Nasze fantazje okrętowe

Okręty Wojenne lat 1905-1945

Moderatorzy: Marmik, crolick

Awatar użytkownika
karol
Posty: 3767
Rejestracja: 2004-01-05, 12:52

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: karol »

Eskortowiec oceaniczny byłby z niego idealny! Stała prędkość 26 węzłów tak charakterystyczna dla brytyjskich linnerów i zasięg pozwalający towarzyszyć im cały czas, cudo do eskort! Japanese, hahmm, dwa-trzy trafienie jedenastocalówkami i Japanese nie wystrzeli ani torpedy, ani z artylerii za bardzo też nie postrzela, HMS Exeter boleśnie przekonał się o przewadze tego kalibru i tylko wielkie szczęście uchroniło go wtedy przed ostatnim rejsem.
Użytkownik nieaktywny, ale gadatliwy.
Awatar użytkownika
karol
Posty: 3767
Rejestracja: 2004-01-05, 12:52

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: karol »

Kpt.G pisze:..., a napęd miał "choroby wieku dziecięcego" co szczególnie by "denerwowałoby" RN). Ale koncepcja ciekawa..
Nie czytałem nigdzie, aby Deutschlandy miały problemy z napędem, wiem, że destroyery i Hippery miały, ale te? Masz jakieś konkretniejsze informacje na ten temat?
Użytkownik nieaktywny, ale gadatliwy.
Awatar użytkownika
SmokEustachy
Posty: 3359
Rejestracja: 2004-01-06, 14:28
Lokalizacja: Oxenfurt
Kontakt:

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: SmokEustachy »

Kpt.G pisze:Wiesz, przy tym deszczu ognia i stali jaką Japończycy mogą na niego posłać, jeszcze kalibru 203mm biorąc pod uwagę że wszystkie 4 okręty japońskie dysponują w sumie 40stoma działami "ciężkiego kalibru", a pancerz burtowy AGS to 80mm (+-5 mm nie będę kłócił), a sam dysponuje tylko przewagą kalibru ale luf za mało, plus jest wolniejszy od napastników, a przeciwnik teoretycznie lepiej opancerzony (burta 100mm?). Tak Widzę to jak najbardziej, to nie są już 2 lekkie krążowniki z pukawkami które robią kuku z najbliższej odległości wsparte przez 3/4 krążownika waszyngtońskiego (sorry Exe to tylko 6 dział 203mm), różnicę widzę wyraźną. :gazeta:
Zakładając scenariusz "uciekającego" AGSa w miejsce Exetera.
Sorrry memory ale jeden trofjejny krążownik trzeba wytrzeć gumką z listy RN.
Pod La Plata AGS atakował i stąd sukces Wielkich Brytów
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5026
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: Peperon »

karol pisze:...hahmm, dwa-trzy trafienie jedenastocalówkami i Japanese nie wystrzeli ani torpedy, ani z artylerii za bardzo też nie postrzela, HMS Exeter boleśnie przekonał się o przewadze tego kalibru i tylko wielkie szczęście uchroniło go wtedy przed ostatnim rejsem.
Gdyby pod La Platą były ze dwa County zamiast Ajaxów, to starcie wyglądałoby całkiem inaczej. Trafienie 203-ką ma całkiem inne skutki niż sześciocalówką. A co dopiero, gdyby dopadli do wytrenowani Japończycy czterema Myokami. No i długie lance tez miały odpowiednio duży zasięg, żeby go trachnąć z 20-tu kilometrów albo i większej odległości.
A co do zalet takiego eskortowca to w pełni się zgadzam. Pod warunkiem, że jakieś wilcze stado by go nie dpoadło.
A polowaliby pewnie zawzięcie...
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Awatar użytkownika
Kpt.G
Posty: 739
Rejestracja: 2013-10-11, 14:22

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: Kpt.G »

@Karol:
Uh w kilku miejscach, min tu na forum, oraz w jednym z artykułów MSIO jeśli się nie mylę, problemy polegały głownie na tym że po utrzymaniu przez XXX czasu (niezbyt dziwne co?) dużych mocy (obrotów?) pojawiały się mniejsze lub większe awarie, ale poza nielicznymi wypadkami "dawało radę środkami pokładowymi". Jak się zdaje dotyczyło to wszystkich niemieckich "wielkich" Diesli(od 5tys koni w górę?) czy ogólnie napędów o nich opartych (problemy Kormorana z szybkim zużywaniem łożysk, miał napęd Diesel-elektryk). Na u-bootach również się zdarzały ale jak się zdaje z rodzaju tych mniejszych lub wynikających (pośrednio) "ze sztucznych wstrząsów" w głębinach. Generalnie jednak nie ma co demonizować, warto jednak o nich wspomnieć, chociaż z drugiej strony przypomniały mi się problemy Brytyjczyków z napędem krążownika podwodnego X1 które występowały do momentu instalacji na pokładzie niemieckich diesli z jednego ze zdobytych (albo złomowanych) u-bootów Kaisera.
Poza tym w myśl zasady: "Co dla jednego jest ok, dla drugiego może być szmelcem, dla trzeciego może być koncepcją dobrą ale w parszywym wykonaniu, a czwarty rozwiązał to inaczej i nie jest zainteresowany."

Edit (13.10.2020) : Zaległa cisza.. :x
"Jesteś UPIERDLIWY!" Nie.. ja jestem Ciekawy i drążę niektóre interesujące mnie tematy.. a że zadaję dużo pytań? "Kto pyta nie błądzi" głosi powiedzenie. ;)
Jakże daleko z Domu do Morza!
Awatar użytkownika
karol
Posty: 3767
Rejestracja: 2004-01-05, 12:52

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: karol »

No nie mam przekonania, do tego wyjaśnienia. Faktycznie, to żadna jednostka floty nie miała zaleceń forsowania maszyn bez wyraźnej potrzeby. Tylko Brytyjczycy i Amerykanie pozwalali sobie na takie ekstrawagancje, jak rejs HMS Exeter z szybkością 31 węzłów w poprzek oceanu (sorry, średnia 30,25 w, ale test wypadł znakomicie), czy ekspresowe przejścia pancerników na inny akwen operacyjny. Ale zarówno na Deutschlandach, jak i marszowych napędach dieslowskich lekkich krążowników niemieckich, można było polegać, że doprowadzą okręt do celu we właściwym sobie czasie. Problem Ślązaka na pewno nie rzutuje na postrzeganie diesli (nie tylko Ślązaka zresztą, bo motorek lodołamacza Puma też miał problemy na wczesnym etapie prób), a Anglicy całą wojnę diesle Sulzery używali i do tego produkowali, bo mieli własny zakład produkcyjny, wstawiając je na wiele jednostek morskich i śródlądowych. No nie wiem, czy określali to jako szmelc, bo problemem to byłoby zastosowanie diesla zbudowanego w systemie metrycznym, to prawda, ale w GB były anglizowane, czyli calowy system miar zastosowano. Jeśli na OP wzięli coś z innego systemu miar, to sami sobie zafundowali problem ;)
Użytkownik nieaktywny, ale gadatliwy.
Awatar użytkownika
Kpt.G
Posty: 739
Rejestracja: 2013-10-11, 14:22

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: Kpt.G »

@Karol:
Chodziło mi że problemy X1 z dieslami "magicznie" zniknęły albo nie wykraczały poza "normę" po wymianie silników na konstrukcję niemiecką. (pochodziły chyba z U 140? chyba)
Zresztą Niemcy przed PWS kombinowali z napędem "mieszanym" dla pancerników, przez co jeden z ich okrętów pływał na dwóch wałach z turbinami, ale miejsce dla 3 (środkowego) wału pozostało zaślepione, bo Diesla o mocy 12tys koni mechanicznych się nie dorobili, później po PWS były krążowniki typu K z dieslami prędkości marszowej. Skończyło się na tym że okręty nigdy nie wykorzystywały pełnego zapasu ropy (czyt. zużywały połowę gdyby zużyły więcej pojawiały się problemy ze statecznością).
Każdy napęd miał wady i zalety dla każdego typu (tfu) Klasy okrętów.
"Jesteś UPIERDLIWY!" Nie.. ja jestem Ciekawy i drążę niektóre interesujące mnie tematy.. a że zadaję dużo pytań? "Kto pyta nie błądzi" głosi powiedzenie. ;)
Jakże daleko z Domu do Morza!
Awatar użytkownika
karol
Posty: 3767
Rejestracja: 2004-01-05, 12:52

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: karol »

No problemy ze statecznością, to dotyczyły wszystkiego, nie tylko paliw, ale ten niefortunny błąd konstruktorów wynikał z faktu, że w sumie tą serię budowano na Bałtyk, bo MW RP miała w teorii mieć krążowniki (nie jeden, ale ileś) w swoim składzie (jak wiadomo, skończyło się na jednym pancernym oraz rozbrojonym przed, a potem na wojnie w służbie jednym typu Danae po paru latach walki). Przypomnij sobie problemy "bałtyckich" niszczycieli PMW w latach 1939-1940 ;) były całkiem podobne.
Użytkownik nieaktywny, ale gadatliwy.
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5026
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: Peperon »

Myślę, że nie ma o co kruszyć kopii, bo każdy okręt miał swoje zalety i wady. W przypadku kieszonkowców, napęd był chyba najlepszy ze wszystkich krążowników Kriegsmarine. Pozwalał na wielomiesięczne rajdy po oceanach i nie sprawiał takich problemów jak na innych, zwłaszcza Hipperach.
Co do krążowników lekkich typu K, to oprócz napędu miały problemy z wytrzymałością kadłubów co wyszło w czasie wojny domowej w Hiszpanii. Dlatego Karlsruhe został jeszcze przed wojna wysłany do stoczni w celu wzmocnienia kadłuba. Czy mu to pomogło, wszyscy wiemy.
Pod względem stateczności to nasze niszczyciele "bałtyckie", czy kieszonkowce miały podobne problemy. Na niszczycielach zdemontowano wiele ton wyniesionych mas, a na Scheerze przebudowano wieżę dowodzenia, mocno ją odchudzając. Przy okazji upodobniono jego sylwetę do Lutzowa.
Reasumując. Na wyliczanie wad jednego typu zawsze znajdą się wady okrętów z drugiej strony oceanu lub barykady :diabel:
Ale tak niepowtarzalnych sylwetek, jak miały nasze przedwojenne Gromy, to żadne inne niszczyciele nie miały. I tego powinniśmy się trzymać ;)
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Awatar użytkownika
karol
Posty: 3767
Rejestracja: 2004-01-05, 12:52

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: karol »

Dla ścisłości, do poruszonego problemu nieopróżniania zbiorników paliw do końca, to akurat najlepiej wpisują się niszczyciele typu Wicher, gdzie nasza kochaniutka Burza po zdemontowaniu kilkuset ton żelastwa, stała się idealnym eskortowcem oceanicznym. ;) Gdyby Ouragan był w nieco lepszym stanie, to też by go nie oddali i też by z nią hasał kilka lat w eskortach, no ale tam były problemy z techniką napędów o dziwo. Dlatego decyzja o zdaniu go za dwa Hunty była jak najbardziej racjonalna.
Użytkownik nieaktywny, ale gadatliwy.
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5026
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: Peperon »

Gdzieś wyczytałem, że Gromy miały większe przechyły przed wywaleniem zbędnego złomu.
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Awatar użytkownika
karol
Posty: 3767
Rejestracja: 2004-01-05, 12:52

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: karol »

Przechyły owszem, różnie z tym bywało. Ja odniosłem się do zakazu opróżniania zbiorników Burzy poniżej określonego limitu, co ograniczało sztucznie jej wcale niemały zasięg. Zakaz wynikał z problemów statecznościowych podobnych zupełnie do krążowników K klasse z Reichmarine (potem Kriegsmarine), o czym w poprzednich wpisach było :) I niemieckie krążowniki podobny zakaz dostały.
ps. za to monstra typu Hipper i Deutschland takich problemów w ogóle nie miały, bo potrafiły dotrzeć do bazy na resztkach paliwa (któryś miał w bakach 120 ton paliwa na cztery godziny rejsu po zawinięciu do bazy!) :D
Ostatnio zmieniony 2020-10-14, 21:50 przez karol, łącznie zmieniany 2 razy.
Użytkownik nieaktywny, ale gadatliwy.
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5026
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: Peperon »

A jeśli o to chodziło, to w porządku.
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Awatar użytkownika
Kpt.G
Posty: 739
Rejestracja: 2013-10-11, 14:22

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: Kpt.G »

No, Kieszonki miały najlepszy napęd (tzn typ napędu) by się włóczyć po oceanach miesiącami, czasami zastanawiam się co można by osiągnąć gdyby kieszonki miały napęd 3 wałowy(lub nawet cztery?) i dodatkową wieżę 280mm i tak ze 40% mocy maszynowni więcej oraz +3-5tys ton wyporności dodatkowej, czy to by się "ułożyło", nie pogarszając uzbrojenia (średniego, torpedowego i plot), pancerza czy prędkości, zapas paliwa na pewno wzrośnie. Tu pytanie czy dodatkowe 10-15m długości i tak z 0,5-1m szerokości kadłuba dałoby radę to wszystko sensownie zmieścić?
"Jesteś UPIERDLIWY!" Nie.. ja jestem Ciekawy i drążę niektóre interesujące mnie tematy.. a że zadaję dużo pytań? "Kto pyta nie błądzi" głosi powiedzenie. ;)
Jakże daleko z Domu do Morza!
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5026
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: Peperon »

Gwoli przypomnienia.
Na stronie 149 masz kieszonkę na solidnym kadłubie, który ma prawie 15 tys ts wyporności standard i ponad 20 tys. pełnej. Dołożenie mu trzeciej wieży spowoduje, że ma szanse dobić do oficjalnych dla Scharnhorstów 26 tysięcy ton. Ale chyba nie o to Ci chodzi...
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Awatar użytkownika
Kpt.G
Posty: 739
Rejestracja: 2013-10-11, 14:22

Re: Nasze fantazje okrętowe

Post autor: Kpt.G »

no tak, temat wałkowany "dość dawno temu" i zapomniałem. ;)
Brakuje jednak 3 dział. ;)
"Jesteś UPIERDLIWY!" Nie.. ja jestem Ciekawy i drążę niektóre interesujące mnie tematy.. a że zadaję dużo pytań? "Kto pyta nie błądzi" głosi powiedzenie. ;)
Jakże daleko z Domu do Morza!
ODPOWIEDZ