Tomie, w twojej wypowiedzi kompletnie nie odnosisz się do tego co napisałem a jedynie podtrzymujesz swe fobie.
Nawrocki postąpił głupio z punktu widzenia interesów naszego państwa. Sensownie z punktu widzenia własnych interesów, bo wzmagając niechęć do "obcych" (w tym wypadku Ukraińców) nabija sobie popularność. To świadczy o jego "małości" (co zresztą mnie nie zaskakuje - to było do przewidzenia od momentu, gdy stał się kandydatem). Wykorzystuje bowiem to, że większość ludzi Ty, Gregski także) myśli emocjami. Nie zastanawia się nad konsekwencją określonych czynów. Tak jest i w tym przypadku.
UE nie jest państwem. Więc w ramach UE też istnieje rywalizacja - i nie ma w tym nic dziwnego. To nie oznacza jakiejś mitycznej "wrogości". Inne państwa mogą mieć inne interesy niż my, i nie ma w tym ani nic złego ani dziwnego. Nie jesteśmy też nadzwyczajni. Natomiast w naszym żywotnym interesie jest, by Ukraina do UE weszła. Bo siła UE tkwi we wspólnym rynku. To wymaga od Ukrainy spełnienia paru warunków. Stąd czy można ją przyjmować z marszu - wątpię. Ale państwo to prowadzi wojnę, więc jej sytuacja i tak jest wyjątkowa, jakichś wyjątków bym nie wykluczał. Do ustalenia byłoby mnóstwo spraw. Ale w naszym żywotnym interesie jest, by Ukraina była w UE bo to nam gwarantuje co najmniej poprawne stosunki. Szanse gospodarcze i bezpieczną granice południowo-wschodnią.
A teraz pytanie. Oprócz tego, że sobie poprawił notowania, co Nawrocki uzyskał dzięki tej awanturze? W kontekście naszej (polskiej) przyszłości. Ktoś mi powie?
A z poważniejszych rzeczy podobała mi się sugestia Bosaka z początku obecnej kadencji sejmu w sprawie resetu w szeroko rozumianym wymiarze sprawiedliwości.
Oczywiście obie partie to zignorowały bo w ich partyjnym interesie nie jest uspokojenie sytuacji ale raczej jej podgrzewanie by zwierać szyki swoich wyznawców (bo wyborcami trudno ich nazwać)
Kolejny błąd w rozumowaniu.
Mamy jakiś stan prawny. Przychodzi ktoś i ten stan prawny demoluje by móc swobodniej działać bezprawnie. Po jakimś czasie traci władzę i ci, którzy po nim przychodzą, próbują ten wcześniejszy stan prawny odbudować. Lepiej lub gorzej, ale próbują. A pan Bosak mówi - odpuśćmy sobie to, resetujmy. Jaki z tego wniosek? Stan prawny można burzyć bezkarnie. Można go naginać pod siebie i się nie przejmować, bo jak się "namotli" to się zresetuje i zastąpi czymś innym. A jak nam to coś innego nie będzie pasować, to się znowu zdemoluje, bo czemu nie?
Gregski, propozycja pana Bosaka to przepis na budowę "państwa z tektury". Czego chyba nie rozumiesz (i jakoś mnie to nie dziwi).
Albo czytając sugestie typu: że wobec braku lekarzy na rynku nie można zwiększać ich podaży poprzez zwiększanie kształcenia nowych medyków ale należy ignorować brak dyscypliny pracy oraz przyzwalać na różne szachrajstwa
Jak widzę, czytasz to co chciałbyś przeczytać a nie to co jest napisane. Pierwsza część zdania jest prawdziwa - brak podaży lekarzy nie da się zwiększyć ot tak sobie - decyzją że będziemy ich kształcić więcej. Bo się nie da. Studenci medycyny muszą mieć stosowne warunki i musi ich mieć kto uczyć. Tego nie przeskoczysz. Jeśli np. mają mieć zajęcia w prosektorium, to nie zbudujesz tych prosektoriów od ręki i nie zapełnisz ich trupami (mówiąc obrazowo).
Szachrajstw nie należy tolerować nigdy. W żadnej grupie zawodowej. Tak nawiasem, propozycja Bosaka, która tak ci się spodobała, jest klasycznym przypadkiem tolerowania szachrajstwa - przejścia nad tym do porządku dziennego. Natomiast w przypadku służby zdrowia mamy sytuację, w której sam system do szachrajstw zachęca/dopuszcza. Co próbuję wytłumaczyć. Co ciekawe, moja wyjaśnienia nie spotykają się z uwagami merytorycznymi. Przedstawiane mechanizmy nie są kwestionowane. Więc?
Bo nie zauważam centrum...
To uważaj na ulicy byś pod samochód nie wpadł. ZAWSZE jest jakieś centrum tak samo jak ZAWSZE jest jakaś lewa i prawa strona.
I z ust takiego człowieka jak ty to jest najlepsza rekomendacja dla Kanału Zero!
Co by oznaczało, że nie myślisz samodzielnie. Nie analizujesz informacji, nie korzystasz przy ich odbiorze ze zdrowego rozsądku (jeśli go posiadasz, choć jak sądzę na swój sposób posiadasz).
Emocje zagłuszają u Ciebie ów zdrowy rozsądek. A to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. Gdybyś nie znał Kanału Zero, moja opinia mogłaby Cię zachęcić. Nie zgadzasz się ze mną, więc to co mnie się nie podoba, może spodobać się Tobie. Oglądając jednak KZ powinieneś pewne rzeczy dostrzegać. Jeśli prowadzący nawołuje w wulgarny sposób do linczu nad jakąś urzędniczką za to, że egzekwowała prawo, powinna ci się zapalić lamka. Tym bardziej, że to nie była sytuacja wyjątkowa - na KZ takie rzeczy się zdarzają. Jesli zaś to ci się podoba... Co mam powiedzieć? Bo to tylko świadczyłoby o Tobie. I moja opinia o KZ nie miałaby tu kompletnie żadnego znaczenia.
Tylko, że tą "wojenkę" to nie my wszczęliśmy. A twarda reakcja jak się okazuje przynosi efekty.
Jakie konkretne? Bo cały czas słyszę o jakichś efektach a ich nie widzę.
Pożądany efekt to uznanie wzajemne swych przewin historycznych przy zachowaniu dobrych relacji wzajemnych. Czy ta awantura nas do tego zbliżyła?
Pytanie gdzie moglibyśmy być gdyby system był mniej chory?

Pytanie, czy rzeczywiście nasz kraj jest"chory" skoro jesteśmy tu gdzie jesteśmy?
Dodałbym jeszcze postulat rozdzielenia władzy wykonawczej od ustawodawczej. Przynajmniej o mały krok w tym kierunku. Premier i ministrowie nie powinni zasiadać w ławach parlamentu.

Wyjaśnij mi więc jak to widzisz i dlaczego ma to znaczenie. Bo władza wykonawcza i ustawodawcza JEST rozdzielona.
I odpowiedz na pytanie, które zadałem parę postów wcześniej. Jeśli prawica uzyska lepszy wynik w wyborach 2027, to z kim Konfederacja będzie tworzyć koalicję?
To nie jest jakaś abstrakcja. Na to pytanie spokojnie da się odpowiedzieć. Ale odpowiedź chciałbym usłyszeć od Ciebie.