Ale czasem jest jak z tym zepsutym zegarem wskazówkowym, co to dwa razy na dobę pokazuje dobrą godzinę....
Tylko że w tym przypadku to NIC nie zmienia. Jest cel do osiągnięcia. Są takie czy inne działania, które prowadzą do tego lub nie. Działania Nawrockiego nie prowadzą. Nawet nie mają takiego celu. Facetowi chodzi TYLKO o swoją popularność. Nawet kosztem interesów państwa. Jak by nie patrzeć, to nie jest i nie będzie "pokazanie dobrej godziny".
Ja mam pretensje do tego rządu za brak realnych działań.
Twoje prawo. Choć co zrobił - wskazałem (ale zgodzę się, że można było więcej - zawsze można). Ale rozumiem, że może Ci to być za mało. Więc zadałem pytanie jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie szerokiej koalicji "prawicowej" - i?
Czyli jest problem ogólnokrajowy...
Nie czytasz co piszę, Gregski. Przeczytaj jeszcze raz, bo chyba coś przekręciłeś w tym pytaniu.
Poza tym, wbrew temu co się twierdzi, ta "podaż lekarzy" to rzecz bardziej skomplikowana niż mogłoby się to wydawać.
Tłumaczyłem ci to z punktu widzenia ustawy o szkolnictwie wyższym, ale problem jest jeszcze bardziej złożony.
Ludzie się pobudzili i przestraszeni próbowali znaleźć jakąś informację co się dzieje.
Moi znajomi się nawet nie obudzili.

Poza tym, w okresie pokoju i po latach zaniedbania OC, zdziwiłbym się, gdyby było inaczej. Nie bagatelizuję problemu, ale jestem realistą.
Procedury wojskowe zadziałały. Co w stosunku do poprzedniej władzy już jest postępem
Nawet ci, których ostatecznie Kościół w historii uznał za świętych byli ludźmi z krwi i kości...
Tomie, proszę, nie kompromituj się. Przeczytaj sumę teologiczną (a przynajmniej stosowne fragmenty) - pogadamy. To co piszesz świadczy o tym, że w ogóle nie rozumiesz o co chodzi.
Widzisz Napoleonie, można uważać obecnie rządzących jako "najlepsza obecnie dostępną opcję" a mimo tego ostro jechać jak po łysej kobyle i wytykać błędy
Można. Ale nie spodziewaj się tego po mnie - inni to zrobią bowiem lepiej
Poza tym ja widzę co się zrobić da a czego nie da. I za to ostatnie, w przeciwieństwie niektórych, nie krytykuję i nigdy bym nie krytykował.
Trzy lata po objęciu władzy!
Podobno młyny sprawiedliwości mielą powoli. Podobno mielą jeszcze wolniej po rządach Zjednoczonej Prawicy.
Myślę, że byłbyś zadowolony z "trójek robotniczych" (było coś kiedyś takiego). Robespierre też by budził twą sympatię... Tak to bywa. I potem raz po raz, w kolejnych wyborach, zmienia się swe preferencje polityczne...
Zasada dyskusji jest taka, że to na stawiającym tezę spoczywa ciężar jej dowiedzenia
I to robię. Natomiast Ty to kwestionujesz. A skoro tak, wyjaśnij dlaczego Marmik.
W przeciwieństwie do Ciebie, gdy pisze o pewnej grupie, a nie mam pełnych danych to nic nie wykluczam.
1. Dlaczego w "przeciwieństwie do mnie"? Bo ja Też nie wykluczam, co wielokrotnie powtarzam. Jeśli to negujesz to albo nie czytasz co piszę albo z premedytacją kłamiesz.
2. Jeśli nie wykluczasz, to w czym problem? Potwierdzasz, że nie wykluczasz iż wszystko mogło być jak należy. Myśl logicznie przy pisaniu Marmik
Rany, nawet tego nie wiesz??? Czy Ty w ogóle cos wiesz?
Na pewno nie wiem o co Ci chodzi. Gdyż NIGDY nie tłumaczysz. Próbujesz udawać wielkiego demiurga, który nie zniża się by dzielić się swą niebotyczną widzą z maluczkimi.
Zasada w dyskusji Marmik jest taka, że jeśli coś kwestionujesz wyjaśniasz dlaczego. Inaczej wychodzisz na kabotyna.
praca 300 godzin miesięcznie (a to jednak mniej niż "pan lekarz")
Ta uwaga dotyczy etatowców. A informacje mam m.in. z naszego szpitala. Dokładnych statystyk z nazwiskami ci jednak nie przytoczę

Poza tym rzecz w tym, że tak się po prostu da. To nie są rzeczy niemożliwe. Wprost przeciwnie nawet.
Przy czym jak wspomniałem, problem jest złożony bo wynika nie tylko z "pazerności" ale i potrzeb.
To jest podsumowanie Twoich wpisów: "większość", powszechne" itd, itp. oparte na Twoich wyobrażeniach.
I tak jest to znacznie więcej niż Ty piszesz.
Ani zamierzam przegrzebywać się przez Twoje epistoły pisane do innych.
Błąd. Bo dla Ciebie nie zamierzam się powtarzać.
Widać, że nie chodzi o rozliczenie tylko o rozliczanie. Standard.
W grę wchodzą dwie kwestie.
1. To o czym piszecie to część sprawy, której się nie rozpatruje osobno. A cała sprawa/oskarżenie już tak oczywista nie jest.
2. Prokuratorzy to też ludzie - i się boją. Więc grają na czas. Bo a nuż widelec tamci wrócą? A tamci procedury mają w czterech literach - bać się ich trzeba więcej niż obecnych. Tego bym też nie wykluczył.