Ja piszę językiem swoim. A TY powinieneś zrozumieć jedno. Są niekiedy rzeczy (czyny) TAK NIEGODNE (jak się zdarzą lub zdarzyły), że potępią je zarówno swoi (sojusznicy) jak i wrogowie. To nie znaczy, że ci pierwsi "bratają" się z drugimi (nawet jak ocena konkretnego zdarzenia jest podobna). Po prostu najlepiej jak SPRAWCA (lub "obrońca" SPRAWCY) z tego się rozliczy/ zrezygnuje/zaniecha na przyszłość podobnych "wzorców". Jak takie sprawy są nierozliczone, to będą wracać jak bumerang. Jak się je załatwi tak, że można będzie zamknąć temat, to się do tego nie będzie wracać. A propaganda wrogów na ten temat też się skończy. Jak chcesz coś zrobić tu pożytecznego - to wymagaj TEGO WŁAŚNIE od Ukraińców, a nie na wszystko im pozwalaj.Napoleon pisze: 2026-08-01, 15:25 Tomie, wysilasz się by zrobić unik i nie odpowiedzieć na moje proste pytanie. Mówisz/piszesz językiem Kremla. Powtarzasz prawie słowo w słowo rosyjskie argumenty mające usprawiedliwić ich agresję na Ukrainę, to co proponujesz jest zbieżne z dążeniami/oczekiwaniami Putina itd. To są fakty. Więc ja się tylko pytam, czy to dostrzegasz i czy nie daje Ci to coś do myślenia? Tak lub nie? A jeśli dostrzegasz, to czy Cię to jednak nie razi? Bo obiektywnie to by oznaczało, że stoisz po tej samej stronie co Putin (mentalnie). Więc?
Nie próbuj tego usprawiedliwiać (potem możesz to sobie robić do woli, najpierw jednak odpowiedz) tylko odpisz czy dostrzegasz to, że piszesz językiem Kremla i czy Cię to nie razi?
KORUPCJA i WOŁYŃ to dwie rzeczy, które Ukrainie przeszkadzają w drodze do UE. Oni MUSZĄ wreszcie się coś z tym zrobić, by przekonać kraje UE, że się naprawdę za to gruntownie wzięli. "Manewry pozorne" (powierzchowne - w stylu "płotki na pożarcie") nie pomogą.