Kiedy kilka miesięcy temu pisałem, że gospodarka Unii jest przeregulowana oraz zbiurokratyzowana i popierałem to twierdzenie opiniami ekonomistów.
Rzuciłeś się z oskarżeniami, że jestem anarchistą i bezhołowie mi się marzy.
I to "oskarżenie" podtrzymuję
W mojej opinii (i nie tylko - to kwestia dialektyki) świat się zmienia. Dokonują się zmiany na miarę rewolucji przemysłowej z XIX wieku (ale nieporównanie szybciej! - to też ma kolosalne znaczenie). A to oznacza, że dotychczas sprawdzone modele gospodarcze (uregulowane tak czy inaczej) przestają się sprawdzać. Zmiany zazwyczaj prowadzą do tego, że per saldo zyskuje zdecydowana większość. Ale póki co wielu traci. Więc budzą niezadowolenie. Zmiany to także zmiany w regulacjach, gdyż stare regulacje mogą się nie sprawdzać w nowych warunkach. Oczywiście najprościej jest zaproponować, by regulacje znieść. Ale historia pokazuje nam, że to rodzi chaos. Natomiast im dany kraj miał ściślejsze regulacje to mogło to pomagać w okresie stabilności, ale utrudnia przemiany - bo po porostu trudniej jest zmienić więcej, trudniej jest zmienić coś, co jest bardziej skomplikowane.
Obecny populizm skłania się w dużym stopniu do tej prostej wersji - znieśmy regulacje. Tylko, że to jest populizm - proste tłumaczenie problemów, których prosto wytłumaczyć się nie da. Zniesienie regulacji (lub ich nie tworzenie w sytuacjach nowych, stworzonych przez zmieniająca się rzeczywistość) stworzy nowe problemy, przed którymi tak czy inaczej staniemy. I prędzej czy później też je będzie trzeba uregulować. Afera z ZadaCrypto jest tu dobrym przykładem. Elektroniczna waluta to coś nowego - efekt funkcjonowania "nowych czasów". Można powiedzieć "nie regulujmy", dajmy się rozwijać. I to się będzie rozwijało ale w sposób patologiczny, co cała historia pokazuje. I prędzej czy później pojawi się konieczność jakiejś regulacji, bo inaczej negatywy zaczną dominować nad pozytywami. A to państwo ma zapewnić obywatelom bezpieczeństwo - po aferze widać, że brak regulacji = brak bezpieczeństwa. Oczywiście można powiedzieć, że "widziały gały co brały". Ale to tak nie działa. Można by też bowiem powiedzieć, likwidujemy przepisy drogowe i jeśli chcesz jechać, to na własną odpowiedzialność. To też nie zadziała. Bo państwo ma zapewnić bezpieczeństwo (wszyscy tego będą oczekiwać). A samochody już są i nie znikną. Trzeba z tym coś zrobić. Z kryptowalutami też. Itd.
To jest dialektyka Gregski. Ja tego nie wymyśliłem ani nikt inny. To prawo uniwersalne jak prawo ciążenia. Tyle, że dotyczy funkcjonowania społeczeństw. Nie tylko nauki ścisłe mają swe prawa - społeczne też. Z Tobą jest ten problem, że tego zdajesz się nie rozumieć. A ogólnie problem jest taki, że tego zdaje się nie rozumieć duża część społeczeństwa. No i mamy co mamy...
A teraz to "nie ma sensacji"...
Nie ma - to można było przewidzieć.
Przykład 2015 roku i tego przyjęcia przez Niemcy imigrantów (i nie tylko). To był błąd. Bardzo oczywisty. Bo przyjęto ich bez regulacji (jakieś regulacje były ale nie dostosowane do takiej skali). A to musiało stworzyć potężne problemy. AfD jest w dużym stopniu dzieckiem tego posunięcia. Odpowiedzią na ten ruch. Przecież ich postulaty antyimigranckie to propozycje regulacji. Nie widzisz tego? Propozycje regulacji, których nie wprowadził rząd. Oczywiście propozycje skrajne i w dużym stopniu nierealistyczne. Ale odpowiadające na potrzeby części społeczeństwa. A tym, że są nierealne AfD nie musi sobie póki co głowy zaprzątać, bo nie rządzi - jest opozycją. To jest przykład na to, że brak regulacji też rodzi problemy. I to nawet większe niż niedostatek regulacji. Gdzie się nie obrócisz Gregski, "dupa z tyłu". I ani Ty ani ja nic na to nie poradzimy. Tak samo jak na to że słońce wstaje na wschodzie i zachodzi na zachodzie. Rzecz w tym aby to zrozumieć i wykorzystać w praktyce te prawidłowości.