Czy aby na pewno? Wiemy co proponują. I obok "prawicowej mieszanki" proponują nacjonalizm (w dość mocnym wydaniu), są nastawieni antyemigrancko (co można zrozumieć, pytanie tylko kto będzie na nich pracować?),są antyunijni i prorosyjscy. Teoretycznie są prodemokratyczni (trochę "kukizowscy" w propozycjach wprowadzania demokracji bezpośredniej, co jest czystym populizmem, bo i faszyści chętnie do plebiscytów się odwoływali - nie używam tego jako argumentu przypisywania Afd cech faszystowskich tylko jako przykład populizmu), ale np. w przypadku zdobycia władzy w landzie zapowiadają działania z demokracją mające mało wspólnego, np czystki personalne tam gdzie mogliby je zrobić, ignorować niektóre grupy społeczne (lub wręcz działać na ich niekorzyść) itd.Co wiemy o tej Afd?
Otóż nic nie wiemy.
Afd to taka niemiecka wersja konfederacji, bardziej "bosakowskiej" niż "mentzenowskiej" (choć z cechami obu - "bosakowcy" trzymają bardziej z orbanowcami i ludźmi od Le Pen; według mnie pasują bardziej odwrotnie, ale kruszyć kopii nie będę). Do faszyzmu bardziej już zbliżone jest PiS ze swą polityką socjalną i ograniczeniami rynkowymi (choć podobieństwa i w przypadku Afd można znaleźć). W europarlamencie AfD jest w klubie Europa Suwerennych Narodów (skrajnie eurosceptycznym) razem z Konfederacją - Nowa Nadzieja.
Więc wiemy o niej wystarczająco dużo.
Jest mocno nacjonalistyczna, co teraz nie musi z naszego punktu widzenia wiele znaczyć, ale wróży problemy na przyszłość.
Jest antyunijna - co samo przez się jest niebezpieczne. Bo tylko kompletny idiota może nie rozumieć konsekwencji rozpadu UE (ale kompletnych idiotów u nas, w Niemczech a i gdzie indziej też, jest wielu...).
Jest prorosyjska - co z naszego punktu widzenia powinno ją z marszu dyskwalifikować. Chyba, że ktoś wychodzi z założenia, że wschód to kierunek polityczny w którym powinniśmy zdążać. Wtedy logicznie wiązałoby się to z antyunijnością (choć skutki byłyby opłakane).
Tak czy inaczej, wiemy wystarczająco dużo by nie życzyć im zwycięstwa. Ktoś ma jakieś wątpliwości?
Niemcy, przynajmniej od 1990 roku. Ale w Polsce też mamy wyraźny podział na wschód i zachód. Oraz duże i większe miasta oraz prowincję. A dawna NRD to wschodnia część Niemiec gdzie myśli się trochę inaczej. Tak jak i u nas.A NRD to co jest?