To co piszesz, to jakieś pomieszanie z poplątaniem.Brak rzeczywistej przeciwwagi dla najsilniejszego państwa w UE zinfiltrowanego przez Rosję. Stąd "genialne" decyzje (ekonomiczne i społeczne).
Zinfiltrowanych przez Rosję jest co najmniej kilka jeśli nie kilkanaście państw europejskich (w mniejszym lub większym stopniu większość). Polska też. Istotą jest to, na czym polega ta infiltracja. A polega na tym, że Rosjanie mają w tych krajach swoje polityczne agentury - przeważnie ugrupowania prawicowe (lub może to też być skrajna lewica), antysystemowe, przez nich częściowo finansowane, obiecujące "wywracanie stolika". Rosjanie nie mają istotnego wpływu na partie głównego nurtu. Mogą werbować pojedynczych polityków lub urzędników w celach wywiadowczych. Ale to nie jest infiltracja o której rozmawiamy. Natomiast Rosjanie pozyskują całe ugrupowania w nadziei, że te będą mogły wpływać na politykę tych państw.
Twoja paranoja Gregski polega na tym, że kompletnie nie dostrzegasz, iż ta infiltracja dotyczy ugrupowań co do których wyrażasz się z sympatią lub zrozumieniem. Nie dotyczy natomiast tych, które krytykujesz. Dostrzegasz problem, ale nie tam gdzie on jest.
Niemcy nigdy nie były "zinfiltrowane" przez Rosję. Raczej zostały "omotane". Dzięki pewnemu sposobowi myślenia - i nie tylko elit politycznych ale i zwykłych wyborców. Bo przekonanie, że jeśli zaczniemy robić z Rosją interesy i pokażemy, że one się bardziej opłacają niż konflikt, to to ucywilizuje Rosję, było przekonaniem racjonalnym. Problemem, którego Niemcy (i prawie cały zachód) nie rozumieli było to, że Rosja racjonalna nie jest.
Partie głównego nurtu już to mniej lub bardziej zrozumiały. Niemieccy wyborcy niekoniecznie. I stąd rosnące w siłę ugrupowania polityczne zinfiltrowane przez Rosję. Gdyby Rosjanie zinfiltrowali partie głównego nurtu, nie byłaby im potrzebna AfD, która po części jest ich tworem. Jasne, przyczyniły się do jej siły także błędy rządzących, ale to byłoby za mało.
Ale nie narzekajmy na Niemców (lub Francuzów) bo sami mamy podobnie. PiS w 2015 roku doszedł do władzy przy pomocy rosyjskich służb. Nie wiem czy był przez nie zinfiltrowany (choć patrząc np. na Macierewicza nie dałbym głowy) ale na pewno w ocenie Kremla ich rządy były korzystne. Rządy/wpływy każdego ugrupowania, które chce wywracać stoliki i jest sceptyczne wobec UE, są dla Kremla korzystne. Jak sądzę, Konfederacja, a przynajmniej jej część, to projekt rosyjski (Korona raczej na pewno).
Tak wygląda infiltracja rosyjska. Ona już jest i w UE i także u nas i nie ma kompletnie nic wspólnego z tym czy W. Brytania w UE jest czy jej nie ma. W W. Brytanii też są widoczne wpływy rosyjskie. Może nawet większe niż w Niemczech - bo w końcu brexit się Rosjanom udał. Jasne, to była decyzja wyborców, ale ktoś ich do tego przekonywał. Życie pokazało, że nie codzienne doświadczenia, bo jest gorzej.
Nic nie pokazałeś. Bo ekonomicznie W. Brytania rodzi sobie GORZEJ niż gdyby była w UE. I to jest tu ważne. KAŻDE państwo, które opuści UE będzie sobie radzić gorzej. I ekonomicznie i w każdej innej dziedzinie.Pokazałem, że ekonomicznie UK radzi sobie lepiej niż porównywalne kraje Starej Unii mimo Brexitu.
Tylko uzasadnienie jest absurdalne. Bo brexit był zły przede wszystkim z powodów ekonomicznych. Poza tym tu nie chodzi o to,że był zły dla UE tylko że był zły dla Brytyjczyków -przede wszystkim. UE bez W, Brytanii będzie i tak lżej niż W. Brytanii poza UE.Napisałem, że z mojego punktu widzenia Brexit był zły dla UE
Moim życzeniem nie jest by UE się rozpadła
Co ciekawe, działania UE dotyczące wielu kwestii, np. polityki energetycznej (co tak krytykujesz) są właściwe. Tyle, że zbyt ambitne - co było błędem. W wielu innych kwestiach też tak jest. Ty krytykujesz nawet kierunek. A nie pójście w tym kierunku oznacza potężne problemy w niedalekiej przyszłości. Nie da się stać w miejscu. Dużo można by tu pisać...
Co ciekawe, wszystkie te prorosyjskie (świadomie lub nie) i antyunijne ugrupowania antysystemowe, odwołują się do "starych dobrych czasów". Do tego co było. A to już minęło.