Strona 7 z 10

: 2008-10-15, 06:59
autor: Zelint
mały... - wydaje mi się, że tym bardziej należy go chronić (może nie sam rynek, tylko jego odbiorców, grupę docelową) przed ewidentnymi szkodnikami (szerzącymi często / nagminnie wybrakowaną wiedzę) i stąd dopuszczenie możliwości "black-listingu" (chociażby na tym forum), nawet jeśli miałoby się to odbywac z pewnymi oporami czy dyskomfortem "moralnym
Ja sobie nie wyobrażam jak to miałoby wyglądać. Wiemy nawet z tego forum, że niektórzy autorzy publikacji nie przepadają za innymi autorami publikacji. To jak jeden taki autor umieści z powodów osobistych animozji na czarnej liście (podpartymi na forum np. kilkoma znalezionymi w tekście literówkami) drugiego to znaczy, że nie należy kupować i czytać publikacji tego drugiego czy też może tego pierwszego?

Np. w książce Władimira Bieszanowa pt. "Czerwony Blitzkrig", skądinąd bardzo wartościowej, znalazły się np. takie kwiatki, że "5 polskich okrętów podwodnych po wybuchu wojny zajęło sektory na Zalewie Wiślanym", a generał Halder jest generałem Galderem, a pułkownik Horak pułkownikiem Chorakiem. Te błędy to ewidentna wina tłumacza, ale czy to znaczy, że książka lub jej autor kwalifikują się do zamieszczenia na czarnej liście z powodu owego nieszczęsnego Zalewu Wiślanego?

: 2008-10-15, 08:12
autor: Tzaw1
Te błędy to ewidentna wina tłumacza, ale czy to znaczy, że książka lub jej autor kwalifikują się do zamieszczenia na czarnej liście z powodu owego nieszczęsnego Zalewu Wiślanego?
Tak... Ale na czarnej liście tłumaczy. Bo to też plaga. (Mamy na DWS taki dział http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=9 ... C5%82umacz* ).

mały... - wydaje mi się, że tym bardziej należy go chronić (może nie sam rynek, tylko jego odbiorców, grupę docelową) przed ewidentnymi szkodnikami (szerzącymi często / nagminnie wybrakowaną wiedzę) i stąd dopuszczenie możliwości "black-listingu" (chociażby na tym forum), nawet jeśli miałoby się to odbywac z pewnymi oporami czy dyskomfortem "moralnym"...
Ale nie należy się ograniczać do "małego rynku shiploverskiego". Z innego punktu widzenia to jest "shiploverski grajdołek", w którym wszyscy się znają i o sobie wszystko wiedzą.
Rynek jest dużo szerszy (weźmy choćby przywoływanego tu wielokrotnie p. Borowiaka). Wobec powszechnej tabloidyzacji do świadomości społecznej docierają raczej tezy przez niego głoszone (ilu czytelników mają jego teksty i książki? A ilu - MSiO?). Skąd zwykły Iksiński ma wiedzieć, że - delikatnie rzecz ujmując - są one formułowane na wyrost?

"Mały rynek shiploverski" ochroni się sam. Rynek "zwykłego" czytelnika - nie.

: 2008-10-15, 08:51
autor: polsteam
miller pisze:Nie bronię piszących głupoty. Apeluję tylko o krytykę dokonań, nie ludzi.
ale przecież nikt nie postuluje, żeby krytykować i czepiać się ludzi na zasadzie: "jasio jest głupi! - dlaczego? - a bo jest..."

tylko najwyżej: "trzeba uważać na tego autora, bo ciągle popełnia grube błędy a i w najnowszej swojej publikacji nie odszedł od tej swojej tradycji, bo napisał X, a powinno być Y, napisał A, a powinno być B"...

są jednak autorzy od lat (albo od licznych publikacji) niereformowalni...
i trzeba ostrzec (np. autorów podręczników), żeby się na ich wiedzy nie opierali...

są więc pewne "nazwiska", które uporczywie tkwią w swoim stylu działalności publicystycznej (o niskiej jakości, z brakiem dbałości o poprawność merytoryczną, co ujawnia się w częstotliwości i "grubości" błędów) i uważam, że nie należy ich "oszczędzać", że jest UPRAWNIONE "wytknięcie" ich "en mass" - po nazwisku...
te nazwiska zasługują na "blacklisting"...

: 2008-10-15, 09:01
autor: Adam
Najgorszej może nie, bo to zawsze jest "podejrzane", ale przyznawanie dorocznej "nagrody FOW" dla najlepszej publikacji nie jest głupim pomysłem. Na pewno będzie to nobilitowało autora, jak i czasopismo w którym pisuje. W sumie mogą być dwie nagrody - za książkę i za artykuł, przy czym nie zawsze trzeba ją przyznać.
Możemy nawet zrobić wstępną "przymiarkę" za rok 2008. Musiałbym pomyśleć, żeby podać jakieś sensowne nominacje, ale myślę, że zestawienie zwycięstw naszych op w czasie II wojny (choć nie jestem teraz pewien, czy był to 2008 rok), czy też cykl Ksenofonta o ORP Orzeł są dobrymi przykładami tego co warte jest nagrody. To są tylko przykłady, podane "na szybko", z pamięci.

: 2008-10-15, 09:22
autor: dessire_62
Adam, kandydatów do nominacji znalazło by się o wiele więcej ,zresztą do końca roku jeszcze daleko . Samo znalezienie się na takiej liście było by dla autora pewnego rodzaju nagrodą -nobilitacją , głosowanie mogło by być nie jawne ,poznalibyśmy ,jako ogó, tylko zwycięzce ,wtedy nikt by nie wpadł w depresje z powodu zajęcia ostatniego miejsca .Warto przekonać do pomysłu MSiO ,OW jak NM {potężny sponsor -ufundował by jakąś konkretną nagrodę ],jak i również DMW.

Z najgorszymi,jednak trzeba być ostrożnym ,żeby nie zrobić komuś zbytniej krzywdy ,chociaż argumenty polsteam i AvM mnie osobiście przekonują .

: 2008-10-15, 10:18
autor: pothkan
dessire_62 pisze:Adam, kandydatów do nominacji znalazło by się o wiele więcej ,zresztą do końca roku jeszcze daleko . Samo znalezienie się na takiej liście było by dla autora pewnego rodzaju nagrodą -nobilitacją , głosowanie mogło by być nie jawne ,poznalibyśmy ,jako ogó, tylko zwycięzce ,wtedy nikt by nie wpadł w depresje z powodu zajęcia ostatniego miejsca .Warto przekonać do pomysłu MSiO ,OW jak NM {potężny sponsor -ufundował by jakąś konkretną nagrodę ],jak i również DMW.
Można zresztą w tym roku zrobić dwa takie wybory - jeden (w grudniu) za 2008, a jeszcze teraz taką "nagrodę zero", gdzie możnaby ogólnie uhonorować wcześniejsze pozycje (do końca 2007, data początkowa do dyskusji - jakoś pomiędzy 1990 a 2000).

Co do kategorii: cztery, tak jak wcześniej proponował AvM (oczywiście zerowa bez debiutu). Głosowanie lepiej tajne, o ile da się technicznie zrealizować (Miko?).

: 2008-10-15, 10:44
autor: Grom
No to nominujemy tego Borowiaka czy nie ?

: 2008-10-15, 10:54
autor: Marmik
dessire_62 pisze:...jak i również DMW.
Jak sądzę DMW może wykazać jako takie zainteresowanie jedynie w przypadku publikacji popularyzujących PMW. Wyłączając obieg stricte naukowy, kandydatów można policzyć na palcach jednej ręki. I to właśnie jest straszne.

Odnośnie rankingów - nawet w gronie tak szacownym jak FOW jest to niczym sąd kapturowy. Podzielam zdanie tych, którzy twierdzą, że w zupełności wystarczy dział "recenzje", gdzie jak dotychczas pojawiło się jedynie kilka prawdziwych recenzji. Jednakże jeżeli powstaną takie rankingi to ich nie zbojkotuję :wink: . Pytanie, ile osób odda głosy? 30? 50? 100? 200? Ilu z nich, by być rzetelnym przeczyta wszystkie nominowane teksty?

Pozdrawiam,
Marmik

: 2008-10-15, 11:12
autor: polsteam
dessire_62 pisze:Adam, kandydatów do nominacji znalazło by się o wiele więcej ,zresztą do końca roku jeszcze daleko . Samo znalezienie się na takiej liście było by dla autora pewnego rodzaju nagrodą -nobilitacją , głosowanie mogło by być nie jawne ,poznalibyśmy ,jako ogó, tylko zwycięzce ,wtedy nikt by nie wpadł w depresje z powodu zajęcia ostatniego miejsca .Warto przekonać do pomysłu MSiO ,OW jak NM {potężny sponsor -ufundował by jakąś konkretną nagrodę ],jak i również DMW.

Z najgorszymi,jednak trzeba być ostrożnym ,żeby nie zrobić komuś zbytniej krzywdy ,chociaż argumenty polsteam i AvM mnie osobiście przekonują .

wszystko jest do przemyślenia... być może w ogóle NIC negatywnego nie przejdzie (a wyloni sie tylko nagroda dla najlepszych publikacji)...

ALE...

mi się wydaje, że raczej nie koniecznie dobrym rozwiązaniem jest wybieranie co roku najgorszych publikacji - przyznawanie "anty-oskarów" shiploverskich czy "mielizny roku" (w razie czego - nazwa "nagrody" - "mielizna roku" - copyright mój.. :) :clever: )
"wrak roku" też może być... ;)

ważniejsze / lepsze z punktu widzenia edukacyjnego (ochrony rynku przed "złym pieniądzem edukacyjno-informacyjnym wypierającym lepszy pieniądz") jest chyba jednak "black-listingowanie" i ze wzgledu na chec obronienia poczatkujacych / nieswiadomych przed szkodliwą (wprowadzajaca czesto w blad) publicystyka..


można by ustalić pewne zasady...

np. ze obserwacje publikacji autora na przestrzeni kilku lat dowodzą (oczywiście możnaby to w uzasadnieniach popierac konkretnymi przykladami, recenzjami poszczegolnych publikacji), ze notorycznie mija sie on z prawdą (historyczną, techniczną, etc.)...
mogłaby istnieć instytucja "zawieszenia" na black liście... tzn. autor od lat kompromitujący się nagle publikuje znacznie lepsza - dobrą książkę czy kilka dobrych artykułów - zostaje na black-liście ale z adnotacją "zawieszony", z wyjaśnieniem, ze takie, a takie (ostatnie) jego publikacje są już dobrej / całkiem przyzwoitej jakości merytorycznej (zawierają mało błędów / o "niebo" mniej niż wcześniejsze)...
autor byłby na black liście "zawieszony" aż do weryfikacji za kolejny (następny) okres w jego działalności... - gdyby po jednej czy kilku publikacjach dobrych KOLEJNE byłyby też dobre - możnabygo zupełnie skreślić ze "stałej" black-listy... natomiast gdyby kolejne publikacje powróciły do dawniejszego, niskiego, poziomu - byłby "odwieszony"...

oczywiście musiałaby istnieć oddzielna lista DZIEŁ wybitnie szkodliwych (wprowadzających w bład, zawierająccyh sporo przekłamań i błedów)

gdyby jakieś dzieła danego autora (starsze) znajdowały się na tej liście, a on sam nie figurowałby na aktualnej black-liście autorów - oznaczałoby to, ze zmienil podejscie i stal sie (w swoich nowszych dzielach) rzetelny, dbajacy o poprawnosc merytoryczna - ze sie czegos nauczyl... (warsztatowo, i ze poszerzyl swoja wiedze, ze jest reformowalny)...


weryfikacja / odswiezenie list nastepowaloby albo "na biezaco" albo w wyniku "rundek" dyskusji na forum co roku (np. w okolicach przelomów lat)...
w wyniku jakiegoś consensus'u osiągniętego w dorocznej dyskusji pewne nowe nazwiska bylyby dodawane do black-listy, inne "zawieszane", a jeszcze inne - usuwane z listy...


skoro byłaby black-lista - można też pomyśleć o "white list"...
- liście autorów, którzy na ogół piszą poprawnie merytorycznie (rzadko się mylą, rzadko wprowadzają w błąd)

być może nawet "white-list" jest rzeczą lepszą niż przyznawanie co roku nagród "pojedynczych" i "jednorazowych"...

a już chociaż dlatego, ze istnieje wiele "pod-kategorii" shiploverstwa i dzialalnosci publicystycznej na tym polu przyznawanie jednego wyroznienia na rok bedzie troche niezreczne... (m.in. autorzy w bardziej popularnych pod-kategoriach - np. marwoju, w historii) będą mieli wieksze szanse niz ci z mniej popularnych ("cywile", "współcześni")...

O polskich shiploverach.

: 2008-10-15, 11:43
autor: Tadeusz Klimczyk
Przestańcie już bo strach będzie pisać, żeby pod jakąś kategorię nie podpaść.

Zaraz komisję weryfikacyjną powołamy.

Chcę tylko zwrócić uwagę, że za ogólny poziom merytoryczny i językowy tekstów tak naprawdę odpowiadają Redakcje. Są takie, które otwarcie powiadają, iż nie obchodzi ich co i jak autor przedstawia bo to jego problem. Nie chodzi przy tym o to, aby poprawiać autora w milimetrach lub stopach ale żeby trzymać jakiś standart. Do tego nie jest potrzebna wiedza szczegółowa ale porządna adjustacja. To słowo zawiera w sobie wszystko o czym tak naprawdę jest tu dyskusja:

Adjustacja
przygotowanie materiału redakcyjnego do druku.
redakcyjna opracowanie merytoryczne i stylistyczne treści.
techniczna oznaczenia, uwagi i wskazówki techniczne dotyczące sposobu składania, łamania i drukowania.

Przez właściwą adjustację nie mają prawa przejść słabe teksty dlatego nie autorów bym piętnował a konkretne Redakcje.

: 2008-10-15, 12:28
autor: Adam
Pomijając fakt, że Redakcje potrafią test poskracać, w ich mniemaniu najodpowiedniejszych miejscach, czasem coś dodać, czasem dodać bardzo dużo i puścić to do druku. Oczywiście bez konsultacji z autorem. Sam nie raz musiałem kupić miesięcznik i przeczytać, żeby dowiedzieć się co napisałem ;) I czasem włos się jeżył... ;)

: 2008-10-15, 15:17
autor: Grzechu
Marmik pisze:Pytanie, ile osób odda głosy? 30? 50? 100? 200? Ilu z nich, by być rzetelnym przeczyta wszystkie nominowane teksty?
Pytanie zasadnicze:
Ilu z nich będzie w stanie rzetelnie oddzielić ziarno od plew?
Bo rozrzut tematyczny byłby na tyle wielki, że na wszystkim niemógłby znać się nikt.

A jeśli większość miałaby głosować na zasadzie 'podoba się - nie podoba się', to cały pomysł jest do kitu, ponieważ wszelkie rankingi sprowadzałby do poziomu pokazu mody.


Generalnie moja skromna opinia:
Jakiś konkurs na najlepszy tekst/publikację/książkę - jak najbardziej, w zabawowej formie.
Na najgorszy - bez sensu, koledzy będący na 'nie' wymienili argumenty, więc nie będę powtarzał.
Kategoryzacje i rozdrobnienia także nie mają większego sensu, bo sprowadzi się to do tego, że nominować i wybierać rzetelnie będzie garstka wybitnych znawców jakiegoś wycinka całości, a reszta zapewne na zasadzie jak na początku postu.

: 2008-10-15, 15:36
autor: Marmik
Grzechu pisze:A jeśli większość miałaby głosować na zasadzie 'podoba się - nie podoba się', to cały pomysł jest do kitu, ponieważ wszelkie rankingi sprowadzałby do poziomu pokazu mody.
:ok:

: 2008-10-15, 16:11
autor: deglock
Dobrze że jest Grześ, bo to zawsze głos rozsądku.

: 2008-10-15, 16:24
autor: Marek S.
Grzesiu a ty nie na meczu!!!!! Myślałem że do mnie wstąpisz.

: 2008-10-15, 16:43
autor: pothkan
Grzechu pisze:A jeśli większość miałaby głosować na zasadzie 'podoba się - nie podoba się', to cały pomysł jest do kitu, ponieważ wszelkie rankingi sprowadzałby do poziomu pokazu mody.
Żeby było jasne: jestem zwolennikiem przyznania tutaj nagrody (lub nagród, w kategoriach), ale nie w formie rankingu. Musiałaby to być ankieta bez widocznego po zagłosowaniu wyniku, lub inne rozwiązanie tajnego głosowania. Tak, jak przyznaje się nagrody "w realu". Znani byliby tylko zwycięzcy.

Aha - kategorie nie przedmiotowe, tylko jak wyżej (post AvM i moje).