Podałem linki do raczej poważnych stron prasowych na których donoszą, (i cytują premiera) że Tusk jest przeciwko Mercosur
Tusk jest szefem koalicyjnego rządu. Którego częścią jest PSL - partia chłopska/rolników/wiejska. Jest rzeczą naturalną, że dla rolników Mercosur nie jest wygodny -zwiększa konkurencję, zmusza do większego wysiłku itd. Więc się im nie podoba. Rząd MUSI zachować jedność - prezentować jeną linię. Inaczej przestanie istnieć. Więc w tej kwestii MUSI zostać zawarty KOMPROMIS. Szczegółów nie znamy, ale na zewnątrz stanowisko rządu MUSI być jedno. A ponieważ od obecności PSL w rządzie zależy jego istnienie, takie stanowisko przyjęto. Anty-Mercosur z opcją jego przyjęcia po spełnieniu określonych postulatów.
A teraz wyjaśnij gdzie tu jest kłamstwo i kto niby kłamie? I w czym? Prosiłbym nie rzucać pustych oskarżeń tylko wyjaśnić na czym konkretnie one polegają. Wiem, że masz z tym problemy, ale spróbuj.
Tadeusz napisał wprost, że to była ściema...

Bzdura. Napisał, że trzeba wygrać wybory. A to w pierwszej kolejności oznacza, że trzeba do nich dotrwać i się nie skłócić. Hasła głoszone przez PSL nigdy nie były zbieżne z Mercosur. Więc tu nie powinno być zaskoczenia. A skoro tak i skoro PSL jest NIEZBĘDNY do trwania rządu, to mamy dwie opcje: PO i Lewica skłócają się z PSL, rząd się rozpada, są przyśpieszone wybory w których szanse na zwycięstwo są nikłe, lub dogadujemy się na zasadzie kompromisu a PSL nie opuszcza rządu gdy Mercosur przechodzi w UE.
Przy pierwszej opcji zapewne byś szydził z rządu, że nie potrafi zająć wspólnego stanowiska. Przy drugiej zarzucasz kłamstwo - ale cały czas chciałbym wiedzieć jakie i komu?
Ależ rozumieją dokładnie tak samo. Praworządność i demokracja jest wtedy gdy rządzą "nasi". W przeciwnym razie jej nie ma.
Piszesz oczywiste głupoty.Ale...
1) Potwierdzasz tym samym, że rozumienie pojęcia "praworządność" jest inne w UE i w PiS.
2) Potwierdzasz, że w rozumieniu słowa "praworządność" nie ma różnicy pomiędzy UE i aktualnie rządzącą koalicją.
Z 1 i 2 wynika, że przy aktualnie rządzącej koalicji nasza obecność w UE nie jest zagrożona, w przypadku rządów PiS lub innej "prawicy" zagrożona jest i polexit jest możliwy.
Jakieś wątpliwości?
Co do polexitu to na jakiej podstawie uważasz, że zawsze w EU będzie rządzić twoja opcja? Może po następnych wyborach rządy PO w Polsce będą groziły polexitem?
Nie myślisz logicznie Gregski, co stwierdzam z przykrością. Więc powtórzę. UE to przede wszystkim wspólny rynek. Rynek to wolna gra sił ekonomicznych = konkurencja. Tam zaś gdzie jest konkurencja pojawiają się spory. Które na CAŁYM obszarze wspólnego rynku muszą być rozwiązywane według tych samych z grubsza zasad. Te zasady to owa praworządność. Jeśli tak jak piszesz opcja prawicowo-populistyczna wygra w UE, to UE się rozpadnie - nie ma szansy przetrwania (co potwierdzają doświadczenia historyczne, o których już wcześniej pisałem). I stanie się to najpóźniej przy pierwszym większym kryzysie gospodarczym (a takowy prędzej czy później się zdarzy).
Więc twoja uwaga nie ma sensu. Bowiem albo w UE będzie rządziła aktualna, liberalna opcja, albo UE nie będzie. Innej możliwości NIE MA. Wspólny rynek nie ma szansy utrzymać się przy rządach nacjonalistycznych, przy takim "państwowym egoizmie" jaki reprezentuje Kaczyński, LePen, Orban czy niemiecka AfD. Nacjonalizm gospodarczy jest NIE DO POGODZENIA ze wspólnym rynkiem - to chyba oczywiste!
Z tego co ja zrozumiałem to uważają, że podstawowym warunkiem dla zaistnienia wolnego handlu jest równość szans wszystkich graczy na tym rynku. Pytanie czy tak jest w przypadku Mercosur. Mam nadzieję, że jesteś lepiej zorientowany niż ja i mi odpowiesz.
Tak jest. Uwzględniając przepisy przejściowe itd. Ale jak rozumiem Ty tak nie uważasz? Bo twoje wcześniejsze komentarze do Mercosur nie były pozytywne. Natomiast ciekaw jestem jednak twego stanowiska jak w takim razie nazwać Konfederację oficjalnie tej umowie się sprzeciwiającej? No bo "równość szans" to regulacje. A Konfederacji regulacja się nie podobają. Tobie zresztą, z tego co piszesz, wynika że też nie. Więc ów brak "równych szans" nikomu tu nie powinien przeszkadzać - Tobie też nie. Niech wygrywa najlepszy - czyż nie? Jedzenie np. będziemy mieli tańsze. O co więc by chodziło?
Dalej więc czekam na twoją odpowiedź. Czy Konfederacja jest liberalna gospodarczo?
Wysoki stopień redystrybucji dochodu narodowego przez budżet. Biurokracja. Nadmierne regulacje. Mania kontroli. Wszechwładza urzędnicza. Czyli wszystko co dzieje się w Polsce od dwudziestu paru lat. (A może i dlużej)
1. Przez te 20-kilka lat staliśmy się jednak, z bankruta, 20. gospodarką świata. I wszystko to temu nie przeszkodziło. Z tego by wynikało, że to wszystko niekonicznie jest złe. Bo to co krytykujesz przyniosło jednak pozytywne efekty. Jak to wyjaśnisz? Czyli, według Ciebie - niech żyje socjalizm?

A wydawało mi się, że pojęcie "socjalizm" używasz w sensie pejoratywnym?
2. To o czym piszesz występuje w KAŻDYM państwie. Rzecz ewentualnie w skali. Więc gdy piszesz "nadmierne regulacje" to ja nie wiem o czym piszesz. Bo co to jest "nadmierne"?
Generalnie, nie precyzujesz skali przez co piszesz nic nie znaczącymi sloganami.
3. Gdy piszesz o "równych szansach" w handlu międzynarodowym (patrz Mercosur) to regulacji się DOMAGASZ. Jesteś więc niekonsekwentny.
Po tej twojej odpowiedzi mogę się zorientować, że jesteś niezadowolony (to informacja do profilu wyborczego

). Ale dlaczego? Tego nadal nie wiem. Nadal też nie wiem co by Cię zadowoliło.
Reasumując, coraz bardziej pasujesz mi do naiwnego, niedoinformowanego wyborcę Konfederacji, który sam nie wie dokładnie czego chce.

Z ewentualną opcją na PiS (ale raczej mało prawdopodobną). Kiedyś to mógł być Kukiz lub Trzecia Droga (opcja do rozważenia) ale teraz już ich nie ma (sam PSL raczej odpada), więc zostaje tylko Konfederacja (bardziej ta mentzenowska niż bosakowska).
