eeee, w 1939 żadne nie wyciągały ponad 40 w. (od 32-39w.)
Poza tym, nasze byłyby większe z silniejszym uzbrojeniem artyleryjskim. Po cholerę miałyby przed nimi uciekać
Sory Karol, ale patrząc na te torpedowce to chyba lepiej by było jednak jakieś kutry torpedowe, ew. nasze SGB miały niezły potencjał... Przecież niemały Wicher miał okazję dwa razy do ataku torpedowego, a co dopiro małe kutry torpedowe... Ja bym odesłał wszystkie większe jednostki (przy wzmocnieniu baterii helskiej) na zachód, a nasze maluchy by niezły dym mogły robić razem z op (na dalszych patrolach, nie w zatoce...)
to też jakiś pomysł wiceadmirał Świrski myślał oraz planował zupełnie jak kolega, gratuluję, bo osobiście uważam go za admirała równie wybitnego, jak Arendta Dickmana zwycięzcę Szwedów pod Oliwą i Michał Sierpinka, dowódcę najwyższego lotu w swoich czasach...
nie mniej jednak ze względów praktycznych pozostane przy dyonie torpedowców, bo nie chcę zakończyć książki na kampanii wrześniowej
pewnie tak grey to grey i na pewno nie zielony, ani szczurzy, ale wiesz przeca, zawsze mówiłem, że angielski to mój ulubiony język, bo rozumiem z niego to co chcę i mi pasuje
no jeżeli masz koncepcję ich uzycia, a o ta nietrudno, to te okręciki jak najbardziej byłyby na miejscu, tylko czy Angole oddaliby technologię, nie byliśmy z nimi zbyt zaprzyjaźnieni w dziedzinie Navy, nawet wręcz panowała wyraźna wrogość.
sebian pisze:eeee, w 1939 żadne nie wyciągały ponad 40 w. (od 32-39w.)
Poza tym, nasze byłyby większe z silniejszym uzbrojeniem artyleryjskim. Po cholerę miałyby przed nimi uciekać
tajwańskie, hmm nie znam, znam za to syjamskie, typ Trat, a to juz ładny 30 węzłowy okręt, który mógł trafić na stan PMW, nie mam planów, ani nawet fotki, ale opisy są zachęcające...