Najpierw dla wyjasnienia. W programie mam dwie zmienne (znaczy więcej, ale w tym kontekście). Masa i wyporność. Masa zmienia się powoli (wypala się paliwo, wystrzeliwane są pociski, może się wlewać woda jeśli są uszkodzenia itd.). Wyporność zmienia się dość dynamicznie, jeśli akurat nie jesteśmy w punkcie równowagi. W zasadzie powinma być to „siła wyporu”, ale mniejsza o nomenklaturę.
Podałem, że wyporność okrętu spadła do tych parę tysięcy ton (dla G3 to nawet kilkanaście), ale oczywiście chodziło o masę, a okręt po prostu stabilizuje się na powierzchni aktualnie do obecnej masy.
Dla jasności będę teraz operować masą
Dla przypomnienia – stopa kwadratowa stali o grubości cala waży nieco ponad 40 funtów.
Dno to płyta o grubości pół cala. Drugie dno drugie tyle. Powierzchnia tych den spada dość istotnie. I pokładów (wszystkich poza najwyższym) również. Przekrój poprzeczny Lion a rejonie wieży A wygląd amniej więcej tak – i teraz go jakoś tam odwzorowuje (ze sporym uproszczeniem, mój model ma liczne ograniczenia), a poprzednio już sporo wcześniej burty były pionowe. Zobacz sam pokład pancerny ile to będzie stóp kwadratowych. A przy dziobie pokład pancerny był tuż pod linią wody – tu powierzchnia spada ze 2 albo i 3 razy, a przecież był on grubszy niż cal. W zasadzie to mógłbym nawet scachowas tą wartość i wydrukować, ale nie wiem czy mi się chce (licze objętość pływy i potem trzymam bo mi potrzebna do momentu bezwładności, powierzchnia mnie nie obchodzi, a zwykle podzielenie objętości przez grubość nie zadziała, bo w skrajnym przypadku płyta może mieć inną grubść w każdym wierzchołku, więc przy liczeniu objętości po drodze liczę poszczególne powierzchnie małych kawałków i można by je scałkować, ale nie wiem czy mi się chce.
Dalej grodzie poprzeczne. Liczą się z automatu w danym miejscu przekroju poprzecznego. Nagle ich powierzchnia gwałtownie spada. Masa również.
Zmieniły się też nieco wysokości niektórych pokładów – znaczy odległości między pokładami, w efekcie wysokość boczna kadłuba trochę spadła – samo to też dało oszczędności (wysokość wolnej burty niespecjalnie się zmieniła, bo zanurzenie również).
Jak się to posumuje to tyle mniej więcej wychodzi.
A pojemność zbiorników paliwa spadła o kilkaset ton – i teraz jest bardziej zbliżona do historycznej.
A co do prac – tradycyjnie otwartych jest kilka frontów.
Jeden, który najdłużej leży odłożony to zderzenia okretów. Znaczy zderzenia (wykrywanie ich) działa, ale jednostki nadal się przenikają. Całą logika odbiania, przycierania, swrotów, uszkodzeń przy zderzeniu wisi i czeka na lepsze czasy.
Drugi frpnt – w sumie najszybszy do zakończenia, bo w zasaddzie mam wszystkie „klocki” trzeba tylko pozbierać i złożyć do kupy – to strzelnia torpedami.
Torpedy mam – mogę je sobie puścić „z powietrza” w dowolnym miejscu i potem sobie pływają i trafiaja (i nawet utrzymują zanurzenie jak jest falowanie więc przy dużych falach idę góra/dól i potrafią nawet wyskoczyć z wody)
są na okręcie w określonym miejscu – dokładnie w wyrzytni.
Sa dalmierze dla systemu torpeodwego – dedykowane dla nich. Już są.
Trzeba doorbić system kierowania ogniem – w zasadzie to uproszczony artyleryjski i bardzo wolnym pociskiem ale bez wstrzeliwania się w cel. W zasadzie jest wszsytko, trzeba tylko wydłumać kawałi i połączyć to w całość.
Ale nienawidze torped, więc mnie odrzuca, więc to sobie wisi do czasu aż będę miał nastrój.
Kolejny front to rozwinięcie systemu kierowania ogniem – na razie chodzi na „ratach” ( jak to fajnie brzmi, ale jak sensownie przetłumaczyć range rate i bearing rate – szybkość zmiany odległości i kierunku? Słabe). Zmiana kursu celu czy własnego okrętu rozwala rozwiązanie SKO i trzeba liczyć od początku. Trzeba dorobić ten drugi – syntetyczny. Moge to obejść banalnie – bo przecież w programie mam dokładny kurs i prędkość celu, można więc to wydobyć, ale nie ma takiej łatwizny.
Kolejna sprawa procedura strzelania. To niezależne od SKO. Teraz jest salwa→upadek→korekta→salwa→upadek→korekta jak przed I wojną czy też amerykanie do końca wszechświata, ale cywilizowani robili to trochę lepiej. Tego nie ma. Czeka.
Synchronizacja ognia przy strzelaniu kilku okretów do jednego celu. Też nic nie zrobione. Czeka.
Broń przeciwlotnicza może strzelać, ale nie ma trubów przeciwlotniczych i tak pozostanie, bo nie przewiduje robienia latadeł.
Jeszcze kilka innych małych frontów i bierzące poprawianie błędów, czy tam niedoróbek, które wychodzą na bieżąco. Ale zbliżam się do momentu kiedy będę wreszccie musiał zrobić międzymordzie użytkownika (jak w czasach moich studenckich jakiś geniusz przetłumaczył user intefrace – były tam jeszcze mlaski i dwumlaski myszą i parę innych, mniejsza). Teraz już momentami mam
a – jedno polecenie
A – drugie polecenie
shift A – trzecie polecenie (to nie jest A – A z kapslokiem i A z shiftem to są rózne sygnały)
ctrl A – jeszce coś innego
alt A jeszcze coś innego
ctrl+alt+a – jeszcze coś innego.
Już mi nie tylko klawiatury brakuje, ale i sam zapominam co i jak….
A międzymordzia nigdy nie robiłem (znaczy robiłem używająć glui, ale to na clangu nie chce się skompilować, a nowych biblitoek nie chce mi się uczyć, ale będe musiał). Bronię się rękami i nogami, ale powoli nie mam wyjścia.
A jak jeszcze dojdzie sprawdzanie co się mlasnęło myszką – w sensie nie guzik tylko część okrętu – przydałoby się – to dopiero będzie masakra. Tego w ogóle nie robiłem i to cała wielka pucha pełna robali.
Dla kogoś kto w tym siedzi to pewnie banał, ale ja nie siedze i NIENAWIDZE tego, ale już w sumie przekroczyłem granicę gdzie to kest przydatne, potrzebne a nawet niezbędne, tylko bronię się przed tym.
Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia
- Maciej3
- Posty: 5007
- Rejestracja: 2008-05-16, 11:36
Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
- Kpt.G
- Posty: 956
- Rejestracja: 2013-10-11, 14:22
Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia
Jak widać front szeroki od bieguna przez Atlantyk do drugiego bieguna..
Powodzenia

Powodzenia
"Jesteś UPIERDLIWY!" Nie.. ja jestem Ciekawy i drążę niektóre interesujące mnie tematy.. a że zadaję dużo pytań? "Kto pyta nie błądzi" głosi powiedzenie. 
Jakże daleko z Domu do Morza!
Jakże daleko z Domu do Morza!
- Maciej3
- Posty: 5007
- Rejestracja: 2008-05-16, 11:36
Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia
A oczywiście zapomniałem wspomnieć o systemie dystrybucji mocy – nie dawno prezentowanym.
W zasadzie dystrybucji wszystkiego, bo zrobiłem to uniwersalnie.
Sam system jest i działa, ale nie jest do niczego podłączony.
Trzba go podpiąć pod kotły, turbiny, genartory, wieże itd.
A system jest uniwersalny. Jak będę miał faze to moge go użyc do dystrybuwaonia powiedzmy danych z dalmierzy do przeliczników artyleryjskich. Dalmierz to fizyczny obiekt (widać było), centrala artyleryjska może być fizycznym obiektem.
Ten system dystrybucji to też obiekty – połączenia tak jak pokazane, mogę traktować jako wirtualne ścieżki, ale mogę potraktować jako „fizyczne kable” możliwe do zerwania. Połączenie ma swój status uszkodzenia – może zsotac przerwane.
Także cóż będzie mogło być tak, że dalmierze działają, przeiczniki działają, ale kable zerwało i sorry. Sygnał nie przechodzi.
Ba mogę go użyć do systemu pomp (zarówno mazutu jak i wody do kontrbalastowania), a nawet ewakuacji załogi. Na razie załoga jest lekceważona – jest płena automatyzacja, czy załoga jest czy nie (każde pomieszczenie może zawierać ludzi, ale na razie to ignoruję) to wszystko dziala, ale z czasem nie musi.
Można przy pomocy tego zrobić drogi ewakuacyjne o odpowiedniej przepustowości. Zamknęła się wam droga wyjścia i nie ma alternatywnej – sorry panowie. Płoniemy. Albo toniemy. Albo najpierw to potem tamto w kolejności zależącej od okoliczności.
Pożary to kolejna sprawa do zrobienia.
Dużo tych frontów jest. Biorę się zawsze za ten, co akurat „żre” a czasem się to kończy przerobieniem jakiegoś modelu – np. poprawą kształtu stanowiska BD dział 114 mm. Kwestia czysto wizualna, na którę nikt poza mną nie zwróci uwagi. I na tą poprawę marnuję dwa dni robocze
W zasadzie dystrybucji wszystkiego, bo zrobiłem to uniwersalnie.
Sam system jest i działa, ale nie jest do niczego podłączony.
Trzba go podpiąć pod kotły, turbiny, genartory, wieże itd.
A system jest uniwersalny. Jak będę miał faze to moge go użyc do dystrybuwaonia powiedzmy danych z dalmierzy do przeliczników artyleryjskich. Dalmierz to fizyczny obiekt (widać było), centrala artyleryjska może być fizycznym obiektem.
Ten system dystrybucji to też obiekty – połączenia tak jak pokazane, mogę traktować jako wirtualne ścieżki, ale mogę potraktować jako „fizyczne kable” możliwe do zerwania. Połączenie ma swój status uszkodzenia – może zsotac przerwane.
Także cóż będzie mogło być tak, że dalmierze działają, przeiczniki działają, ale kable zerwało i sorry. Sygnał nie przechodzi.
Ba mogę go użyć do systemu pomp (zarówno mazutu jak i wody do kontrbalastowania), a nawet ewakuacji załogi. Na razie załoga jest lekceważona – jest płena automatyzacja, czy załoga jest czy nie (każde pomieszczenie może zawierać ludzi, ale na razie to ignoruję) to wszystko dziala, ale z czasem nie musi.
Można przy pomocy tego zrobić drogi ewakuacyjne o odpowiedniej przepustowości. Zamknęła się wam droga wyjścia i nie ma alternatywnej – sorry panowie. Płoniemy. Albo toniemy. Albo najpierw to potem tamto w kolejności zależącej od okoliczności.
Pożary to kolejna sprawa do zrobienia.
Dużo tych frontów jest. Biorę się zawsze za ten, co akurat „żre” a czasem się to kończy przerobieniem jakiegoś modelu – np. poprawą kształtu stanowiska BD dział 114 mm. Kwestia czysto wizualna, na którę nikt poza mną nie zwróci uwagi. I na tą poprawę marnuję dwa dni robocze
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
- Grzechu
- Posty: 1690
- Rejestracja: 2004-06-29, 16:05
- Lokalizacja: Kwidzyn (Powiśle)
Moje symulacje - sprawozdanie, fantazje, zamówienia
Jeszcze wyjdzie, że się czepiam 
Ale...
Szacowania na szybko i zgrubnie:
6 tys. ton stali w arkuszach po calu grubości pokryje ~29,5 tys. metrów kwadratowych, zakładając, że metr sześcienny stali waży 8 ton.
Powierzchnia PROSTOKĄTA o wymiarach Liona (240m*32m) to 7680 metrów kwadratowych. Razy 17 płaszczyzn (2 x dno + 6 pokładów + "5 pokładów pancernych głównych" + "4 pokłady pancerne dolne") to ~130 tys. metrów kwadratowych (= ponad 26,4 tys. ton).
Realnie było oczywiście mniej - patrząc na rzut pokładu górnego szacowałbym jego powierzchnię na 6000 metrów kwadratowych. Razy 17 to 102 tys. metrów kwadratowych (= ponad 20,7 tys. ton).
Wszystko to przy wszystkich pokładach grubości cala ("pancerne" to po prostu powielone odpowiednią ilość razy "zwykłe") i prostopadłych do pokładu burtach na całym jego obrysie
Czyli Twoja zmiana kształtu kadłuba musiałaby spowodować "stratę" łącznie co najmniej od ponad 22% do niemal 29% powierzchni poziomych, przy i tak "zakłamanych" (przez tę prostopadłość) początkowych wielkościach...
Warto zauważyć, że zmieni się też masa wręg, ale raczej... na plus(!), bo ich długość ulegnie zwiększeniu. Za to zmniejszoną masę będą miały pokładniki (poprzeczne) i prawdopodobnie wzdłużniki, zarówno burtowe jak i pokładowe.
Powiedzmy, że to się równoważy.
No i nie liczę grodzi poprzecznych. Ale intuicyjnie wątpię, aby miały one znaczący wpływ na "traconą" powierzchnię. Sporo z nich zostanie bez zmian, a pozostałe nie zmienią powierzchni aż tak drastycznie.
Tym bardziej, że "pokłady pancerne" (główny 1+5 = 6 cali i dolny 1+4 = 5 cali) liczę jako pokrywające całość powierzchni (a na pewno tak nie było), na dodatek część pokładów to w zasadzie platformy.
Bazowałem na książkach Parksa i Ravena/Robertsa - przy czym u nich CAŁY kadłub Liona (bez pancerza, siłowni, uzbrojenia) to masa rzędu 13 do 15 tysięcy ton.
Wydaje mi się, że początkowy model miałeś źle skonstruowany, a zmiany go po prostu - zamierzenie lub nie - urealniły.
I dobrze
Ale...
Szacowania na szybko i zgrubnie:
6 tys. ton stali w arkuszach po calu grubości pokryje ~29,5 tys. metrów kwadratowych, zakładając, że metr sześcienny stali waży 8 ton.
Powierzchnia PROSTOKĄTA o wymiarach Liona (240m*32m) to 7680 metrów kwadratowych. Razy 17 płaszczyzn (2 x dno + 6 pokładów + "5 pokładów pancernych głównych" + "4 pokłady pancerne dolne") to ~130 tys. metrów kwadratowych (= ponad 26,4 tys. ton).
Realnie było oczywiście mniej - patrząc na rzut pokładu górnego szacowałbym jego powierzchnię na 6000 metrów kwadratowych. Razy 17 to 102 tys. metrów kwadratowych (= ponad 20,7 tys. ton).
Wszystko to przy wszystkich pokładach grubości cala ("pancerne" to po prostu powielone odpowiednią ilość razy "zwykłe") i prostopadłych do pokładu burtach na całym jego obrysie
Czyli Twoja zmiana kształtu kadłuba musiałaby spowodować "stratę" łącznie co najmniej od ponad 22% do niemal 29% powierzchni poziomych, przy i tak "zakłamanych" (przez tę prostopadłość) początkowych wielkościach...
Warto zauważyć, że zmieni się też masa wręg, ale raczej... na plus(!), bo ich długość ulegnie zwiększeniu. Za to zmniejszoną masę będą miały pokładniki (poprzeczne) i prawdopodobnie wzdłużniki, zarówno burtowe jak i pokładowe.
Powiedzmy, że to się równoważy.
No i nie liczę grodzi poprzecznych. Ale intuicyjnie wątpię, aby miały one znaczący wpływ na "traconą" powierzchnię. Sporo z nich zostanie bez zmian, a pozostałe nie zmienią powierzchni aż tak drastycznie.
Tym bardziej, że "pokłady pancerne" (główny 1+5 = 6 cali i dolny 1+4 = 5 cali) liczę jako pokrywające całość powierzchni (a na pewno tak nie było), na dodatek część pokładów to w zasadzie platformy.
Bazowałem na książkach Parksa i Ravena/Robertsa - przy czym u nich CAŁY kadłub Liona (bez pancerza, siłowni, uzbrojenia) to masa rzędu 13 do 15 tysięcy ton.
Wydaje mi się, że początkowy model miałeś źle skonstruowany, a zmiany go po prostu - zamierzenie lub nie - urealniły.
I dobrze
Republika marzeń...