Zwrot przez prawą burtę.
: 2026-04-16, 23:42
Błąd w rozumowaniu. Myślisz innymi kategoriami niż ja i wielu (większość) ludzi z PO. Gdyby bowiem Trump nie wygrał wyborów w USA, Europa, a więc i Polska, byłyby bezpieczniejsze. Sytuacja byłaby stabilniejsza. Ukraina miała więcej pomocy, co przekładałoby się także na bezpieczeństwo Polski. Na końcu sytuacja gospodarcza też byłaby stabilniejsza, korzystniejsza. Nie jest żadną korzyścią dla dowolnej partii to, że jakiś infantylny kretyn za oceanem udowadnia wszystkim, że jego ocena była słuszna. Ważne jest to, czy to co ten facet robi jest korzystne dla państwa. A nie jest. PiS (prawica) i owszem, jak zauważam,często myślą tak jak Ty - coś jest dla partii korzystne lub nie. Nie odnoszą jednak tego do Polski - czy jest to dla państwa korzystne czy nie jest według nich (twoim?) sprawą drugo- lub trzeciorzędną. A to jest zgubne myślenie.Ale gdyby ten pierwszy nie wygrał wyborów w USA, mielibyście znacznie trudniej, bo nie byłoby tak wyraźnej "wolty" w sprawie Ukrainy, tak wyraźnej wojny z UE i PiS nie straciłby aż tyle.
Znów symetryzm z ciebie wychodzi. Grzechy jakieś ma każdy. Rzecz w tym, że grzechy PiS i aktualnej ekipy są NIEPORÓWNYWALNE. I co więcej, plany PiS są dla kraju zabójcze na dłuższa metę.On ma swoje grzechy, które go drogo będą kosztowały, ale i rządowa ekipa ma swoje. Dlatego sporemu procentowi ludzi nie będzie się chciało głosować.
Nieprawda. Raz dlatego, ze celem Nawrockiego nie jest działanie na korzyść państwa, tylko na szkodę rządu. I raczej facet nie bierze nic innego pod uwagę.Tusk ma dobre kontakty w EU a Nawrocki za oceanem. Gdyby tylko potrafili przedłożyć interes kraju nad partyjny mogło by z tego dużo korzyści wyniknąć.
Dwa, ponieważ Trump jest nieprzewidywalny i zmienny. To nie jest ktoś, z kim można się dogadać. Można z nim ustalić co się chce, ale za chwilę gość zmieni zdanie. Czy się to komuś podoba czy nie, na USA pod rządami Trumpa nie można liczyć. A skoro tak, to jakikolwiek "dobry kontakt" z nim nie ma żadnego znaczenia. Bo jutro stanie się coś, co sprawi, że gość się obrazi albo o takiej czy innej obietnicy zapomni. Poza tym jaki to niby "dobry kontakt" ma Nawrocki z Trumpem? Ze facet go poklepał po plecach i parę dobrych słów powiedział? Nie sądzę by Nawrocki mógł cokolwiek "zalatwić" u Trumpa. Z punktu widzenia tego ostatniego ma znaczenie niewielkie.
Czy się to komuś podoba czy nie Trump pokazał, że era dominacji USA się skończyła. To jest nadal potężne państwo, ale już nie jest wiarygodne i nie ma w nim gotowości pełnienia roli stabilizującej na świecie. Oczywiście Trump kiedyś odda władze. Ale jego wyborcy zostaną. I nawet pod rozsądnymi rządami demokratów pozostaną nieprzewidywalne - bo kiedyś jakiś zwariowany republikanin znowu może dojść do władzy. Więc ani Nawrocki nie ma przełożenia na Trumpa, ani na tego ostatniego nie należy za bardzo liczyć. Bo nie można liczyć na ludzi nieprzewidywalnych. W tej chwili nieporównanie pewniejsze jest wsparcie UE niż USA. Bo chociaż wiadomo co się po UE można spodziewać.
Jest jeszcze taka możliwość, ze ktoś mu gębę próbuje dorobić na siłę.Co do ruskich wpływów to ciekawszy jest przypadek Giertycha. Ciekawe czy to agent czy pożyteczy idiota?
Tak nawiasem, Nawrocki to ruski agent czy "pożyteczny idiota"? A Mentzen lub Bosak? O Braunie już nawet nie wspomnę. Wszyscy ci, którzy optują za ograniczeniem lub zaprzestaniem pomocy Ukrainie, próbują podsycać polsko-ukraińskie antagonizmy, to idioci czy agenci? Myślę, że szukanie w tym kierunku dałoby lepsze rezultaty.