Miejsca w sieci które warto odwiedzić (moim subiektywnym zdaniem)

czyli hobby, kultura, sztuka, wścieklizna i w ogóle offtopic...

Moderator: nicpon

Awatar użytkownika
Gregski
Posty: 1833
Rejestracja: 2006-01-27, 21:47
Lokalizacja: Na Kociewiu albo na morzu

Miejsca w sieci które warto odwiedzić (moim subiektywnym zdaniem)

Post autor: Gregski »

Wydaje mi się, że to coś ciekawego.

Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Napoleon
Posty: 5079
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Miejsca w sieci które warto odwiedzić (moim subiektywnym zdaniem)

Post autor: Napoleon »

Powiedziałbym nawet, że nadspodziewanie dobry filmik (biorąc pod uwagę, że nie zrobił go "nasz" MacGreg :wink: ).
Ale kilka uwag:
1) Polyphemus nie był zaprojektowany z myślą o zwalczaniu torpedowców (nie wiem skąd autorowi to wpadło do głowy?). To był klasyczny taranowiec, którego główną bronią miał być taran. Torpedy stanowiły dla niego niejako "broń pomocniczą". No i nie za bardzo wiem jak wyrzutnia torpedowa miałaby zostać umieszczona w taranie? Co zresztą pokazywało zamieszczone zdjęcie - jej lokalizacja była nieco inna (nie była wbudowana w taran - tak to przynajmniej można było zrozumieć).
2) Brytyjski TB 81 nie był jakąś wyjątkową konstrukcją. To był normalny torpedowiec, na którym po prostu istniała możliwość wzmocnienia uzbrojenia artyleryjskiego kosztem torpedowego (można było wymieniać armaty na wyrzutnie torped i odwrotnie). Francuzi też to zastosowali. Okazało się rozwiązaniem niezbyt szczęśliwym (dużo zachodu, mało efektu) i w zasadzie nie było stosowane. Z treści filmu można pomyśleć, że to był jakiś przełom - nie był.
3) Te wczesne "przechwytywacze torpedowców" to po prostu kanonierki torpedowe - można to było nazwać normalnie.

Ale to tyle. Szkoda, że autor nie wspomniał o trudnościach w konstrukcji torpedowców (przynajmniej w początkowym okresie - długi, smukły kadłub, lekka konstrukcja przy konieczności zapewnienia dużej wytrzymałości; problemy z obrastaniem dna kadłuba i zapewnienia dużej szybkości itd.). Torpedowce prawie od samego początku musiały być stalowe, który to warunek nie wszyscy potrafili, przynajmniej na początku, spełnić. Itd.
Autor poświęcił też trochę miejsca napędowi - i słusznie. Ale głównie maszynom. A początkowo większy problem stanowiły kotły. Na torpedowcach stosowano kotły lokomotywowe (lokomobilowe), które były w warunkach morskich dość awaryjne, szybko się zanieczyszczały itd. Sprawę poprawiło wprowadzenie kotłów wodnorurkowych, o czym można by wspomnieć. Wyjaśniałoby to wiele kwestii (np. z fiaskiem nadziei pokładanych w kanonierkach torpedowych).
No i mógłby autor coś wspomnieć o ewolucji samych torped, konkretnie zaś o wprowadzeniu na początku II połowy pierwszej dekady XX wieku napędu "gorącego", który znakomicie zwiększył możliwości torped (zasięg i prędkość). Co automatycznie zwiększyło też rolę jednostek, dla których torpedy były głównym, lub jednym z głównych, uzbrojeniem (niszczyciele i okręty podwodne).
Można coś było powiedzieć o bojowym użyciu torped (i torpedowców oraz niszczycieli, zresztą, także kanonierek torpedowych).

Ale rozumiem, że film ma swoje prawa i nie wszystko się da zmieścić. Ale filmik, jak wspomniałem, i tak nadspodziewanie dobry.
Awatar użytkownika
Gregski
Posty: 1833
Rejestracja: 2006-01-27, 21:47
Lokalizacja: Na Kociewiu albo na morzu

Miejsca w sieci które warto odwiedzić (moim subiektywnym zdaniem)

Post autor: Gregski »

Tu inna bajka.

"Didaskalia" zawsze warto wysłuchać. Ten odcinek teoretycznie o Ameryce ale nie tylko.
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Napoleon
Posty: 5079
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Miejsca w sieci które warto odwiedzić (moim subiektywnym zdaniem)

Post autor: Napoleon »

Nie wysłuchałem całości, ale we wstępie gość podał założenia swego toku rozumowania. Popełniając zasadniczy błąd w moim mniemaniu. Przyjął założenie, że USA działa zawsze pragmatycznie, do bólu. Nieprawda. Wyjaśnił też, że USA promowało demokrację w Europie nie chcą, by ta dostała się w strefę wpływów ZSRR/Rosji. To trochę prawda a trochę nie. Bo promować demokracji w większości przypadków nie było trzeba - Europa jest kolebką demokracji i w wielu krajach ta demokracja miała się dobrze - zawsze. A tam, gdzie jej los taki pewny nie był, to raczej jej brak pod wpływy Rosji by nikogo nie wprowadzał, bo autorytaryzmy występujące na jej miejscu (poza komunizmem przez ZSRR wprowadzonym na siłę) były wobec Rosji przeważnie niechętne lub wrogie.
Może i prawda, że Amerykanie rok 2022 odebrali tak jak gość tłumaczy, ale jeśli wyciągnęli takie wnioski o jakich mówi, to na pewno nie postępują racjonalnie/pragmatycznie - więc facet przeczyłby sam sobie. Bowiem to w XXI wieku ruchy prawicowe, dryfujące w kierunku autorytarnego modelu państwa, dryfują też w stronę Rosji. Jeśli więc Amerykanie nie chcieliby podporządkowania Europy Rosji, powinni promować demokrację. Co skutecznie by przed tym zabezpieczało - a robią wręcz odwrotnie. A że Rosji się już nie boją lub boją się mniej... To nie ma tu znaczenia o tyle, że o tym już powinni wiedzieć od początku lat 90. ubiegłego wieku.

W tych tezach widać coś, co ja bym nazwał "syndromem nowych szat króla". Tak jak w tej bajce. Nawet największy idiota, jeśli osiągnie odpowiednio wysokie i ważne stanowisko, będzie brany bardzo poważnie. Jego najgłupsze wypowiedzi czy czyny będą analizowane i wszyscy będą doszukiwać się w nich na siłę jakiejś racjonalności, pragmatyczności. A to błąd. Bo w tych wypowiedziach/czynach, będzie tylko i wyłącznie czysta głupota. Zero racjonalności, zero pragmatyczności - NIC. Tylko głupota i bezmyślność. Rzecz jasna, takiemu idiocie od czasu do czasu coś się może udać, może nawet zrobić coś pozytywnego itd. To kwestia rachunku prawdopodobieństwa. Ale to tylko tyle. I tak jest w przypadku obecnych USA pod rządami Trumpa. Doszukiwać się tu jakiejś racjonalności, pragmatyzmu, jest błędem. Gdzieś tam coś dzwoni, ale to wszystko. Nie ma sensu szczegółowo analizować posunięć Trumpa doszukując się tam jakichś głębszych treści, bo tam żadnych treści nie ma. A to, że te posunięcia są jakie są to kwestia przypadku. I aktualnego humoru prezydenta.
Ja rozumiem, że takie wywiady itp. to biznes, że ktoś na nich może zarabiać itd. Ale one nie mają w tej sytuacji większego sensu. Bo analizują coś, czego przeanalizować się za bardzo nie da. A przynajmniej w taki sposób. Bo tu nie politologa trzeba, tylko psychologa lub psychiatry, jeśli już.

A jeśli już w działaniach takich ludzi jak Trump można doszukiwać się jakichś dziań planowych/mających jakiś cel, to będą to wyłącznie działania obliczone na osiągnięcie osobistych korzyści przez takie osoby. Interes państwa nie będzie z nimi miał kompletnie nic wspólnego. W grę będą wchodzić inne kategorie korzyści niż te omawiane w zalinkowanym materiale. Więc punkt wyjścia do rozważań tego faceta jest z założenia błędny. A w takim razie wnioski też nie mogą być trafione.
Awatar użytkownika
Gregski
Posty: 1833
Rejestracja: 2006-01-27, 21:47
Lokalizacja: Na Kociewiu albo na morzu

Miejsca w sieci które warto odwiedzić (moim subiektywnym zdaniem)

Post autor: Gregski »

Stare ale nadal śmieszne.
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
ODPOWIEDZ