na światowym poziomie. Bo przecież gdy porównamy wskaźniki... :wink:
Jeśli już gani Pan czyjąś wiedzę ogólno-historyczną, to proszę odwołać się do czegoś innego niż literatura sprzed wielu już lat (wymienieni wyżej autorzy rumuńscy, których dobór wygląda zresztą na dośc przypadkowy; nawiasem mówiąc literatura z lat 80-tych nie mogła wystawiać nazbyt przychylnych recenzji przedwojennemu, "burżuazyjnemu" państwu), niekiedy w dodatku bardzo luźno z podnoszoną tu tematyką związana (Culiniović) - i nie przekręcać nazwisk (Bułchak to w istocie Bułhak; o Rumunii pisywał zresztą też przed 30 laty - a więc raczej dawno).
Jeśli już rozwodzi się Pan nad polską przemysłową wyższością względem Rumunii, to nie od rzeczy byłoby wspomnieć choćby, iz "polskie" duraluminium polskim w istocie nie było - pochodziło z Francji, a jego zakup ułatwiała m. in. nasz współpraca z Rumunią właśnie.
Nie zamierzam udowadniać, iż to Rumuni "grali w wyższej [niż Polska] lidze". Podobny sposób ujmowania historycznej rzeczywistości - ze swej natury dość skomplikowanej - jest mi z gruntu obcy. Faktem natomiast pozostaje, iż po paruletnim "romansie" z technologią metalową nasi sojusznicy zwrócili się ponownie ku konstrukcjom mieszanym. I nikt się temu wówczas specjalnie nie dziwił - a gen. Rayski odnotowujac sam fakt w maju 1937 r. w raporcie dla zastępcy szefa SG pisał po prostu iż "...polskie lotnictwo idzie w kierunku konstrukcji całkowicie duralowej, [...] lotnictwo rumuńskie natomiast punkt ciężkości przesuwa na budowę i zakup zagranicą samolotów o konstrukcji mieszanej". Skoro mieni się Pan osobą w tej problematyce zorientowaną, to wie Pan zapewne iż decyzja ta była wynikiem splotu szeregu okoliczności - spośród których kwestie natury technologicznej znajdowały się bodaj na szarym końcu, dominowały zaś uwarunkowania wenątrzpolityczne i ekonomiczne.
Bardzo też proszę, by i Pan zechciał przyjąć do wiadomości pewne formy toczonej tu dyskusji, które po dramatycznym zamęcie udaje nam się ostatnio z trudem przywracać. Moim skromnym zdaniem odwoływanie się do - skądinąd dość wstydliwych - czynności fizjologicznych jako "merytorycznego" argumentu stoi (nomen - omen :wink: ) z owymi formami w sprzeczności.
Zablokowany