To naturalne. Rozmowa, w której coraz trudniej odpowiadać Ci na pytania, irytuje. I zniechęca.A z resztą nieważne. Mam dosyć tej konwersacji.
Gdy się takie rzeczy pisze, tłumaczy się na czym owa negacja faktów lub wyrażane sprzeczności polegają. Inaczej są to puste słowa.Negujesz fakty. Negujesz rzeczy które sam napisałeś....
Znów pojawia się pytanie co rozumiesz pod tymi pojęciami? Zważ, że ja swe poglądy, opinie, TŁUMACZĘ/UZASADNIAM. W przeciwieństwie do Ciebie. Możesz się z tym zgodzić lub nie, ale używane przez Ciebie uwagi są w tym momencie bezzsadne. Np. slogan to zwięzłe hasło budujące wizerunek, coś charakteryzujące. Z tym, że ta definicja nie przyjmuje uzasadnienia - te jest bowiem zazwyczaj znacznie dłuższe i bardziej skomplikowane. A ja swe opinie uzasadniam. Więc znów nie rozumiesz o czym piszesz...Klepiesz w kółko te same propagandowe slogany niczym PZPR-owski agitator.
Np. "PiS = polexit" to slogan. Ale ja tłumaczę co sprawia, że dążenia PiS są sprzeczne z założeniami UE i w dłuższym terminie nie do pogodzenia (opierając się na faktach, których nie podważasz a raczej w swych wypowiedziach potwierdzasz). Owe "PiS = polexit" to PODSUMOWANIE tych wyjaśnień. A w takim przypadku nie możesz już pisać o sloganie. Chyba, że nie rozumiesz co to słowo znaczy. I tak ze wszystkim...
Jeśli już, to Ty częściej/najczęściej wypowiadasz slogany, bo najczęściej formułujesz proste opinie bez jakiegokolwiek uzasadnienia.
Kolejny błąd - nie rozumiesz ponownie tematu, który poruszam. Psychologię na studiach miałem i powiem, że bywa pomocna w życiu. Ale psychologiem nie jestem i nie zamierzam za takowego uchodzić. Oprócz tego jednak, że jestem historykiem, to jestem też politologiem. A to bardzo ciekawa dyscyplina, która bardzo mi się przydaje - i w historii i w polityce, którą uprawiam (nawet jeśli tylko na szczeblu samorządowym). Studia kończyłem co prawda jeszcze w PRL-u, ale były solidne, muszę przyznać. Zajęcia dot. tworzenia profilu wyborców nie pamiętam na jakim przedmiocie były robione, ale same ćwiczenia pamiętam dobrze. Bo ich treść bywa dla mnie przydatna do dziś. Stąd i m.in. moja dyskusja z tobą, bo jesteś wdzięcznym "materiałem ćwiczeniowym" (I jeszcze zostałeś psychologiem amatorem od siedmiu boleści.
Np. Masz tendencję do skrajności poglądów. Próbujesz negować moją uwagę na temat koalicyjności aktualnego rządu. W pełni obietnic (można to też odnieść do odpowiedzialności) można oczekiwać od rządu utworzonego przez jedną opcję i mającego pełne poparcie w parlamencie. Bo taka opcja ma 100 %władzy. Obecnie jednak w tym rządzie który jest, KO ma jakieś 66 %władzy. A na rolnictwo największy wpływ ma PSL - który zawsze do Mercosur podchodził z niechęcią (co jest oczywiste dla takiej partii; więc jej trudno zarzucić kłamstwo). Ty tego nie uwzględniasz, co oznacza, że nie obchodzą Cię półśrodki, jesteś niechętny kompromisom, chcesz wszystko, nie uznajesz faktu, że możesz dostać tylko część - to się dla Ciebie nie liczy. Oczywiście możesz też rżnąć głupa, tego też nie wykluczam, ale przyjmuję,że jesteś w dyskusji uczciwy i prezentujesz swe rzeczywiste poglądy i opinie. Stąd twe kolejne uwagi utwierdzają mnie we wcześniejszych opiniach. Bowiem osoby, które niechętnie uznają kompromisy mają zawsze tendencję do podejmowania skrajnych wyborów - co ustawia Cię znów w pozycji wyborcy prawicy (i to takiej "mocnej" prawicy).
Aby było jasne -to jest swego rodzaju "kalka" - tak jak wzór matematyczny. Podstawiasz osobę, jej poglądy, zachowanie i wychodzi ci jej profil wyborczy/polityczny. Przybliżony, ale jednak. Przy czym odnoszę wrażenie Gregski, że Ty (jeśli oczywiście uczciwie prezentujesz swe poglądy) byłbyś tu przykładem wręcz modelowym, łatwym do sprofilowania
Zgadzałoby się nawet to, że nie chodzisz na wybory, bo takie osoby często są sfrustrowane rzeczywistością, która zawsze mija się z ich oczekiwaniami (które są nierealne). Ale od czasu do czas na wybory mogą pójść - głosując na opcje skrajne (wszystko jedno czy prawicowe czy lewicowe - skrajni wyborcy są generalnie do siebie podobni), chętnie w ramach protestu - nie "za" ale "przeciw". Skrajne rozwiązania/hasła do takich osób bowiem najbardziej przemawiają. Bo cenią one "sprawczość" bardziej od ładu czy praworządności.
Psycholodzy pewno uczestniczyli w tworzeniu owych ram do ustalania profilów wyborczych. Ja korzystam z samych ram (tak jak można korzystać z matematycznego wzoru nie będąc matematykiem)