Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Dokumenty, książki, artykuły prasowe, internetowe, ikonografia, filmy...

Moderatorzy: Marmik, crolick

Awatar użytkownika
Maciej3
Posty: 4338
Rejestracja: 2008-05-16, 11:36

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Maciej3 »

A co do francuskości projektu, to jakoś nie zwróciłem uwagi, ale coś w tym jest.
Tu nawet nie chodzi o magazyn kosztowności ( kochana córka, zadbała o tatę ;) ), ale nawet sama sylwetka, z długim pustym dziobem, potem dwie wieże, komin z tyłu. No Dukierka czy inny Rysiek jak malowany ;)
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5013
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Peperon »

Maciej3 pisze:No bardzo przepraszam, a "król" to co? Pies?
Z doświadczenia własnego i kolegów z pracy wiem, że dla każdej córuni Taciej to król. :lol:
Byle tylko w zadaniach domowych pomagał, bo jak nie to zwykłym leniem zostaje :diabel:
Jak to u dziewczyn bywa...
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
jogi balboa
Posty: 2170
Rejestracja: 2007-01-18, 16:39

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: jogi balboa »

Pewnie was ucieszy, gdy powiem że dałem młodemu do zabawy model Bismarcka... a ten go zatopił. Zgodnie z niemiecką tradycją, odłożyłem remont na czas nieokreślony :?
Awatar użytkownika
Peperon
Posty: 5013
Rejestracja: 2010-11-05, 14:52
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Peperon »

jogi balboa pisze:Pewnie was ucieszy, gdy powiem że dałem młodemu do zabawy model Bismarcka... a ten go zatopił. Zgodnie z niemiecką tradycją, odłożyłem remont na czas nieokreślony :?
A myślałem, że nic przyjemnego mnie już dziś nie spotka :D :lol: :diabel:
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Awatar użytkownika
Maciej3
Posty: 4338
Rejestracja: 2008-05-16, 11:36

Re: Amerykańskie ciężkie okręty artyleryjskie...

Post autor: Maciej3 »

U mnie model Vanguarda został zbawiony.
Już nie odtworzyłem - za duże straty.

Przy okazji drobne wyjaśnienie. Przy dzieciach zrozumiałem co znaczy "zbawienie"
Jak masz coś co używasz, to się to zużywa i jak się zużyje to pozostaje to wyrzucić.
Dzieci jak się czym bawią, to się to coś "zbawia" i jak już zostaje w pełni "zbawione" to co pozostaje?

Mina jednego księdza, któremu to wytłumaczyłem bezcenna :-D
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
ODPOWIEDZ