Strona 37 z 37

Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia

: 2026-06-05, 10:09
autor: Maciej3
niedługo się to zmieni.
Obecne struktury i funkcje były dostosowane do sytuacji "kotły i turbiny" i każdy kocioł może w razie potrzeby się połączyć z dowolną turbiną.
Tu działało OK.
Potem zacząłem komplikować, ale tylko trochę, bo mi się nie chciało dalej grzebać (wtedy). Doszły pomieszczenia przekładni (jeśli były) i efekt powstał taki, że jeśli turbina 1 jest połączona z przekłądnią 1 a turbina 2 z przekładnią 2, to uszkodzenie turbiny 2 oraz przekładni 1 powodowało ,że i tak jedna śruba działałą, no ob była jedna turbina i jedna przekładnia. Wiecej zalezności nie było.
Przy elektrykach było jeszce mniej. zmiana na szybko dałą taki efekt.
Ale teraz zaczyna mnie to boleć więc się pozmienia. Jeszcze nie mam dokłądnie rozwiązania w głowie, ale założenia tak.
I jak te turboelektryki mają jedno pomieszczenie z rozdzielnia wszystkiego (JEDNO), to zalanie go zlikwiduje napęd (teraz jest olewane).
Chodzi mi tez po głowie połączenie elektryki, hydrauliki itd. Pierścień ,drzewko itd. To pewien programowy koszmar, ale i tak mam już tam dużo koszmarów, więc jeden w te czy tamte nie robi różnicy ;)

Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia

: 2026-06-05, 12:28
autor: Gregski
Maciej3 pisze: I jak te turboelektryki mają jedno pomieszczenie z rozdzielnia wszystkiego (JEDNO), to zalanie go zlikwiduje napęd (teraz jest olewane).
No właśnie gdy przesłałeś mi kiedyś schemat siłowni bodajże USS "Enterprise" to nie mogłem uwierzyć, że pozwolono na taki "słaby punkt" w systemie.

Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia

: 2026-06-06, 10:10
autor: Peperon
Amerykanie mieli takie kwiatki.
Pancerniki typu South Dakota z roku 1919 miały mieć taki układ, jak na przekroju poniżej...
So9uth Dakota BB 49.jpg

Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia

: 2026-06-06, 10:17
autor: Maciej3
No byli w tym dość konsekwentni. Począwszy od Tennessee do ostatniego zaprojektowanego turboelektryka takie coś sobie robili. Wszystkie kable mocy szły do JEDNEGO pomieszczenia i tak były rozdysponowywane do odbiorników.
Co prawda ta rozdzielnia to w środku okrętu głeboko, ale jednak.
No i Saratodze się zalało i się stanęła. Trochę trwało zanim uruchomili.
W sumie częściowo mogę zrozumieć - zrobienie redundancji tego przy technologii z przed 110 lat pewnie proste nie było, ale taki słaby punkt? To po cholerę cały ten fikuśny podział z uznawaniem kotłowni jako części ochrony burt, bo zapas mocy (że nie wspomnę o prowadzeniu obwodu zasilania awaryjnego JEDNEGO przez wszystkie kotłownie na JEDNEJ burcie - zalanie jednej kotłowni, wszystkie kotłownie z jednej burty bez prądu - już nie pomnę czy Lex czy Sara czy obydwa - to z raportu uszkodzeń).

Jakoś miałem przerabiać te siłownie, ale zamiast tego przerobiłem jeszcze kadłub G3 (bo miałem dość stary model, nabrało się wprawy w robieniu i teraz bardziej odpowiadają rzeczywistości). I zrobiłem walkę z tym samym amerykańcem.
Żeby była jasność - jeden pojedynek nie mówi w zasadzie nic. Pociski latają i są śledzone w czasie rzeczywistym. W związku z tym "lucky hits" zdarzają się. Poleganie na nich nie jest dobrym pomysłem a takie sie zdarzają - tak było właśnie w pojedynku z N3. Dystans początkowy 22 km (ciut więcej, ale mniejsza - 22 040 m w bok zeby być dokładnym)
0.png
1.png
Teraz zamiast N3 wstawiłem G3 i taktyka ta sama - Amerykaniec próbuje uciec czy tam utrzymać odległość, G3 skrócić. Przy przewadze prędkości koło 8 węzłów udaje się skracać
Po paru salwach zaczynają się bliskie upadki salw a nawet nakrycia
2.png
3.png
No i wyszedł drobny błąd. Po trafieniu w wieżę i wyeliminowaniu jednej z wieży - system nadal celuje, ale na zewnątrz zwraca że nie celuje dlatego wydaje się, że Post South Dakota zgubiła cel, choć strzela nadal (zniszczona wieża nr 2 - moze nie widać, ale już nie strzela). Teraz oba okręty mają po 9 luf.
4.png
Brytol ma jakieś kłopoty ze wstrzelaniem się. Procedura strzel - popraw - strzel - popraw bez ladderów to nie jest optymalna (kto by się spodziewał ;: )
5.png
Trochę z późno zrzut ekranu zrobiłem. Widać, że strzela toto z 9 luf
6.png
I nawet coś tam trafiło, mimo rozrzutów jak jasna cholera
7.png
A ten drugi mimo dość sporego rozrzutu jak na brytyjskie standardy w końcu jak się wstrzelał to uzyskał porządne nakrycie !
8.png
Jak widać uszkodzenia kompletne, kończące walkę. Obydwa pomieszczenia turbogeneratorów out. Mniejsza o zalanie komory wieży nr 2 i tak była zniszczona.
No ale niestety system sprawdzania dostępności mocy na okręcie "nieco" kuleje. Prądu powinno być brak, ale gdzieś tam mam zaszyte, że jeśli jakiś kociał działa, to prund w jednostce jest, więc elektryczne wieże artylerii głównej działaja i SKO działa i wszystko działa. Skończyłem walkę, no bo co tam dalej kontynuować przy takich niedopracowaniach uszkodzeń. Na razie w głowie się układa jak te struktury w programie pozmieniać, żeby było lepiej. Obawiam się, że nie takie proste, bo muszę mieć "electric power", :hydraulic power" i inne takie - i połączenia ring, drzewko itd. Wiem można polecieć po łatwiźnie Hit Points i już, ale to nie taki program!
9.png

Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia

: 2026-06-06, 11:03
autor: Maciej3
FOW zachowuje się dziwnie.
Choćby dziś - raz śmiga aż miło, raz się zawiesza, raz chodzi jakby serwer był podłączony przez stary modem analogowy przez 0202122 i to przy dużym obciążeniu.
Mniejsza
Nie ukrywam, że bolała mnie ta przegrana N3. Wręcz musiałem rozegrać "rewanż"
Spotkanie takie samo jak poprzednio, taktyka obu stron taka sama - amerykaniec chce trzymać dystans, brytol skrócić. Prędkości obudwu w zasadzie takie same, wiec efekt - dystans w zasadzie constans, tak koło 22 km.
Przeciwnicy
0.png
1.png
I pierwsza wymiana ognia.
3.png
4.png
Bardzo szybko uzyskano nakrycia (obie strony, ale nie udało mi się zrobić zrzutu ekranu dla obu stron)
5.png
6.png
Jedno z pierwszych trafień skasowało amerykańską komorę amunicyjną wieży nr 4, ale bez jej detonacji. Odtąd okręt ma 9 dział.
7.png
8.png
tak wygląda to dziwnie, bo bombelki wypryskow nie znikaja po opadnieciu ponizej powierzchni wody, ale mam to w nosie.
Pojedynej nie jest aż tak jednostronny jakby się wydawało
9.png
10.png
Na tym obrazku powyżej jedno trafienie zniszczyło komorę amunicyjną wieży B, ale znów bez jej detonacji. Odtąd okręt ma 6 dział 457 mm.
12.png

Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia

: 2026-06-06, 11:05
autor: Maciej3
Nie mogłem więcej obrazków do poprzedniej wiadomości dodać
takie sobie spojrzenie przez dalmierz umieszczony w wieży B na N3
13.png
I jakieś dwa kolejne nakrycia. O dziwo (albo i nie) przy takim kącie uderzenia oraz zastosowaniu wzoru Thomson F do penetracji pancerza, płyta 305 mm wytrzymałą uderzenie pocisku 457 mm - minimalne uszkodzenia na okręcie
14.png
15.png
I tak to sobie trwało. Strzelali i strzelali i mi się znudziło czekać.
Przy tych samych prędkościach dystans w zasadzie się nie zmieniał i było to co przewidywali Brytyjczycy. Ilość trafień mała i w zasadzie wszystko sprowadza się do "lucky hits".
Jak nie ma takiego (nie)szczęśliwego trafienia to moga się i godzinę strzelać bez rozstrzygnięcia. Zamknąłem program.
G3 skończył szybciej, bo dzięki przewadze prędkości skrócił dystans i już przy 17 km ilość trafień gwałtownie wzrosła i przyszło rozstrzygnięcie.
Żeby nie było - tu nie ma "magicznego współczynnika prawdopodobieństwa trafienia w zależności od odległości'. Tu jest strzelanie na określoną odległość zgodnie z tablicami balistycznymi, śledzenie pocisków zgodnych z krzywą blistyczną w czasie rzeczywistym i badanie przecięcia z celem. Spadek ilości trafień w zależności od wzrostu odległości robi się sam.

Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia

: 2026-06-07, 11:10
autor: Maciej3
Chyba mi się trochę nudziło. Ze dwa dni robocze przeznaczyłem na przerobienie modelu G3, którego z zewnatrz i tak nie widać (różnicy względem poprzednika znaczy), ale teraz bardziej odpowiada rzeczywistości.
A potem zrobiłem możliwą jego modernizację w połowie lat 40-tych. Nie pytajcie czy miałoby to sens. Przy braku traktatów, o ile potęgi by nie zbankrutowały wcześniej, to po tych 20+ latach służby jednostki by złomowano a nie modernizowano, ale mniejsza o sensowne timeline, w którym znajduje się G3, jego następcy a potem King George V, North Carolina itd. Niech każdy se wymyśli co chce ;)
Taki widok z zewnątrz
I0.png
I1.png
Tak - nadbudówka dziobowa wymieniona. Dla Nelsonów planowali wymianę (z likwidacją opancerzonego stanowiska dowodzenia). Nie widziałem szkicu Nelsonów z nową nadbudówką, ale w sumie pewnie by była montowana analogiczna jak na innych modernizowanych.
Trochę wbrew sobie wsadziłem nadbudówke bazującą na Lionie nie KGV. W końcu w czasie gdy miałaby być robiona ta modernizacja ta wersja nadbudówki byłaby dostępna - a powinna być ulepszona względem KGV (co ja mówię - na szczyt można wejść, ale potem każdy krok dalej prowadzi w dół, więc jak KGV był ideałem, to Lion musiał być gorszy! Aaaaaaaa).
No cóż - wygląd to kwestia gustu, ale jak dla mnie wygląda gorzej, niż pierwotnie. Ale liczy się utylitaryzm a nie wygląd. Sorry.
Teraz wgląd we wnętrze oryginału. Układ grodzi i wynikajacy z tego układ pomieszczeń wewnętrznych
I2.png
I3.png
No i po przebudowie. Dla Hooda planowali zamontowanie siłowni z nowym podziałem jak na nowoczesnych pancernikach (tak, jak na KGV/Lion, takie były plany, dlaczego tego nie ma w żadnej internetowej wizualizacji przebudowy innej niż moja?)
I4.png
I5.png
Widać naprzemienny układ siłowni.
Pomiędzy dziobowym zestawem a rufowym wsadziłem niewielkie pomieszczenie. Tu wsadziłem generatory dieslowskie. Krótkie, ale szerokie pomieszczenie, więc diesle byłyby ustawione poprzecznie.
A teraz wygląd z góry
I6.png
To pomiędzy dziobowymi maszynowniami to harbour machinery room - jak na żorżach. Niewielki kocioł do pracy przy w porcie przy wyłączonych głównych kotłach, turbogeneratory i pompy hydrauliczne do pracy zarówno w porcie jak i do odbierania pary z kotłów głównych.
Oryginalne dziobowe kotłownie przebudowane na magazyny amunicji 114 mm (i lżejszej pelotki). Oczywiście oryginalne komory dla pocisków 120 mm zostały przerobione na 114 mm. Teoretycznie niewielka zmiana (u mnie żadna), ale jakby trzeba było naprawdę robić, to jednak coś tam by pozmieniali. Te 114 połączone z łuskami były nieco dłuższe od tych 120 mm - nie wiem, może by się udało bez zmian? Cholera wie jak tam by zrobili to w praktyce. U mnie to tylko zmiana indeksu, ale mam to z tyłu głowy, że trzeba by zmienić.
Po bokach tych komór - pomieszczenia z pompami hydraulicznymi. Po bokach kotłowni - action machinery rooms z turbogeneratorami i pompami hydraulicznymi.
Pomiędzy rufowymi maszynowniami a grodzią przeciwtorpedową zabrakło na nie miejsca - dlatego diesle są pomiędzy dziobowymi a rugowymi zestawami siłowni.
A zapomniałem - na jednostce udało się wsadzić 20x114, bez usuwania dział 152 mm. Ciasno, ale się dało. I 8 ośmiolufowych pom pomów, tak żeby było wygodnie. W miarę. Przy "panice 1945 roku" można wsadzić dużo więcej, ale rozmieszczenie jak na Howe w 1945 nie jest ani wygodne ani optymalne. Tu nie ma wojny, nie ma więc aż takiego zagrożenia samolotowego. Jak komu się nie podobają pom pomy, to może sobie w wyobraźni zamienić 1:1 ośmiolufowego pom poma na 6 lufowego Boforsa. Taka zmiana była zrobiona na Vanguardzie i była planowana choćby na KGV, ale nie zrealizowania z braku środków.
Usunąłem wyrzutnie torped. Zbiorniki na wodę (w systemie ochrony burt) zostały przekonwertowane na zbiorniki paliwa. Przez to okręt ma jakieś 8700 ton paliwa (oryginał jakieś 4200 ton). To ostatnie to nie wiem czy Brytole by zrobili - wątpię. Im taki zasięg nie był potrzebny, w sumie to jednym ruchem mogę to przerobić na wodę.
Nowa siłownia to 200 000 SHP (oryginał dla przypomnienia 160 000, pierwotny plan 180 000).
Pierwotnie usunąłem zaślepione rury z pomiedzy pancerza burtowego a zewnętrznego poszycia, ale przywróciłem (to te żółte pomieszczenia przy burtach). W sumie masa wzrosła o jakieś 400 do 600 ton. Stać mnie na to.

Z pancerza - dorobiony pokład pancerny na dziobie - przedłuzenie tego co było nad wyrzutniami torped. Stopniowo zwężajacy się od 114 przy kontakcie ze starym 152 do 63 na sanym dziobie.
Pancerz nad siłownia pogrubiony ze 102 do 127 mm.
Przedłużony pancerz burtowy w dół - analogicznie jak planowany dla Nelsonów, żeby chronić przed pociskami nurkującymi.

Wyporność pustego okrętu wzrosła o jakieś 3 tysiące ton. Prawie. Pełna o jakieś 2,4 tysiąca. Może trochę mniej. Nie dziwne - objętość paliwa w pomieszczeniach ochrony burt jest taka sama, ale przecież mazut ma nieco mniejszą gęstość właściwą, dlatego ten spadek masy. Znaczy różnicy między pustym a pełnym, mimo większych zapasów amunicji (więcej pocisków 114 niż pierwotnie 120) oraz większej masy pocisków 406 mm - zastosowałem te co rozważano dla Nelsonów o masie 1022 kg zamiast pierwotnych 929 kg. Likwidacja torped trochę odciąża, ale bez przesady.

A byłbym zapomniał. To duże paskudne pudło pomiędzy kominami, to hangar. Może być duży, ze 6 samolotów tam wlezie.