Wiele można o nim powiedzieć - wiele bardzo złych rzeczy. Ale na pewno kretynem nie jest.
Pozwolę się nie zgodzić.
Jakby był to by nie doszedł do tego miejsca gdzie jest.
Fakt, że doszedł tam gdzie doszedł nic nie znaczy. Kiedyś był taki film (i książka) "Wystarczy być" - o niedorozwiniętym ogrodniku, który zaszedł (bezwiednie) daleko w polityce. My mamy swego Dyzmę. Trump na pewno ma spryt i coś w rodzaju wyczucia swego potencjalnego elektoratu. Ale to nie ma nic wspólnego z rozsądkiem czy inteligencją. To co robi jest obiektywnie złe dla świata i dla USA. A on tego nie rozumie. Nie rozumie na czym polega polityka i nie rozumie konsekwencji swych decyzji. A jeśli tak, to jest kretynem. I to infantylnym.
Co do majątku, to częściowo go odziedziczył, częściowo zarobił w bardzo "różny" sposób... Znów - w kontekście polityki nie musi to nic znaczyć. Bardzo często wydaje się nam, że ktoś kto osiąga sukcesy w biznesie będzie dobry w polityce - nic bardziej błędnego.
Może być infantylny (pewnie jest), może być bardzo zły, wredny, bez sumienia, myślący krótkoterminowo, dyplomata z niego jak z czegoś tam trąba, ale na pewno kretynem nie jest.

Właśnie podałeś kryteria kretynizmu w polityce, po czym stwierdziłeś, że ktoś taki kretynem nie może być
...ale na razie krótkoterminowo uzyskał w zasadzie wszystko
Czy aby na pewno?
1. Wywołał wojnę celną w której obrywają wszyscy, USA też.
2. Rozbił de facto NATO. Owszem, zmusił dzięki temu państwa Europy do większego wysiłku obronnego, ale mam wątpliwości czy to się opłacało. Do większego wysiłku obronnego można było zmusić na wiele innych sposobów. Natomiast otwarcie poinformował o tym cały świat.
3. Zdetronizował USA z pozycji światowego supermocarstwa przyznając, że nie jest w stanie zachować swej dotychczasowej pozycji (to oczywiście można było podejrzewać, ale tylko podejrzewać - Trump to ogłosił).
4. Zburzył międzynarodowy porządek, kruchy, wątpliwy, ale jednak funkcjonujący. Zachęcając tym inne mocarstwa do naśladownictwa, co niczego dobrego nie przyniesie. Zamiast ładu mamy bowiem chaos - a konsekwencje chaosu są prawie zawsze takie same.
5. Z gospodarką sobie nie radzi. W czym nie dziwota (patrz np. punkt 1).
Gdzie te sukcesy? Co najwyżej na polu taktycznym. Rzecz w tym, że polityka to dyscyplina długodystansowa. Nie jest ważne jak pokonasz jakiś odcinek. Ważne jest na którym miejscu przybiegniesz do mety.
Funkcjonuję w powiecie a powiaty to u nas trochę taki synonim zaściankowości. Ale powiem ci, że my w powiecie prowadzimy znacznie bardziej profesjonalną politykę niż Trump
Prawda. Ale akurat ci co zyskują są dość potężni, zyskują potężnie i są tym bardzo zainteresowani. Niestety.
Na chaosie tracą wszyscy. Ci potężni też. Jak sądzę, Trump myśli właśnie tak, ale to tylko świadczy, że nie rozumie polityki. Prawdopodobnie korzysta tu z własnych doświadczeń. Prawdopodobnie jemu parę razy udało się wykorzystać chaos (który wcześniej być może sam stworzył) w biznesie. I na tym zarobił. Ale w polityce chodzi o coś innego. W polityce korzystać powinni wszyscy a nie jakieś biznesowe podmioty - korzystać powinni ludzie. Dążyć należy do zapewnienia bezpieczeństwa, ładu stabilności i rozwoju - dla wszystkich a nie wybranych podmiotów. Tym bardziej, że jeśli tego ładu i stabilności dla wszystkich nie będzie, to i ci "wielcy" nic nie zyskają a też stracą - bo oni zyskują dzięki tym "maluczkim". Trump tego nie rozumie - i dlatego moim zdaniem jest idiotą (lub kretynem, jak kto woli).