Strona 113 z 114

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-08, 16:52
autor: pothkan
tom pisze: A ukraiński deputowany Ihor Huź zaczyna domagać się w polskich urzędach ukraińskich nazw dla Przemyśla, Chełmna i innych miast. Kiedyś mogą zacząć się ukraińskie roszczenia terytorialne...
Nie siej fejków. W inicjatywie Huża chodzi o to, aby w ukraińskich mediach itd. stosowano historyczne nazwy ukraińskie zamiast polskich, czyli np. zawsze pisano Перемишль, a nie Пшемишль lub Пржемишль (co i tak rzadko się zdarza w tym akurat przypadku). A to i tak margines, bo sednem jest uporządkowanie nazw globalnych, przede wszystkim pod kątem eliminacji zapożyczeń z rosyjskiego. Szerzej - to jest element wielofrontowej derusyfikacji sfery publicznej w Ukrainie obecnie.

Analogią podobnej inicjatywy w Polsce byłoby np. wymuszanie zapisów Ratyzbona, Akwizgran, Strzałów zamiast Regensburg, Aachen, Stralsund itd.

Dodano po 3 minutach 1 sekundzie:
Napoleon pisze: Gregski, tak odnośnie tego co piszesz, powiedz mi co Ty rozumiesz pod pojęciem "państwo z kartonu"?
Wetnę się, ale dla mnie to termin określający państwo, które składa się jak karton właśnie pod naciskiem byle lobby, wewnętrznego czy zewnętrznego. Niestety ostatnio jest masa przykładów takiej postawy, jak kwestia Airbnb, czy rezygnacja z przymusowej darmowej wody w restauracjach. Wcześniej można wymienić o wiele więcej przykładów (także za rządów PiS, oczywiście!).

W sferze symbolicznej najlepszym przykładem z ostatnich lat jest moim zdaniem historia "zamku" w Stobnicy.

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-08, 19:38
autor: Napoleon
Nie wiem czy sprawa tego "zamku" jest tu akurat dobrym przykładem. Sprawy nie znam, ale z tego co wiem, to jest to po prostu zawikłany spór prawny i nie wszystka tam jest takie oczywiste jak się wydaje. Jak sądzę, błędy popełniono na początku i jeśli szukać tu przykładu, to tam właśnie on gdzieś jest (a potem się wszystko zamotlało). Ale nie powiem, że nie masz racji z tym przykładem - po prostu nie byłbym do końca pewny.
Po prostu, z własnego doświadczenia mam tu dużo pokory.

Natomiast zapytałem się Gregskiego o to państwo z kartonu, bo w moim przekonaniu to państwo działające na zasadzie decyzji jednostkowych według czyjegoś widzi-mi-się. Lekceważąc procedury i prawo. A pytam się go, bo odwołując się do owego przykładu z tym wzywaniem Stanowskiego do linczu nad tą urzędniczką, to jest to klasyczne nawoływanie do budowania takiego kartonowego państwa. Ta kobieta działała zgodnie z prawem. To się mogło podobać lub nie, ale jeśli się nie podobało, to ona w ogóle nie powinna być wciągana w spór. Można było krytykować prawo ale nie decyzje na podstawie tego prawa wykonywane, a już zupełnie ludzi, którym te decyzje przyszło wykonywać. Stanowski miał do owej urzędniczki pretensje, że stosowała prawo, czyli działała zgodnie z zasadami. Państwo z kartonu to państwo, które nie działa według stałych zasad tylko doraźnych decyzji, bez oglądanie się na prawo. Inaczej mówiąc, Stanowski nawoływał (i nawołuje) do budowy "państwa z kartonu". Pominę, że w sposób ordynarny, wręcz chamski. I takich przykładów u tego gościa można by trochę znaleźć, zresztą można by znaleźć w wielu miejscach choć po stronie prawicowej zdecydowanie najwięcej.
które składa się jak karton właśnie pod naciskiem byle lobby, wewnętrznego czy zewnętrznego
To się właśnie w tym mieści. Choć dodałbym, że także pod naciskiem szeroko rozumianej "opinii publicznej". Państwo, w którym dosłownie rozumie się powiedzenie, że "vox populi -vox dei" to państwo z kartonu, królować w nim będzie bowiem populizm. A populizm buduje państwo z kartonu. Prawo (i procedury) zawsze powinno dominować nad jednostkową wolą większości. Większość może prawo zmienić, ale zgodnie z zasadami przez to prawo określonymi. Większość nie może wymuszać jednostkowych decyzji niezgodnych z prawem.
Pytałem się o to Gregskiego, gdyż z jego wypowiedzi wynikało iż podobają mu się właśnie działania których efektem musi prędzej czy później być "państwo z kartonu".

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-08, 20:41
autor: Gregski
pothkan pisze: Wetnę się, ale dla mnie to termin określający państwo, które składa się jak karton właśnie pod naciskiem byle lobby, wewnętrznego czy zewnętrznego. Niestety ostatnio jest masa przykładów takiej postawy, jak kwestia Airbnb, czy rezygnacja z przymusowej darmowej wody w restauracjach. Wcześniej można wymienić o wiele więcej przykładów (także za rządów PiS, oczywiście!).
Dobre spostrzeżenia. Podzielam ten pogląd.
Ten rząd wystartował z resztą z grubej rury Ustawą Wiatrakową "ministry" Siemens-Klęski.

Dodałbym jeszcze parę rzeczy.

Brak jasnych sprawdzonych procedur które mają zadziałać w sytuacjach kryzysowych.
Przykładem ich braku jest reakcja na tą nieszczęsną rakietę.
Nie było żadnej spójnej reakcji.
Ktoś nadusił przycisk i syreny zawyły i już. Żadnej informacji jakiego rodzaju niebezpieczeństwo się pojawiło i co robić.
Dobrze, że społeczeństwo się nie przejęło i uniknęliśmy chaosu.

Innym przykładem jest brak procedur (albo ich przestrzegania) w kwestii komunikacji multimedialnej członków rządu i władz państwowych.
Powinny być określone standardy dotyczące co wolno mieć na prywatnym telefonie a co tylko na służbowym. Tak by nie było żenujących wpadek jak w przypadku tego jełopa który (chyba przypadkiem) jest wiceministrem sprawiedliwości.

Rozdrapywanie państwa przez zwycięską opcję by nakarmić swoich działaczy i ich pociotków intratnymi synekurami. Obie opcje mają w tym względzie wybitne osiągnięcia.
Tu przykładów jest tyle, że wyliczać trudno.

Dobrym przykładem jest też sprawa urzędników inspekcji skarbowej. Po awanturze wywołanej przez Stanowskiego okazuje się, że są oni ubezwłasnowolnieni bo kacyk który tą instytucją rządzi wysyła swoich piesków po łup i tylko łupu się domaga.
Podobnie jest z drogówką. Kumple z koła strzeleckiego mi mówili, że mają limity mandatów. Jak nie złupią określonej liczby kolesi to szef się czepia bo i jego się czepiają.
To są standardy republik bananowych i w żaden sposób nie zwiększają zaufania obywateli dla państwa. Raczej przeciwnie. Utrwalają postawy typu. "Walą mnie w rogi jak tylko mogą to ja walę ich w rogi gdzie mogę".

Dodano po 4 minutach 47 sekundach:
Napoleon pisze: Jeśli prawica chce autorytaryzmu w Polsce, to jest to nie do pogodzenia z UE i ogólnie z byciem po stronie Zachodu.
Jak na razie to zauważyłem dwie postawy wobec demokratycznych rozstrzygnięć.
Jedna opcja szanuje werdykt wyborców i gdy przegrywa bez gadania oddaje władzę.
Druga opcja w takiej sytuacji nie jest w stanie się pogodzić z rzeczywistością i podważa wynik wyborów. Stara się unieważnić lub obejść. (Przykładem wygłupy Giertycha po wyborze Nawrockiego)

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-08, 22:15
autor: pothkan
Gregski pisze: Druga opcja w takiej sytuacji nie jest w stanie się pogodzić z rzeczywistością i podważa wynik wyborów. Stara się unieważnić lub obejść. (Przykładem wygłupy Giertycha po wyborze Nawrockiego)
Znowu - obie opcje mają tutaj grzechy na sumieniu. Już zapomniałeś, co się działo po "prawej" stronie po wyborach w 2010?

Paradoksem polskiej polityki od 1989 roku jest to, że najrzetelniej wobec demokracji zachowywali się - postkomuniści.

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 07:08
autor: Gregski
pothkan pisze: Już zapomniałeś, co się działo po "prawej" stronie po wyborach w 2010?
Nie powiem, że wszystko pamiętam ale nie przypominam sobie prób kwestionowania wyniku wyborów prezydenckich z 2010 roku.
Kaczyński pogratulował Komorowskiemu.
O ile pamiętam to nastrój był w typie "Przegraliśmy ale minimalnie i jeszcze wygramy"!
Nie pamiętam by podważano wynik wyborów.
Jedynie co pamiętam to awantury pod Krzyżem Smoleńskim ale to z wyborami większego związku nie miało.

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 09:19
autor: Maciej3
A były podstawy do kwestionowania?
Bo przypomnę. Wyszedł Bodnar i powiedział, że ze sprawdzonych wybranych komisji tak 1/3 (32% z groszami o ile pamiętam) to miały "nieprawidłowości". Faktycznie zamiana głosów jednych na drugich czy dosypanie jednemu czy drugiemu to tylko "nieprawidłowości" po czym stwierdził, że to nie jest podstawa do niczego.
No skoro jedna na trzy komisje miała "nieprawidłowości' to ile musiałoby być żeby je wyjaśniać? Co druga? Każda? Ile? Konkret ja się pytam.
Ja nie wiem ile kto głosów dostał. A chce wiedzieć. I jak to mówili poprzednicy "niewinni nie mają się czego bać". Jakby "zwycięzcy" nie mieli się czego bać, to by sami naciskali na przeliczenie według zasady "wygraliśmy - i teraz przeliczcie i przekonajcie się że to prawda zamiast szczekać". Proste.
A tak pozostają wątpliwości.
Tylko i tyle i aż tyle.
A potem będzie pieprzenie że każdy głos się liczy. No chyba nie do końca.

I żeby nie było. Jak PIS wygrał wybory - nie negowano. Jak drugi raz wygrał też nie negowano. Wygranej Kaczyńskiego czy Dudeksa też nie negowano.
Nie ma podstaw się nie neguje. To nie to, że "bo nie pasują wyniki" - to wygodne tłumaczenie dla zwolenników naćpana.
Ja po prostu chciałbym wiedzieć "tak po ludzku ile kto dostał głosów", jak sam powiedział pan "nie eskalujmy" i "bądźmy poważni". Jakoś chciał, a potem mu przeszło.
Z kim sobie porozmawiał i co usłyszał że mu przeszło?
Mi nie przeszło.
A może jest tak, że w rzeczywistości Nawrocki dostał więcej głosów niż się podaje. Co niemożliwe? Sami jego zwolennicy uważają że niemożliwe?
A jeśli możliwe to czego się boją? Ja się pytam.
Przeliczcie i zakończcie temat. Raz a dobrze.
Chyba, że tradycyjnie potrzeba "kończyć", ale tak żeby nie "skończyć".
Rzygać się chce.

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 11:52
autor: Napoleon
Dobrym przykładem jest też sprawa urzędników inspekcji skarbowej. Po awanturze wywołanej przez Stanowskiego okazuje się, że są oni ubezwłasnowolnieni bo kacyk który tą instytucją rządzi wysyła swoich piesków po łup i tylko łupu się domaga.
To co piszesz (a i to co napisałeś wcześniej) oznacza, że nie rozumiesz jak funkcjonuje państwo prawa (czyli takie nie "z tektury").
Urzędnik działać może TYLKO w granicach prawa. To nie jest "ubezwłasnowolnienie" tylko właśnie to, co świadczy iż państwo nie jest "z tektury". Jesli chcesz by było inaczej to znaczy, że domagasz się tekturowego państwa. Za którym optował Stanowski. Bo i Ty i Stanowski oczekiwali w tej sytuacji, że urzędnik podejmie jednostkową i subiektywną decyzję. A skoro nie podjął, to okazał się "winny".
Takie podejście do rzeczy jest dość powszechna i dlatego wszystkie pomysły na budowę "tekturowego państwa" są tak popularne. Paradoksalnie, pod hasłem by budować państwo silne (choć proponuje się coś zupełnie innego). To tak jak z zakupami uzbrojenia o którym dowódcy poszczególnych rodzajów wojsk dowiadywali się z TV itp. Zrobiono szybko i efektownie, nikt się nie interesował czy nie za drogo i czy zrobiono to sensownie. Sprawne, nie "tekturowe" państwo ma tu określone zasady jak to się robi by było dobrze. Prawica się tym nie przejmowała - miało być efektownie (nie efektywnie).

Co do uznania wyborów prezydenckich... Nie chciałbym się tu wypowiadać jednoznacznie, ale wydaje mi się, że problem tkwił w Hołowni. Hołownia nie zamierzał nic kwestionować, choć mógł odroczyć zaprzysiężenie. Ale zadecydował, że tego nie zrobi. Gdyby w tym momencie przeć do podważenia wyników, mogłoby to rozbić koalicję. A jak zawsze wspominam - w polityce są priorytety. Nie powinno tak się stać, ale się stało. Nie chcę tu na nikogo zwalać winy, ale tak bym to tłumaczył (z tego co wiem). To tylko hipoteza, choć w mej opinii prawdopodobna.

Tu jest jeszcze druga kwestia. Elektorat koalicji był w kwestii uznania lub nie uznania wyborów podzielony. Gdyby Hołowniacy zdecydowali się poprzeć pomysł odłożenia zaprzysiężenia, można by dociekać stanu faktycznego. Jeśli jednak byli temu przeciwni, to przy takim nastawieniu elektoratu sprawa była mocno ryzykowana. I już nawet nie dla rządzących ale dla państwa. Mnie się to też nie podobało, ale pewne rzeczy rozumiem (a przynajmniej staram się rozumieć).

A co do kwestionowania wyników wyborów... PiS w zasadzie zawsze mniej lub bardziej coś kwestionował.
2014 - otwarcie i bardzo wyraźnie kwestionował wyniki wyborów samorządowych (gł. do sejmików).
2019 - w kilku okręgach kwestionował wyniki wyborów do senatu (gdzie obowiązują JOW więc koncentrować się trzeba, jeśli chce się podważyć wyniki, na pojedynczych okręgach),
2011 - otwarcie kwestionowano uczciwość i wynik wyborów parlamentarnych. Powołano (z inicjatywy PiS) Korpus Obrony Wyborów (chyba tak się to nazywało),
2010 - kwestionowano (na podstawie relatywnie dużej liczby głosów nieważnych) wybory do sejmików,
2014 - wybory do PE - też stawiano zarzuty i kwestionowano wyniki ( https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/ ... jskie.html ) itd.

W zasadzie każde wybory, które poszły nie po myśli PiS były kwestionowane. Poza tymi prezydenckimi w 2010, gdzie jednak wynik był trudny do zakwestionowania. No, może jeszcze nie kwestionowano w 2007 roku, choć dużo było wówczas mowy o tym, że wybory nie odbyły się na równych warunkach.
To co piszesz Gregski, świadczy tylko o twojej stronniczości, gdyż trudno było o powyższych, wymienionych przeze mnie protestach, "zapomnieć".

Dodałbym, że PiS w sposób skrajny, naruszał przepisy o kampanii wyborczej. Uwaga ta dotyczy i wyborów parlamentarnych i samorządowych. Został za to ukarany
https://demagog.org.pl/analizy_i_raport ... cyzji-pkw/
ale to i tak uwzględnia tylko część nadużyć, które były KOLOSALNE!!! Na oko było widać, że duża część kandydatów PiS w limitach wyborczych nie miała prawa się zmieścić. Tylko że wbrew pozorom, udowodnić to nie jest tak prostu. PKW nie ma bowiem uprawnień śledczych. To też jest problem (ktoś zakładał uczciwość kandydujących i chyba w głowie takie nadużycia mu się nie mieściły). Akurat o tym mógłbym baaaaaardzo dużo powiedzieć. Człek startuje, ściboli kasę by zmieścić się w limicie, a tu pisowska konkurencja dosłownie zasypuje miasto i powiat reklamami. Które muszą kosztować tyle, że kilka razy przekraczają ich limity.

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 14:03
autor: SmokEustachy
Napoleon znalazłeś już wypowiedź Putina korespondującą czy nagrywasz film jak odszczekujesz?

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 16:31
autor: Maciej3
Wszystko wina Hołowni.
Niech będzie (choć widzę paru innych, co mogłoby do niego dołączyć).
Ale co stoi na przeszkodzie żeby to przeliczenie zrobić teraz? Nawet jeśli powołania nie można cofnąć, bo konstytucja czy co tam nie przewiduje?
Tylko bez gadania, że są ważniejsze sprawy - a co niby jest ważniejsze do wyborów w demokracji w czasie pokoju?
I co znów mamy głosować, a na kogo zostanie przypisany nasz głos - a to zależy kto będzie liczył głosy. Wracamy do tych tradycji?
Żenada. Wyliczać można długo. I to JEST wina pana "nie eskalujmy".

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 17:05
autor: tom
Maciej3 pisze: 2026-08-09, 16:31 Wszystko wina Hołowni.
Niech będzie (choć widzę paru innych, co mogłoby do niego dołączyć).
Ale co stoi na przeszkodzie żeby to przeliczenie zrobić teraz? Nawet jeśli powołania nie można cofnąć, bo konstytucja czy co tam nie przewiduje?
Tylko bez gadania, że są ważniejsze sprawy - a co niby jest ważniejsze do wyborów w demokracji w czasie pokoju?
I co znów mamy głosować, a na kogo zostanie przypisany nasz głos - a to zależy kto będzie liczył głosy. Wracamy do tych tradycji?
Żenada. Wyliczać można długo. I to JEST wina pana "nie eskalujmy".
Problem w tym, kto będzie liczył i jak. Bo już w PRL-u było znane to powiedzenie, że najistotniejsze kto te głosy liczy. Do powtórnego liczenia ludzie też nie będą mieli teraz zaufania.
Szczerze powiedziawszy, to należało wszystkiego pilnować w trakcie. Byłem kiedyś w komisji wyborczej liczącej głosy i wtedy wszyscy starali się jak należy, wszystko razem konsultowali (który głos ważny, który nie) - wynik całościowy też starannie sprawdzaliśmy. Nie sądzę, by wtedy doszło do jakiegoś błędu.
W zasadzie powinien być wymóg, by każdy z komisji i prywatnie zapisał sobie ten wynik końcowy, w celu zgodności (w razie wniosku o sprawdzanie).
Z liczeniem głosów to trochę jest tak jak z sędziowaniem meczy piłkarskich. W meczu jak nawet sędziowie popełnią jakieś błędy w trakcie i wynik końcowy zostaje zatwierdzony - to czy później powtarza się mecze? Tylko się ewentualnie te błędy komentuje.

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 18:06
autor: Maciej3
Wiesz - można to zorganizować tak, żeby nie było wątpliwości. Sam mogę takie rozwiązanie wymyślić.
Np. pod kamerami. Kamera CCTV (czy nawet kilka) + rejestrator jest do ogarnięcia. Ba można to robić w lokalach gdzie to już jest i każda karta do kamery. I potem filmy trzymamy przez ileś czasu - mozńa se pobierać i sprawdzać.
Trochę skomplikowane - ale do zrobienia.
Potrwa? No potrwa. A komu się teraz śpieszy?
Pewnie inne rozwiązania też istnieją.
Trzeba szukać rozwiązań a nie wymówek.
Ludzie nie będą wierzyć drugiemu liczeniu? No może. A teraz JA NIE WIERZE w wyniki. Ba mam dowody, że są NIEPRAWDZIWE bo oficjalnie podane są z końca wyliczeń. Sama prokuratura podała, że było ileś tam głosów nie takich. Nie uwzględniono w wynikach. czyli wyniki oficjalnie SĄ SFAŁSZOWANE. kropka.
Jedyne co pozostaje nierozstrzygnięte to w jakim stopniu.

A to że było pilnować to zgoda.
Swoją drogą to jesteśmy najbardziej demokratycznym państwem na świecie - gdzie opozycja sfałszowała wybory. No jest to jakieś osiągnięcie, ale nie wiem czy jestem z tego dumny
Banda nieudaczników.

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 19:37
autor: Gregski
Jak podliczono oprotestowane okręgi to się okazało, że nieprawidłowości są w obie strony.
Ale przecież Koń wyjaśnił, że Komisje Wyborcze zostały opanowane przez Braci Kamratów i dlatego to wszystko.
A z innej beczki. Oto następny przykład państwa z kartonu.
Niemal tożsamy ze sprawą zamku, tyle, że dotyczy kamienicy w Krakowie. Pięciopiętrowej.
Nie udało się zatrzymać nielegalnej budowy.
Nie udaje się doprowadzić do rozbiórki.
Ale można obiekt oplakatować i wywiesić banery z informacją, że jest nielegalny.
Rzeczywiście surowe konsekwencje!
https://finanse.wp.pl/czuje-sie-bezkarn ... 401403904a

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 20:07
autor: Maciej3
Wiem, że są w obie strony. Co oznacza że tym bardziej trzeba przeliczyć.
Bo co? Mamy dwa gangi. Jeden zabił drugiemu 10 osób a w drugą stronę 12 to mamy 22 ofiary czy 2?
Możesz mnie uznać za szura. Ale ja DOMAGAM SIĘ PRZELICZENIA GŁOSÓW>
I zagłosuje nawet na ziobre jeśli je przeliczy. K.

jak to takie bez znaczenia, to może od razu sobie odpuśćmy tą farsę. Po co głosować. Usiądzie paru gości i uzgodni wyniki. Będzie taniej i szybciej.
A wyniki zatwierdzi "decyzją polityczną", że zacytuje jednego z pełowców.
I równie prawdziwie co tu.

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 20:22
autor: Peperon
Gregski pisze: Niemal tożsamy ze sprawą zamku, tyle, że dotyczy kamienicy w Krakowie. Pięciopiętrowej.
Nie udało się zatrzymać nielegalnej budowy.
Nie udaje się doprowadzić do rozbiórki.
O ile mnie pamięć nie myli, to sprawa tej nadbudowy nad warsztatem samochodowym ciągnie się z 20 lat albo i dłużej.
W tym czasie Twój ulubiony szeryf Zero 2 x (słownie dwa razy) był "ministrem sprawiedliwości" i tego nie załatwił ?
Sprawa była głośna, ale ludzie i tak kupili mieszkania i mieszkają już dobrych parę lat.

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 20:48
autor: Grzechu
Gregski pisze: Przepraszam, że w ogóle pytam ale co jest nie tak z nazwą "Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich" (w skrócie ZSRR)?
Tak się to państwo chyba nazywało w polskiej nomenklaturze?
Wszystko jest OK.

To tylko Smok Eustachy stwierdził, że [cyt.] "ZSRR jest używane przez moskiewskich pachołków, a ZSRS przez polskich patriotów."
Po czym wykazałem, że Smok Eustachy jest sowieckim (czy tam moskiewskim) pachołkiem - to takie klasyczne samozaoranie Smoka spowodowane, jak mniemam, zaślepieniem, oczadzeniem czy fanatyzmem.
I tyle.

Zwrot przez prawą burtę.

: 2026-08-09, 22:22
autor: Napoleon
Wszystko wina Hołowni
Nie. Ale podejmowanie mocnych kroków bez jednomyślności to by było w tej sytuacji szaleństwo. Poza tym zauważ Macieju3, że przysięgę prezydencką organizuje marszałek sejmu zwołując Zgromadzenie Narodowe. Gdyby zakwestionowano wybory prezydenta a marszałek jednak zwołał zgromadzenie... Co więcej, gdyby było quorum... Masz świadomość co by się mogło dziać? Uważasz, że byłoby warto?
choć widzę paru innych, co mogłoby do niego dołączyć
No właśnie. Hołownię wspomniałem, bo on tu był najistotniejszy jako ten, kto organizuje przysięgę.
Ale co stoi na przeszkodzie żeby to przeliczenie zrobić teraz? Nawet jeśli powołania nie można cofnąć, bo konstytucja czy co tam nie przewiduje?
Nie wiem. Przeliczenie będzie zawsze przeliczeniem - wątpliwości zostaną. Jeśli się nic nie zmieni to dlaczego przeliczać? Nie ma formalnych podstaw. A jeśli wyjdzie, że prezydent nie powinien być prezydentem? Bajzel będzie porównywalny z tym o czym pisałem powyżej. I zważ, jak byśmy wyglądali na arenie międzynarodowej - jako państwo w chaosie. Nie wiem czy to by się opłaciło.
O sprawiedliwość można walczyć tak, że kamień na kamieniu nie zostanie - a żyć jakoś trzeba. Nie wiem jak prawica, może jej to nie obchodzi, ale moją opcję obchodzi.
I co znów mamy głosować, a na kogo zostanie przypisany nasz głos - a to zależy kto będzie liczył głosy. Wracamy do tych tradycji?

Znasz moje motto? Wszystkich książek nie przeczytasz, wszystkiej wódki nie wypijesz,wszystkich kobiet mieć nie będziesz - ale starać się trzeba! :wink:
Przegrywa ten, kto się poddaje.
Jak podliczono oprotestowane okręgi to się okazało, że nieprawidłowości są w obie strony.
Ale zdecydowanie nieproporcjonalnie.
Nie udaje się doprowadzić do rozbiórki.
Nie znam sprawy i wolę się nie wypowiadać. Ale po pierwsze, rozbiórka miała być w maju, więc to raptem 2-3 miesiące opóźnienia. Dwa, są też przepisy ochraniające lokatorów.
To nie jest usprawiedliwianie, tylko takie jest życie.