Henry Roberts - Polak w CS Navy?
: 2026-01-08, 12:21
Odniosę się do dwóch kwestii: stopnia Henry’ego Robertsa w CS Navy i prawdopodobieństwa jego „kulturowej polskości”.
Captain to wysoki stopień w CS Navy, odpowiednik naszego komandora. Stopień ten w czasie wojny miało tylko dziewięciu oficerów, w tym trzech pochodzących z Norfolk w Wirginii. Nie ma wśród nich Henry’ego Robertsa – i nic w tym dziwnego, komandorami byli co do zasady oficerowie przedwojennej US Navy, którzy przeszli na stronę konfederatów.
Skąd więc stopień Captain na nagrobku? Gdy wieczorem 4 kwietnia 1865 r. topniejąca wskutek dezercji z 500 do 400 ludzi Naval Brigade dowodzona przez kadm. Raphaela Semmesa dotarła do Danville w Wirginii, Jefferson Davis mianował go generałem brygady. Naval Brigade kapitulowała oficjalnie w Greensboro w Karolinie Północnej, 26 kwietnia 1865 r. Służyło w niej już wtedy tylko 239 ludzi, podzielonych na dwa bardzo słabe pułki. 1 maja, gdy podpisywano parole, Semmes nalegał, by mógł sam podytkować treść swojego i otrzymał zgodę – polecił więc wypełnić stosowną rubrykę w następujący sposób: „R. Semmes, kontradmirał i generał brygady, C. S. Navy i C. S. Army, dowódca brygady”. Uczynił to, ponieważ był świadomy ciążących na nim (jako byłym dowodcy krążowników Sumter i Alabama) zarzutów piractwa. Stopień w armii miał go przed tym uchronić – i rzeczywiście mu się przydał, ale to już inna historia.
Wspominam o tym szerzej dlatego, że również nasz Henry Roberts otrzymał taki właśnie, „armijny” stopień kapitana. Parole z Greensboro są w zbiorach National Archives, ale badacze tworzący projekt North Carolina Civil War Sailors zamieścili szereg przydatnych dla nas informacji na swoim blogu. Cytuję stosowny fragment (swoją drogą zawierający inną informację o miejscu urodzenia) ale wszystkie elementy biogramu zgadzając się z tym, co wiemy o „naszym” Robertsie z innych źródeł: „przydzielony jako kapitan, dowodzący kompanią G/2 pułku, Naval Brigade Semmesa, w kwietniu 1865 r”. Częściowe potwierdzenie tej informacji widzimy we wniosku o przyjęcie do Pickett-Buchanan Camp, załączonym przez Łukasza: „(…) przeniesiony do armii gen. Josepha E. Johnstona ze stopniem kapitana pod komendą Raphaela Semmesa”.
Moim zdaniem wyjaśnia to zagadkę zbyt wysokiego stopnia podanego na nagrobku, gdyż inne źródła słusznie podają, że najwyższy stopień jaki otrzymał w CS Navy, to porucznik – 1st lieutenant. Kapitan w armii lądowej to znacznie niższy stopień niż captain/komandor w marynarce wojennej. Informacja na nagrobku Robertsa jest więc najdelikatniej rzecz ujmując nieco myląca.
1. J. Thomas Scharf, History of the Confederate States Navy, Albany 1894, s. 819 (lista oficerów CS Navy)
2. John W. H. Porter, A record of events in Norfolk County, Virginia, from April 19th, 1861, to May 10th, 1862, with a history of the soldiers and sailors of Norfolk County, Norfolk City and Portsmouth, who served in the Confederate States army or navy, Portsmouth 1892, s. 317 (lista oficerów CS Navy z Norfolk)
3. Mark L. Bradley, This Astounding Close. The Road to Bennett Place, Chapel Hill & London 2000, s. 234-237, 297 (losy i liczebność Naval Brigade, kwestia parolu Semmesa)
4. Stephen Fox, Wolf of the Deep. Raphael Semmes and the notorious Confederate Raider C. S. S. Alabama, New York 2007, s. 238 (kwestia parolu Semmesa)
5. http://rblong.net/sailor/ro.html - „Henry Roberts”
Dodano po 3 minutach 17 sekundach:
Kwestia druga, czyli podane miejsce urodzenia a tożsamość.
Bez informacji o wyznaniu rodziców, ewentualnym chrzcie i – również ewentualnym – „prawdziwym” nazwisku, jak również znajomości języka polskiego czy jakiegkolwiek odniesienia omawianego oficera do swojej tożsamości narodowej, nie sposób ustalić, czy uważał się za Polaka. Wiemy tylko tyle, że kilkakrotnie podał jako miejsce urodzenia „Kraków w Polsce”. Miejsce urodzenia – i nic więcej. Rzecz w tym, że w omawianym czasie i miejscu podanie w cenzusie, nekrologu czy na nagrobku miejsca urodzenia nie musiało zdradzać jakichkolwiek konotacji z tożsamością narodową czy kulturową. Kilka przykładów.
Zwycięzca spod Gettysburga, gen. George G. Meade, ma na nagrobku informację o miejscu urodzenia – Kadyks w Hiszpanii, 31 grudnia 1815 roku. Jego ojciec pochodził z Filadelfii, w Hiszpanii przebywał zawodowo od czasu wojen napoleońskich, bliski bankructwa wyjechał wraz z rodziną do Stanów Zjednoczonych w 1817 r. Gen. Meade nie znał języka hiszpańskiego i żadną miarą za Hiszpana się nie uważał – niemniej on lub jego rodzina uznała za stosowne umieszczenie tej informacji na miejscu wiecznego spoczynku.
Bliższy nam przykład - Edmund Louis Gray Zalinsky. Urodzony 13 grudnia 1849 roku w Kórniku niedaleko Poznania, w rodzinie żydowskiej, która wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych w 1853 r. Zaciągnął się w młodym wieku do armii Unii, po wojnie przeszedł do regularnej US Army, był m. in. konstruktorem „działa dynamitowego” – trzy takie działa kalibru 15 cali (381 mm) stanowiły główne uzbrojenie „krążownika dynamitowego” USS Vesuvius, który wziął udział w wojnie amerykańsko-hiszpańskiej. Nie znał języka polskiego i nie krył się ze swoimi żydowskimi korzeniami (działał m. in. w żydowskim towarzystwie historycznym). Mimo to gdy zmarł w 1909 r. w prasie ukazał się nekrolog z informacją „native of Poland”. Zarówno w tej notce, jak i w innych pojawia się określenie „Prussian Poland”, a raz nawet – "Russian Poland"(najprawdopodobniej wskutek literówki).
Dobrym przykładem problematycznej tożsamości jest Albin Francisco (Franciszek) Schoepf. Dr Piotr Derengowski skłaniał się ku zdaniu, że był Polakiem czy też za takiego mógł się uważać (ojciec był urzędnikiem austriackim, matka – Polką), ale jak sam przyznaje, są w tej kwestii bardzo rozbieżne informacje. Bywał przez różnych badaczy uznawany także za Niemca, a nawet Węgra. Najprawdopodobniej walczył w powstaniu węgierskim i po jego upadku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Brak jednak np. pewnych informacji o jego służbie w armii węgierskiej czy wzmianki o liście oficerów gen. Józefa Wysockiego. Na nagrobku rodzina umieściła informację o miejscu urodzenia – „Born in Kraków, Poland”. Podobnie jak w przypadku Zalinskiego pokazuje to, że trudno liczyć na terminologiczne niuanse (dla Amerykanów) jak Wolne Miasto Kraków czy Wielkie Księstwo Poznańskie.
Dla jasności: uważam za prawdopodobne, że Henry Roberts mógł być Polakiem, który zmienił nazwisko, być może nawet wyznanie, ale za Polaka po przybyciu do USA nadal się uważał. Póki co jednak nie mamy na to dowodów. Równie dobrze mógł być obcokrajowcem, który urodził się na ziemiach polskich, a i tak uznał za stosowne podkreślanie tego faktu.
Nie widzę powodu do pośpiechu w szafowaniu wnioskami, trzeba najpierw dotrzeć do kolejnych źródeł i krytycznie interpretować te, które już mamy.
1. „Dynamite Gun Inventor Dead”, Evening Star (Washington D. C.), 11 marca 1909 r., s. 8, kol. 3.
2. Cyrus Adler, Publications of the American Jewish Society, nr 19 (1910), s. 196-197
3. Piotr Derengowski, Polacy w wojnie secesyjnej 1861-1865, Oświęcim 2015, s. 415-416
Captain to wysoki stopień w CS Navy, odpowiednik naszego komandora. Stopień ten w czasie wojny miało tylko dziewięciu oficerów, w tym trzech pochodzących z Norfolk w Wirginii. Nie ma wśród nich Henry’ego Robertsa – i nic w tym dziwnego, komandorami byli co do zasady oficerowie przedwojennej US Navy, którzy przeszli na stronę konfederatów.
Skąd więc stopień Captain na nagrobku? Gdy wieczorem 4 kwietnia 1865 r. topniejąca wskutek dezercji z 500 do 400 ludzi Naval Brigade dowodzona przez kadm. Raphaela Semmesa dotarła do Danville w Wirginii, Jefferson Davis mianował go generałem brygady. Naval Brigade kapitulowała oficjalnie w Greensboro w Karolinie Północnej, 26 kwietnia 1865 r. Służyło w niej już wtedy tylko 239 ludzi, podzielonych na dwa bardzo słabe pułki. 1 maja, gdy podpisywano parole, Semmes nalegał, by mógł sam podytkować treść swojego i otrzymał zgodę – polecił więc wypełnić stosowną rubrykę w następujący sposób: „R. Semmes, kontradmirał i generał brygady, C. S. Navy i C. S. Army, dowódca brygady”. Uczynił to, ponieważ był świadomy ciążących na nim (jako byłym dowodcy krążowników Sumter i Alabama) zarzutów piractwa. Stopień w armii miał go przed tym uchronić – i rzeczywiście mu się przydał, ale to już inna historia.
Wspominam o tym szerzej dlatego, że również nasz Henry Roberts otrzymał taki właśnie, „armijny” stopień kapitana. Parole z Greensboro są w zbiorach National Archives, ale badacze tworzący projekt North Carolina Civil War Sailors zamieścili szereg przydatnych dla nas informacji na swoim blogu. Cytuję stosowny fragment (swoją drogą zawierający inną informację o miejscu urodzenia) ale wszystkie elementy biogramu zgadzając się z tym, co wiemy o „naszym” Robertsie z innych źródeł: „przydzielony jako kapitan, dowodzący kompanią G/2 pułku, Naval Brigade Semmesa, w kwietniu 1865 r”. Częściowe potwierdzenie tej informacji widzimy we wniosku o przyjęcie do Pickett-Buchanan Camp, załączonym przez Łukasza: „(…) przeniesiony do armii gen. Josepha E. Johnstona ze stopniem kapitana pod komendą Raphaela Semmesa”.
Moim zdaniem wyjaśnia to zagadkę zbyt wysokiego stopnia podanego na nagrobku, gdyż inne źródła słusznie podają, że najwyższy stopień jaki otrzymał w CS Navy, to porucznik – 1st lieutenant. Kapitan w armii lądowej to znacznie niższy stopień niż captain/komandor w marynarce wojennej. Informacja na nagrobku Robertsa jest więc najdelikatniej rzecz ujmując nieco myląca.
1. J. Thomas Scharf, History of the Confederate States Navy, Albany 1894, s. 819 (lista oficerów CS Navy)
2. John W. H. Porter, A record of events in Norfolk County, Virginia, from April 19th, 1861, to May 10th, 1862, with a history of the soldiers and sailors of Norfolk County, Norfolk City and Portsmouth, who served in the Confederate States army or navy, Portsmouth 1892, s. 317 (lista oficerów CS Navy z Norfolk)
3. Mark L. Bradley, This Astounding Close. The Road to Bennett Place, Chapel Hill & London 2000, s. 234-237, 297 (losy i liczebność Naval Brigade, kwestia parolu Semmesa)
4. Stephen Fox, Wolf of the Deep. Raphael Semmes and the notorious Confederate Raider C. S. S. Alabama, New York 2007, s. 238 (kwestia parolu Semmesa)
5. http://rblong.net/sailor/ro.html - „Henry Roberts”
Dodano po 3 minutach 17 sekundach:
Kwestia druga, czyli podane miejsce urodzenia a tożsamość.
Bez informacji o wyznaniu rodziców, ewentualnym chrzcie i – również ewentualnym – „prawdziwym” nazwisku, jak również znajomości języka polskiego czy jakiegkolwiek odniesienia omawianego oficera do swojej tożsamości narodowej, nie sposób ustalić, czy uważał się za Polaka. Wiemy tylko tyle, że kilkakrotnie podał jako miejsce urodzenia „Kraków w Polsce”. Miejsce urodzenia – i nic więcej. Rzecz w tym, że w omawianym czasie i miejscu podanie w cenzusie, nekrologu czy na nagrobku miejsca urodzenia nie musiało zdradzać jakichkolwiek konotacji z tożsamością narodową czy kulturową. Kilka przykładów.
Zwycięzca spod Gettysburga, gen. George G. Meade, ma na nagrobku informację o miejscu urodzenia – Kadyks w Hiszpanii, 31 grudnia 1815 roku. Jego ojciec pochodził z Filadelfii, w Hiszpanii przebywał zawodowo od czasu wojen napoleońskich, bliski bankructwa wyjechał wraz z rodziną do Stanów Zjednoczonych w 1817 r. Gen. Meade nie znał języka hiszpańskiego i żadną miarą za Hiszpana się nie uważał – niemniej on lub jego rodzina uznała za stosowne umieszczenie tej informacji na miejscu wiecznego spoczynku.
Bliższy nam przykład - Edmund Louis Gray Zalinsky. Urodzony 13 grudnia 1849 roku w Kórniku niedaleko Poznania, w rodzinie żydowskiej, która wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych w 1853 r. Zaciągnął się w młodym wieku do armii Unii, po wojnie przeszedł do regularnej US Army, był m. in. konstruktorem „działa dynamitowego” – trzy takie działa kalibru 15 cali (381 mm) stanowiły główne uzbrojenie „krążownika dynamitowego” USS Vesuvius, który wziął udział w wojnie amerykańsko-hiszpańskiej. Nie znał języka polskiego i nie krył się ze swoimi żydowskimi korzeniami (działał m. in. w żydowskim towarzystwie historycznym). Mimo to gdy zmarł w 1909 r. w prasie ukazał się nekrolog z informacją „native of Poland”. Zarówno w tej notce, jak i w innych pojawia się określenie „Prussian Poland”, a raz nawet – "Russian Poland"(najprawdopodobniej wskutek literówki).
Dobrym przykładem problematycznej tożsamości jest Albin Francisco (Franciszek) Schoepf. Dr Piotr Derengowski skłaniał się ku zdaniu, że był Polakiem czy też za takiego mógł się uważać (ojciec był urzędnikiem austriackim, matka – Polką), ale jak sam przyznaje, są w tej kwestii bardzo rozbieżne informacje. Bywał przez różnych badaczy uznawany także za Niemca, a nawet Węgra. Najprawdopodobniej walczył w powstaniu węgierskim i po jego upadku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Brak jednak np. pewnych informacji o jego służbie w armii węgierskiej czy wzmianki o liście oficerów gen. Józefa Wysockiego. Na nagrobku rodzina umieściła informację o miejscu urodzenia – „Born in Kraków, Poland”. Podobnie jak w przypadku Zalinskiego pokazuje to, że trudno liczyć na terminologiczne niuanse (dla Amerykanów) jak Wolne Miasto Kraków czy Wielkie Księstwo Poznańskie.
Dla jasności: uważam za prawdopodobne, że Henry Roberts mógł być Polakiem, który zmienił nazwisko, być może nawet wyznanie, ale za Polaka po przybyciu do USA nadal się uważał. Póki co jednak nie mamy na to dowodów. Równie dobrze mógł być obcokrajowcem, który urodził się na ziemiach polskich, a i tak uznał za stosowne podkreślanie tego faktu.
Nie widzę powodu do pośpiechu w szafowaniu wnioskami, trzeba najpierw dotrzeć do kolejnych źródeł i krytycznie interpretować te, które już mamy.
1. „Dynamite Gun Inventor Dead”, Evening Star (Washington D. C.), 11 marca 1909 r., s. 8, kol. 3.
2. Cyrus Adler, Publications of the American Jewish Society, nr 19 (1910), s. 196-197
3. Piotr Derengowski, Polacy w wojnie secesyjnej 1861-1865, Oświęcim 2015, s. 415-416