Flotylla rosyjska na Wiśle - XIX w.
-
Krzysztof Gerlach
- Posty: 4492
- Rejestracja: 2006-05-30, 08:52
- Lokalizacja: Gdańsk
Mala , lecz wazna uwaga :
Flotylla rosyjska na Wisle w XIX wieku jest tematem trudnym.
Nawet mistrz Czernikow nie podaje historii flotylli üpo
powstaniu styczniowym przechodzac od razu do I WS.
Nie ma ani dat , ani celu istnienia, tlyko spis i to nie wszystkich
jednostek. A flotylla ta byla budowana systematycznie odlat 80-tych XIX wieku.
Troche mozna znalesc w FOW, ale nie wszytskoo
Flotylla nie podlegala Marynarce Wojennej, lecz podobnie jak inne
flotylle forteczne Armii . Moze w rozkazach , czy tez dokumentach wojsk
ladopwych mozna cos znalesc ? Do tej pory nie wiadomo kto oprocz
Schichaua budowal promy dla tej flotylli kuter SAPER , itd.
Wiekszosc losow tez nie jest znana.
AvM
Flotylla rosyjska na Wisle w XIX wieku jest tematem trudnym.
Nawet mistrz Czernikow nie podaje historii flotylli üpo
powstaniu styczniowym przechodzac od razu do I WS.
Nie ma ani dat , ani celu istnienia, tlyko spis i to nie wszystkich
jednostek. A flotylla ta byla budowana systematycznie odlat 80-tych XIX wieku.
Troche mozna znalesc w FOW, ale nie wszytskoo
Flotylla nie podlegala Marynarce Wojennej, lecz podobnie jak inne
flotylle forteczne Armii . Moze w rozkazach , czy tez dokumentach wojsk
ladopwych mozna cos znalesc ? Do tej pory nie wiadomo kto oprocz
Schichaua budowal promy dla tej flotylli kuter SAPER , itd.
Wiekszosc losow tez nie jest znana.
AvM
Też zauważyłem, że o losach flotylli po 1864 r. więcej pisze Gordiejew, niż Cziernikow. Na szczęście w kwestię "drugiej" flotylli (tej utworzonej w latach 1880-tych) już się nie zagłębiam...
Z tego co dotąd wyczytałem, flotylla z okresu Powstania Styczniowego podlegała lokalnemu dowództwo wojskowemu (namiestnik Konstanty, a następnie Fiodor von Berg) oraz Morskomu wiedomstwu. Obsadę stanowili marynarze z tzw. Gwardiejskogo fłotskogo ekipaża.
Z tego co dotąd wyczytałem, flotylla z okresu Powstania Styczniowego podlegała lokalnemu dowództwo wojskowemu (namiestnik Konstanty, a następnie Fiodor von Berg) oraz Morskomu wiedomstwu. Obsadę stanowili marynarze z tzw. Gwardiejskogo fłotskogo ekipaża.
Male pytanko.pothkan pisze:Udostępniam (tutaj) do ściągnięcia wersję pisaną referatu. Oczywiście, będę bardzo wdzięczny za wszelkie uwagi i krytykę (nawet jeśli chodzi tylko o zauważoną literówkę).
Skad ma Pan dane ktore jesdnostki byly w 1888 roku ?
(No.1 , No2. BUG, NAREW, No.1-No.4 ????)
AvM
-
Karel W.F.M. Doorman
- Posty: 13
- Rejestracja: 2007-05-09, 08:10
- Lokalizacja: lichte kruiser HrMs De Ruyter
- Kontakt:
Bardzo ciekawy temat - gratulacje dla Autora referatu (jeszcze nie czytałem, a już się cieszę i gratulacje składam).
Swoją drogą ciekawi mnie, czy Rosjanie mogli przeciwdziałać przerzutom zaopatrzenia i oddziałów zza kordonu, dokonywanych przez Wisłę.
Miejscem, w którym dokonywano przerzutów, były np. okolice Połańca.
Swoją drogą ciekawi mnie, czy Rosjanie mogli przeciwdziałać przerzutom zaopatrzenia i oddziałów zza kordonu, dokonywanych przez Wisłę.
Miejscem, w którym dokonywano przerzutów, były np. okolice Połańca.
Nie ma co gratulować przed lekturą. Ale dziękujęKarel W.F.M. Doorman pisze:Bardzo ciekawy temat - gratulacje dla Autora referatu (jeszcze nie czytałem, a już się cieszę i gratulacje składam).
Swoją drogą ciekawi mnie, czy Rosjanie mogli przeciwdziałać przerzutom zaopatrzenia i oddziałów zza kordonu, dokonywanych przez Wisłę.
Miejscem, w którym dokonywano przerzutów, były np. okolice Połańca.
Flotylla owszem, przeciwdziałała przerzutom, ale przy granicy z Prusami. W górze Wisły nie działała.
-
Karel W.F.M. Doorman
- Posty: 13
- Rejestracja: 2007-05-09, 08:10
- Lokalizacja: lichte kruiser HrMs De Ruyter
- Kontakt:
-
Karel W.F.M. Doorman
- Posty: 13
- Rejestracja: 2007-05-09, 08:10
- Lokalizacja: lichte kruiser HrMs De Ruyter
- Kontakt:
Przeczytałem po raz pierwszy referat. Bardzo mi się podoba, choć kilka drobiazgów był sprostował.
Na pewno sprawdziłbym dystanse przebywane przez marynarzy kompanii Ekipażu na lądzie w wyprawach przeciwpowstańczych. Nie ma absolutnie żadnych szans, by oddział pieszy w 13 dni przeszedł ponad 800 km.
Moim zdaniem nawet przebycie w kilkanaście dni 427 km jest niemożliwe, nawet dla piechurów, a co dopiero dla marynarzy.
Na pewno sprawdziłbym dystanse przebywane przez marynarzy kompanii Ekipażu na lądzie w wyprawach przeciwpowstańczych. Nie ma absolutnie żadnych szans, by oddział pieszy w 13 dni przeszedł ponad 800 km.
Moim zdaniem nawet przebycie w kilkanaście dni 427 km jest niemożliwe, nawet dla piechurów, a co dopiero dla marynarzy.
Nigdzie nie jest napisane, że oddziały poruszały się przez cały czas pieszo. Prawdopodobnie część trasy przebyto na wozach, być może nawet koleją?
Zresztą moim zdaniem pokonanie 430 km w 12 dni jest wykonalne - dziennie do przebycia jest 35 km, przy czym na najpewniej część ekwipunku leżała na wozach. Daje to prędkość 3-6 km/h, zależnie od przyjętego czasu dziennego marszu.
Choć w sumie ciekawe - jakie były normy, tzn. ile dziennie maszerowano, i z jaką prędkością? Przyznam, że misteria piechoty są mi raczej słabo znane...
Zresztą moim zdaniem pokonanie 430 km w 12 dni jest wykonalne - dziennie do przebycia jest 35 km, przy czym na najpewniej część ekwipunku leżała na wozach. Daje to prędkość 3-6 km/h, zależnie od przyjętego czasu dziennego marszu.
Choć w sumie ciekawe - jakie były normy, tzn. ile dziennie maszerowano, i z jaką prędkością? Przyznam, że misteria piechoty są mi raczej słabo znane...
-
Karel W.F.M. Doorman
- Posty: 13
- Rejestracja: 2007-05-09, 08:10
- Lokalizacja: lichte kruiser HrMs De Ruyter
- Kontakt:
Fakt, zapomniałem o wozach. Rosjanie w czasie Powstania sadzali piechurów (więc czemu nie matrosów) na wozy. Oczywiście to wychodzi ok 30 km dziennie, ale codziennie, więc powodowałoby raczej spore zużycie wojsk. Jeśli chodzi o normy marszowe, to nie mam danych z tego okresu, ale np. niemiecki regulamin przedwrześniowy ustanawiał piechocie normę dobową na dwadzieścia kilka kilometrów.
Za to w Powstaniu Dionizy Czachowski ganiał swoich strzelców i ci robili więcej chyba jak 35 km dziennie, narzekając jednak na to, że "Stary" (taką Pułkownik miał ksywę) bardzo ich goni.
Więc co do 427 km jestem w stanie się zgodzić. Na ten drugi dystans patrzę podejrzliwie. Chyba że faktycznie użyto kolei, ale tych wtedy w Królestwie w nadmiarze nie było (na pewno kolej Warszawsko-Petersburska i Warszawsko-Wiedeńska, kolei bydgoskiej pewnie jeszcze nie było).
Za to w Powstaniu Dionizy Czachowski ganiał swoich strzelców i ci robili więcej chyba jak 35 km dziennie, narzekając jednak na to, że "Stary" (taką Pułkownik miał ksywę) bardzo ich goni.
Więc co do 427 km jestem w stanie się zgodzić. Na ten drugi dystans patrzę podejrzliwie. Chyba że faktycznie użyto kolei, ale tych wtedy w Królestwie w nadmiarze nie było (na pewno kolej Warszawsko-Petersburska i Warszawsko-Wiedeńska, kolei bydgoskiej pewnie jeszcze nie było).
Mam niedobrą wiadomość dla wielbicieli dokładnych liczb.pothkan pisze:Nigdzie nie jest napisane, że oddziały poruszały się przez cały czas pieszo. Prawdopodobnie część trasy przebyto na wozach, być może nawet koleją?
Zresztą moim zdaniem pokonanie 430 km w 12 dni jest wykonalne - dziennie do przebycia jest 35 km, przy czym na najpewniej część ekwipunku leżała na wozach. Daje to prędkość 3-6 km/h, zależnie od przyjętego czasu dziennego marszu.
Choć w sumie ciekawe - jakie były normy, tzn. ile dziennie maszerowano, i z jaką prędkością? Przyznam, że misteria piechoty są mi raczej słabo znane...
Norm nie było - były regulaminy, które nie określały jednak długości dziennego marszu, a jedynie warunki - dziś byśmy powiedzieli - BHP.
Tempo nie zmieniało się od czasów starożytnych do II WŚ.
Długość marszu zależy to od wielkości maszerującej jednostki (im mniejsza, tym większe tempo) i odległości do pokonania.
W wojnie 1920 roku jednodniowy marsz 8. DP miał długość 54 km, po czym trzeba było odpocząć. Natomiast 29. pp w ciągu 5 dni przeszedł 150-160 kilometrów i był jeszcze zdolny "z marszu" podjąć walkę.
427 km w 12 dni są teoretycznie możliwe, ale raczej dla bersaglierów, niż marynarzy nieszkolonych w marszach.
Transportowanie piechoty wozami było - na krótsze odległości - nieopłacalne. Kolumna wozów jest wolniejsza niż kolumna piechoty. Ma to jednak sens w dłuższych marszach, gdy dzień "na wozach" może być dniem odpoczynku.
Więc: albo korzystali z kolei, albo raporty nie do końca były zgodne z prawdą.
Jakby to byli Niemcy - stawiałbym na pierwsze. Jako że to Rosjanie - postawię na drugie.
(I znów wyjdę na rusofoba
X
Myślisz, że było zagrożenie, które im umknęło; problem, którego nie poruszyli; aspekt, którego nie rozpatrywali; pomysł, na który nie wpadli; rozwiązanie, którego nie znaleźli?!?

