Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Marmik, to co piszesz to poplątanie z pomieszaniem.
No na pewno Ci się wszystko już tak poplątało, że nie ogarniasz... choć nie ogarniałeś od początku, więc to nic nowego.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Albowiem mieszasz ze sobą dwa "składniki" niemieszalne: naukę i wiarę.
O, widzisz... już dowodzisz, że Ci się poplątało. Ja wiary nie mieszam. Ja podaję naukowy fakt.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27I na siłę próbujesz udowadniać drugą za pomocą pierwszej - a tak się nie da.
Jak zwykłe będę wdzięczny za cytaty. No ale ponownie uciekniesz po angielsku bo jak tu bronić zwyczajnie kłamliwej hipotezy.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Ty tego nie rozumiesz i stąd problem.
Problemem jest co najwyżej, że nie rozumiesz co czytasz i co piszesz, a skutek powyżej.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Co więcej, nie mieści Ci się w głowie, że ktoś może myśleć inaczej niż Ty.
Bezpodstawna spekulacja. Mi się to mieści jak najbardziej. Tobie - nie po raz pierwszy - pomyliło się mieszczenie w głowie z akceptacją. Dopisz sobie to prywatnego słownika terminów niezrozumiałych.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Nie znosisz różnicy zdań
Bardzo lubię różnicę zdań. Jeśli czegoś nie znoszę to prędzej kłamstw i krętactwa.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27 wydaje Ci się, że musisz swój sposób myślenia narzucić innym i tylko wtedy będzie tak jak należy.
Jak już kilka razy pisałem... to nie narzucanie, a danie szansy. Nie każdy skorzysta, a ludzie z deficytami uznają to za narzucanie.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Popełniasz w tej sytuacji logiczny błąd i starasz się go narzucić innym.
Fajny wniosek tylko do błędnych lub kłamliwych argumentów, wiec nie mający poparcia w faktach. Jesteś w tej kwestii wyjątkowo wytrwały.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Kwestia filozoficzna. Bez znaczenia dla biologicznych faktów.
No właśnie

Skoro tak piszesz, to chyba nie rozumiesz istoty sprawy. Bo my tu nie o "biologiczne fakty" się spieramy tylko o tą "filozofię".
Ty może spierasz się o filozofię. Ja podaję fakty. Aby filozofować na temat czegoś co jest faktem trzeba ten fakt znać. Jak już wielokrotnie dowodziłeś, o większości nie masz pojęcia, a to co się z trudem przebija wypierasz.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Ale dla Ciebie, gdy przychodzi co do czego, to jedno i drugie oznaczają w praktyce to samo.
Może w Twoim pokrętnym toku rozumowania tak jest.
Prawda jest jednak inna i pisałem to już wielokrotnie, nawet podawałem pewną chronologię ustalania, ale Ty wielokrotnie ignorowałeś, więc i tym razem nie spodziewam, się innego podejścia.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Człowiek nie jest życiem. Życie to proces. No ale w filozoficznym pierniczeniu wszystkie chwyty dozwolone.
Chyba w tym wszystkim zaczynasz się gubić, bo człowiek to w końcu istota. Też jest życiem, tak samo jak roślina czy bakteria. To co nas różni to to, od kiedy możemy o człowieku jako takim mówić. Bo jednak od tej rośliny czy bakterii, a nawet zwierzęcia, się różnimy.
Gdy sam już nie wiesz co piszesz to zarzucasz to innym, że się gubią. Stara metoda.
Człowiekiem nie jest życiem. Człowiek jest organizmem żywym, czyli istotą charakteryzująca się trwaniem procesów życiowych, zaliczaną do pewnego konkretnego gatunku, może nawet wiesz jakiego. Życie to proces, a w zasadzie stan biologiczny organizmu obejmujący procesy metaboliczne, reagowanie na bodźce, wzrost i rozmnażanie.
Reszta bez związku z moim wpisem, ale znając Twoje grafomańskie maniery to już dało się przywyknąć.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Twoim problemem Marmik jest to, że każda rzecz, która jest niezgodna z twoim punktem widzenia jest sprzeczna z rozumem. Stawiasz się w pozycji nieomylnego demiurga z którym można się jedynie zgadzać i mu przyklaskiwać. Nie dostrzegasz tego?

Spróbuj kiedyś autodiagnozy swoich problemów. Każda rzecz niezgodna z naukowym faktem jest sprzeczna z rozumem. Nie dostrzegasz, że tymi swoimi żenującymi wpisami próbujesz metodą strusia chowającego głowę w piasek zakłamać jakieś 170 lat badań Schwanna, Schleidena, Virchowa, Schrödingera, Watsona, Cricka? Oczywiście z tymi badaniami możesz się nie zgadzać, ale przydałby się choć jeden, podkreślam, choć jeden malutki, tyciutki merytoryczny naukowy argument.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Tu jest przykład tego o czym pisałem na początku - mylisz fakty/naukę z wiarą.
Możesz pokazać mi palcem gdzie mylę. Śmiało, nie wstydź się. Jak zwykle, najlepiej z cytatami.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27I wbrew temu co piszesz, starasz się zmusić innych do przyjęcia twojego punktu widzenia.
Po raz kolejny mylisz przymus z szansą. Po tylu miesiącach pewnie już nawet tych terminów nie rozróżniasz.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Jesteś bowiem za zakazem - a więc za zmuszeniem do jej niedokonywania. To, że nie próbujesz osobiście siłą zmuszać kogokolwiek do czegokolwiek nie ma tu znaczenia. Opowiadasz się bowiem za takim rozwiązaniem.
Moje poglądy wynikają z prostego oparcia się o znany fakt. Każdy może mieć jakie chce, ale gdy prosty fakt ignoruje to popełnia błąd u samej podstawy. Gdy już ten fakt jest znany to by uznać go za nieistotny trzeba jakichś rzeczowych argumentów, których po prostu nawet tu nie przedstawiłeś, ale ja to rozumiem, bo do tej pory nie rozumiesz naukowej podstawy.
Regulacje prawne są kwestią umowy, a - jak kilka razy wcześniej pisałem - dobrze, gdy umowa wynika ze znanych faktów, a nie z... dziś już w zasadzie komicznych wyobrażeń co do natury rozpoczęcia życia z czasów Arystotelesa.
No i troszkę poprawię Twój erystyczny zapis: „Jesteś bowiem za zakazem - a więc za zmuszeniem do jej niedokonywania.” na „Jesteś bowiem za zakazem zabijania istot ludzkich niezależnie od etapu ich życia.”
Teraz to brzmi poprawnie, ale jakże to musi być przerażające dla tych, którzy wszelką ekwilibrystyką słowną wypierają fakt. No i nie jest to jedyny zakaz który popieram. Popieram też np. zakaz kierowania pojazdami w stanie nietrzeźwości, zakaz niszczenia cudzego mienia i zakaz obnażania się w miejscach publicznych. A jeśli już być precyzyjnym to zakazać de facto się nie da, a można jedynie obwarować karalnością.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Jeśli ktoś tak uważa, proszę bardzo. Ale przyjmuję też to, że w tej kwestii inni mogą mieć inne zdanie - bo to będzie wynikało WYŁĄCZNIE z ich przekonań.
Na dobrą sprawę może być tyle zdań ilu ludzi. A że jedne zdania wynikają z naukowych faktów, a inne je pomijają to już osobna kwestia. No i faktycznie, są ludzie, którzy mają przekonanie, że warto opierać zdanie się na faktach, a inni uznają, że wystarczą mgliste wyobrażenia.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Które będzie dotyczyło tak naprawdę sprawy leżącej w sferze wiary - bo jak wspomniałem, od kiedy "człowiek staje się człowiekiem" nie jest i być nie może określone przez naukę. To kwestia przekonania - wiary, filozofii, nazwij to jak chcesz.
Otóż jest bardzo dokładnie określone w grupie nauk ścisłych i przyrodniczych. Są to jedyne mierzalne, pewne dane jakie można dziś uzyskać i nic tu się nie zmienia od wielu dekad. To tak oczywiste, że nic bardziej oczywistego już się nie wymyśli w przewidywalnym horyzoncie czasowym. Nowy organizm gatunku człowiek powstaje w wielokrotnie przytaczanym już momencie. Nie małpa, nie klon, nie sekwoja, nie dziobak, a człowiek. Nowy, o odrębnym kodzie genetycznym, rozwijający się zgodnie z typowym dla tego gatunku cyklem rozwojowym. Tu nic innego się nie wymyśli i im szybciej to dotrze do nomen omen ludzi tym lepiej dla nich.
To o czym piszesz to kwestia uznania jego osobowości i wynika to właśnie z tych wielowiekowych naleciałości, gdy przy braku wiedzy można było snuć rozważania z mchu i paproci uznając prawa wg widzimisię, guseł, czy duszologii.
Dziś to już kwestia bioetyki (ta sama grupa co filozofia), gdzie próbuję się rozwiązać nierozwiązywalny problem ustalenia momentu gdy istota ludzka jest na tyle „wartościowa”, by respektować jej prawo do życia. Suwak można przesuwać dowolnie. Spartanie czy naziści przesuwali ten suwak blisko lub daleko poza narodzenie… choć dziś to już raczej jest do dnia narodzin (choć eutanazja niemowlęca rozwija się powoli, ale prężnie). Wybitny pisarz s-f Philip K. Dick napisał nawet kiedyś bardzo dobre opowiadanie „Przedludzie”, w którym przedstawia wizję świata gdzie czas wejścia duszy w ciało zostaje określony jako czas opanowania prostej algebry,
Tak czy inaczej to nie kwestia „kiedy człowiek staje się człowiekiem”, a kiedy człowiek staje się „wartym” ochrony i do tego zmierzałem w drugim etapie, do którego dojść się nie da bez pełnego przejścia przez pierwszy.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Widzisz, ja przyjmuję twoje stanowisko, że wszystko zaczyna się od samego "początku", bo ono ma swoją logikę.
Zwykłe pozorne zgodzenie się, jakże często stosowane w erystyce. I to jeszcze z uniknięciem konkretów.
No ale z przyjemnością przeczytam co konkretnie, precyzyjnie przyjmujesz. No i czy „przyjmujesz” jest u Ciebie równoznaczne, że się „zgadzasz”, czy po prostu dopuszczasz do orbitowania wokół głowy. Napisz to pełnym zdaniem najkonkretniej jak potrafisz.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Rozwiązaniem optymalnym w tej sytuacji jest przyjęcie stanowiska liberalnego - i brak restrykcyjnych regulacji (poza ograniczeniami czysto medycznymi; tu się kłania św. Tomasz, który to wszystko tłumaczy i na którego bym się powołał w uzasadnieniu: "nie każda rzecz naganna moralnie powinna być zabraniana przez prawo"; "prawo ludzkie musi być powszechnie akceptowane"). Wszystko. Nawet gdybym miał dokładnie takie samo stanowisko jak Ty (zgadzał się z Tobą), też bym tak uważał. Aczkolwiek i wtedy różnilibyśmy się w jednym - ja miałbym świadomość tego, że moje przekonanie (podobne do twojego) wynika wyłącznie z wiary. Ty tego przekonania nie masz i chyba dlatego starasz się na siłę innym narzucić swe zdanie.
Gdybyś miał dokładnie takie samo stanowisko jak ja, a uważałbyś jednak tak jak przytaczasz powyżej to byłbyś co najwyżej zwykłym obłudnikiem. Przywoływanie nieszczęsnego św. Tomasza, który żył w przekonaniu, że łono kobiety jest martwe, a czynnikiem niosącym życie jest nasienie, które łącząc się z krwią menstruacyjna tworzy nowego człowieka, ale jeszcze bez duszy... jest tu perfekcyjnie obosieczne bowiem owo niemoralne i nieoparte na naukowych faktach rozwiązanie „optymalne” nie jest powszechnie akceptowane w tym kraju. Właśnie dlatego środowiska lewicowe tak bardzo boją się referendum. A jak pisałem ponad rok temu... wystarczy policzyć szable (a tu dane są nieubłagane i mniej niż 30% chce tego rozwiązania „optymalnego”, zaś ponad 60% nie chce i dane te są niemal niezmienne od lat).
Tyle, że rzeczone środowiska nie chcą czekać na to, aż młode pokolenie będzie w większości, zwłaszcza, że po pierwsze jest mniej liczne niż poprzednie, a po drugie może się doedukuje i z czasem zmieni stanowisko na bardziej konserwatywne. Chcą tu i teraz – stąd trwająca od lat agresywna kampania odczłowieczania zupełnie bezbronnych i całkowicie niewinnych istot ludzkich, nazywania ich kłębkiem komórek etc, etc.
Napoleon pisze: 2026-01-19, 10:27Gdybyś żył w średniowieczu czy XVI-XVII wieku nadawałbyś się znakomicie na inkwizytora

Tak, od samego początku trudnisz się ocenieniem innych. Niby z przymrużeniem oka, ale robisz tak by jeszcze wetknąć szpileczkę i wytworzyć sytuację, aby dalej rozwijać swoje grafomaństwo. No i łaskawie daję Ci szansę na dowodzenie, że kochasz nauczać maluczkich.